Gość Opolski 43/2020 Archiwum

Matka zza żelaznej kurtyny

– Gdy figura Maryi nas mijała, wypłakałam chyba całe życie. Nie mogłam przestać. Halinka – moja współtowarzyszka – położyła mi rękę na ramieniu, jakby chciała powiedzieć: „Jestem przy tobie”. I podawała mi chusteczki – wspomina Anna Gorczyńska.

Młodzi kapłani, studiujący na rzymskich uczelniach, wraz z pierwszym po wojnie gdańskim biskupem przemierzają ogromne papieskie komnaty. Ich twarze – mimo skupienia – zdradzają ogromne emocje. Choć każdy z nich od jakiegoś czasu mieszka w Rzymie, to jednak w roku 1965 audiencje prywatne u Ojca Świętego należą do rzadkości. Jeden z nich – ks. Alojzy Rotta – niesie ponadmetrową figurę MB Fatimskiej. – Ludzie ze służby watykańskiej, pomimo niezwykłej urody posągu, byli nieco zdziwieni, że papieżowi chcemy ofiarować figurę z masy plastycznej. Wyjaśnialiśmy, że Ojciec Święty ma ją jedynie poświęcić, a później powędruje ona do diecezji gdańskiej – wspomina ks. inf. Wiesław Lauer, jeden z uczestników wydarzenia. Po uroczystości, która odbyła się w prywatnej bibliotece Pawła VI, figura nie powróciła do Polski od razu. Przez prawie dwa lata pozostała jeszcze w rzymskim Kolegium Polskim, gdzie studiowali kapłani.

Niewygodne orędzie

– Władze komunistyczne nie patrzyły przychylnie na orędzie fatimskie. Po pierwsze – Maryja mówiła w nim o nawróceniu Rosji i upadku ZSRR. Poza tym już samo wezwanie do modlitwy i pokuty uderzało w ateistyczne korzenie i podstawy państwa komunistycznego – tłumaczy ks. Leszek Jażdżewski, historyk i wykładowca GSD. – Wówczas państwo z trudem tolerowało istniejące formy pobożności, przeciwstawiając się zdecydowanie nowym. Procesje, kult publiczny – to wszystko nie było w smak władzom. A wszelka manifestacja wiary spotykała się ze sprzeciwem. Wystarczy wspomnieć o tym, co działo się podczas obchodów millennium – dodaje historyk. – To prawda, że władze patrzyły krzywo na szerzenie kultu MB Fatimskiej. Ludzie jednak Fatimę od samego początku zaakceptowali. Różaniec, dzieci fatimskie, świadectwo Łucji, która wciąż była żyjącym świadkiem wydarzeń, sprawiały, że w parafiach ten kult się rozwijał niezwykle mocno – zaznacza ks. Lauer. Jednak na wprowadzenie do publicznego kultu w diecezji wyjątkowej figury, którą bp. Edmundowi Nowickiemu podczas obrad soboru ofiarował biskup Leirii, musiało poczekać jeszcze wiele lat. W latach 60. XX w. nie tylko nie można było pomyśleć o stworzeniu parafii pw. MB Fatimskiej, ale nie dało się nawet wyeksponować jej w którymś z istniejących kościołów. Sytuacja zmieniła się dopiero po 1989 roku.

W strugach deszczu

Najpierw – w 1995 roku – była peregrynacja, podczas której figura odwiedzała wybrane parafie archidiecezji. – O tym, że powstanie tu sanktuarium fatimskie, dowiedziałam się kilka miesięcy później, podczas koncertu kolęd, który odbywał się w Gdańsku. Ówczesny proboszcz Żabianki ks. Jerzy Kühnbaum, zwany powszechnie „Kargulem” – podszedł do nas i, wyraźnie poruszony, mówił: „Moje parafianki, moje parafianki! To jeszcze nieoficjalne, ale wyobraźcie sobie, że zapadła decyzja. Będzie sanktuarium MB Fatimskiej. I to właśnie u nas. Na Żabiance” – opowiada A. Gorczyńska. Oprócz budowy kościoła przed wiernymi stanęło zadanie szerzenia orędzia fatimskiego. Z sanktuarium do Fatimy zaczęły wyjeżdżać liczne pielgrzymki, rozrosła się liczba członków Żywego Różańca, a comiesięczne nabożeństwa fatimskie sprawiły, że wezwanie do nawrócenia i modlitwy, jakie skierowała do wiernych w Fatimie Maryja, jest dzisiaj coraz lepiej znane.

Owoc

pielgrzymowania Matka Boża Fatimska otoczona jest także niezwykłą czcią na Kaszubach, których część weszła w skład archidiecezji gdańskiej po zmianach administracyjnych w 1992 roku. – W diecezji chełmińskiej przez lata dominował kult MB Nieustającej Pomocy. Orędzie fatimskie zaczęło się tutaj szerzyć wraz z pierwszymi pielgrzymkami do Rzymu, Lourdes i właśnie Fatimy, wówczas gdy zaczęła już padać tzw. żelazna kurtyna – mówi ks. prał. Daniel Nowak, proboszcz parafii Chrystusa Króla w Wejherowie. Ksiądz Nowak doprowadził najpierw do powstania na terenie własnej parafii filialnej kaplicy pw. MB Fatimskiej w Kąpinie. Później z radością przyjął fakt utworzenia tam osobnej parafii pod tym samym wezwaniem. – Tam, gdzie dzisiaj stoi kaplica parafialna, stała kapliczka wybudowana w latach 20. XX w. przez proboszcza z Wejherowa. Jej fundatorem była rodzina Napierałów, która zginęła w Piaśnicy – wyjaśnia proboszcz. Zbudowana z polnych kamieni, bez fundamentu, nie oparła się działaniu czasu. – Kazałem ją rozebrać. Odbudowaliśmy ją w tym samym kształcie. Fatimska figura znalazła się w nawie głównej – mówi ks. Nowak. Dodaje, że już w czasie, gdy w Kąpinie funkcjonował kościół filialny, kult MB Fatimskiej był tu niezwykle mocny. – 13. dnia każdego miesiąca wierni niezwykle licznie uczestniczyli w procesjach, które wyruszały z kościoła parafialnego z Wejherowa do Kąpina. A przecież dzieli je odległość ok. 5 km – dodaje ks. Nowak. Jak podkreśla kapłan, dzisiaj kult MB Fatimskiej jest na Kaszubach niezwykle mocny. – Niewątpliwie do wzrostu świadomości fatimskiej wśród wiernych przyczyniły się zamach na papieża i późniejsza wizyta Ojca Świętego w Fatimie, połączona z ofiarowaniem kuli, która go ugodziła. Przyczyniło się to także do głębszego rozumienia tego, do czego wzywa Maryja. Poprzez modlitwę i pokutę mamy stać się ludźmi pokoju – przypomina ks. Nowak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama