Nowy numer 41/2019 Archiwum

Tak Polonusi piłkę kopali

− Polacy w Gdańsku byli zawsze ludźmi drugiej kategorii. Taki stan rzeczy zamiast zmienić się po wojnie na lepsze – pozostał. Nazywano nas „Niemcami”, „szwabami”, „hitlerowcami” − wspominała Gertruda Wiewiórowska, wybitna przedwojenna tenisistka, zawodniczka Gedanii.

Założona w 1922 r. Gedania była dla polskiej mniejszości żyjącej w Wolnym Mieście Gdańsku czymś więcej niż tylko klubem sportowym. Zrzeszała całe rodziny, których członkowie oddani byli biało-amarantowym barwom na dobre i złe. Poprzez członkostwo wyrażali swoje aspiracje, ambicje i okazywali patriotyzm. Odnosili także spektakularne sportowe sukcesy, co nierzadko doprowadzało do wściekłości niemieckich kibiców oraz lokalne władze. Za swoje oddanie ojczyźnie zapłacili ogromną cenę. Trafiali do niemieckich obozów koncentracyjnych. Byli bestialsko mordowani. Kiedy po wojnie do ich ukochanego Gdańska przyszła Polska bolszewicka, też nie zostali docenieni. Wręcz przeciwnie − komunistyczne władze próbowały wymazać gedanistów ze zbiorowej pamięci. Niestety, w znacznej mierze to się udało. Wystarczy spojrzeć, w jakim stanie są dziś boisko Gedanii i budynki klubowe, które z roku na rok popadają w coraz większą ruinę. – Jako człowiek wychowany w patriotycznym duchu Gedanii mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, kiedy ten bardzo zasłużony, najstarszy, a dzisiaj niestety niemal całkiem zapomniany polski klub sportowy doczeka należnego mu szacunku i odrodzenia – podkreśla Jan Małgorzewicz, syn wybitnego gedanisty Franciszka Małgorzewicza.

Laską po głowie

– Współzałożyciel Gedanii, działacz polonijny Maksymilian Ruprecht, wyznaczył jasno cel dla utworzonego klubu sportowego. Chodziło o to, aby skoncentrować Polonię pod jego sztandarem. Początkowo działała sekcja piłkarska, w 1924 r. założono sekcję strzelecką, rok później lekkoatletyczną i następne: tenisową, bokserską, motorową i hokejową. Z czasem Gedania stała się najliczniejszym klubem sportowym w Wolnym Mieście Gdańsku, co – jak łatwo się domyśleć – nie podobało się niemieckiej większości – mówi dr hab. Janusz Trupinda, kierownik Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku, autor książki poświęconej dziejom klubu. Od początku największym zainteresowaniem cieszył się futbol. Zwyczaj kopania w piłkę został zaszczepiony nad Motławą przez... angielskich marynarzy, którzy przypływali do portu gdańskiego pod koniec XIX stulecia. Miejscowi chłopcy podpatrzyli tę niecodzienną grę i zaczęli powoli ją naśladować. W momencie powstania Gedanii futbol był dyscypliną popularną, wzbudzającą ogromne emocje wśród kibiców. – Polscy piłkarze grali piłkę techniczną, atrakcyjną dla oka, co podkreślali także komentatorzy sportowi w gazetach niemieckich – zaznacza J. Trupinda. Bardzo szybko zaczęli odnosić też spektakularne sukcesy. W 1933 r. gedaniści zostali mistrzami Wolnego Miasta Gdańska. Ku wielkiemu niezadowoleniu niemieckich kibiców zaczęli reprezentować miasto w rozgrywkach szczebla centralnego w Prusach Wschodnich. – Na stadionach dochodziło wówczas do dantejskich scen. Jak wspominał Roman Bellwon, jeden z najwybitniejszych piłkarzy Gedanii, podczas pewnego meczu starszy pan zaczął swoją laską bić po głowie siedzącego obok polskiego sympatyka Gedanii. Krzyczał: „Polska drużyna nie może wygrywać z niemiecką!” – opowiada J. Trupinda. „»Przyjazna« publiczność zrobiła nam wstrętną manifestację, nie chcąc dopuścić do wręczenia nam zasłużenie wygranego pucharu. Dostaliśmy go w szatni” – wspominał inny z gedanistów Antoni Piasecki. Sukcesy odnosili nie tylko piłkarze, ale także bokserzy z Gedanii. Gwiazdą i legendą klubu był Jan Bianga, brązowy medalista mistrzostw Polski. Duże znaczenie miał również utworzony w 1930 r. wydział kobiecy. Panie uprawiały lekkoatletykę i piłkę ręczną. Pierwszego dnia zgłosiło się aż 50 chętnych. − A trzeba pamiętać, że uczestnictwo kobiet w przedwojennym sporcie nie było tak powszechne. Przeciwwskazaniem były m.in. względy... estetyczne. Pot, brud, negliż – to wszystko nie pasowało do wizerunku damy. Panie z Gedanii nie bardzo się tym przejmowały i chętnie stawały do walki na boisku. Masowe zaangażowanie kobiet w sport wyróżniało gdański klub – przyznaje J. Trupinda.

Obrona przed Hitlerjugend

Działalność Gedanii wykraczała poza wyniki, tabele, rywalizację czysto sportową. Członkowie klubu, wśród nich wielu wybitnych działaczy polonijnych, organizowali uroczystości patriotyczne i akcje dobroczynne. – Mój ojciec był członkiem Gedanii od 1929 r., piastował funkcję w zarządzie, a także był aktywnym zawodnikiem sekcji strzeleckiej. Trenował również juniorów i młodzików z sekcji piłkarskiej. Oprócz aspektu sportowego najważniejsze było wychowanie tych młodych chłopców w duchu patriotycznym – mówi J. Małgorzewicz. – Wydział Młodzieżowy starał się, jak to wówczas mówiono, wyrwać młodych Polaków z niemieckich „vereinów”. Chodziło o to, aby przez aktywność klubową rozwijać u młodzieży poczucie polskiej świadomości narodowej – tłumaczy J. Trupinda. W ramach klubu odbywały się również szkolenia wojskowe, bo tego wymagała specyfika Wolnego Miasta Gdańska − miejsca ciągłych napięć polsko-niemieckich. – Po przejęciu władzy w Gdańsku przez nazistów w latach 30. XX w. Gedania została dostrzeżona i doceniona przez władze II RP jako organizacja masowa, bardzo dobrze kojarzona przez Polaków. Objęcie przez mjr. Rosnera stanowiska prezesa klubu wiązało się z uzyskaniem pieniędzy na rozbudowę bazy sportowej. Jednocześnie wsparta została działalność wojskowa i konspiracyjna, prowadzona w ramach Gedanii − mówi J. Trupinda. Regularnie odbywały się ćwiczenia strzeleckie i samoobrony. − Było to w pełni uzasadnione, bo w latach 30. każda potańcówka kończyła się awanturą i prowokacją bojówek nazistowskich. Zdarzały się wypadki śmiertelne. Polscy bokserzy uczyli młodzież, jak należy się bronić − wyjaśnia Marek Adamkowicz z Muzeum Poczty Polskiej. Szkolenia nie uszły uwadze niemieckich służb. Jak wynika z policyjnych akt, gedaniści byli już w tym czasie wnikliwie inwigilowani.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama