Nowy numer 43/2019 Archiwum

Tragedie, które Bóg zamienił w cuda

Gdy miał 7 lat, spłonął jego rodzinny dom. Dwa lata później utopił się jego młodszy brat Piotruś, a w wieku 13 lat stracił w wypadku rękę i nogę. Dziś mówi, że jest szczęściarzem.

W kościele pw. Świętych Anny i Joachima w Gdańsku-Letnicy 18 kwietnia odbyła się kolejna edycja Forum „Młodzi i Miłość”. Gościem spotkania pod hasłem: „Pokonaj samego siebie” był Janek Mela, gdańszczanin, podróżnik i polarnik, najmłodszy w historii zdobywca dwóch biegunów w jednym roku, a także pierwszy niepełnosprawny, który dokonał takiego wyczynu. Janek opowiedział o drodze, jaką przeszedł, zanim to wszystko się wydarzyło. − Wypadek, który przeżyłem, mając 13 lat, odebrał mi nie tylko rękę i nogę. Zabrał coś dużo ważniejszego − poczucie sensu życia i własnej wartości. Od tamtego czasu zajmowałem się głównie marudzeniem i narzekaniem − mówił. Pytał samego siebie: „Dlaczego moje życie jest takie beznadziejne? Dlaczego Bóg zabrał mi rękę i nogę? Dlaczego odebrał dom? Dlaczego pozwolił, by mój brat utonął na moich oczach? Czym sobie, Boże, na to wszystko zasłużyłem?”.

− Dopiero z czasem zrozumiałem, że nawet w największej tragedii można odnaleźć sens. Tak było choćby po pożarze. Zacząłem dostrzegać w tym doświadczeniu mnóstwo piękna i dobra. Na kilka miesięcy przygarnęli nas sąsiedzi. Od samego rana zaczęły odwiedzać nas pielgrzymki znajomych z jedzeniem, ubraniami, pieniędzmi. Jako pierwsi pomocną dłoń wyciągnęli ludzie, których wcześniej nigdy bym o taką wrażliwość nie posądzał – opowiadał.

Jak podkreślał Janek, prawdziwą „lekcją walki o siebie” była wyprawa na bieguny. Polarnicy z Markiem Kamińskim na czele wzięli ze sobą bardzo młodego, niedoświadczonego i niepełnosprawnego chłopaka. Wiele osób mówiło, że porywają się z motyką na słońce. – W trudnym momencie mojego życia, kiedy uważałem, że jestem niewart funta kłaków, kiedy wszystko widziałem w czarnych barwach, znaleźli się ludzie – doświadczeni podróżnicy, którzy uwierzyli w to, że mogę sobie dać radę. To był pierwszy impuls. W trakcie wyprawy zrozumiałem, że nie zdobędę bieguna, jeśli sam w siebie nie uwierzę – wspominał. − Zawsze kiedy w moim życiu przydarzały się tragedie, Bóg ostatecznie zamieniał je w cuda. Nawet jeśli doświadczamy ogromnych trudów i cierpienia, możemy być szczęściarzami. Jestem tego najlepszym przykładem − dodał.

Kilka lat po powrocie z wyprawy Janek założył Fundację Poza horyzonty pomagającą w finansowaniu protez dla osób niepełnosprawnych. – Na swojej drodze spotkałem świetnych ludzi, którzy wyciągnęli do mnie pomocną dłoń. Pierwsza profesjonalna proteza nogi, która była mi potrzebna podczas wyprawy na biegun, kosztowała ponad 30 tys. zł. Całkowicie sfinansował ją przedsiębiorca ze Szwecji, którego nurtowało pytanie, czy tego typu proteza wytrzyma w warunkach –35 stopni Celsjusza. Jest wiele osób, które nie miały takiego szczęścia jak ja. Dlatego postanowiłem im pomóc – podkreślał.

Jednak na kupowaniu protez się nie skończyło. – Zauważyłem, że „naprawienie” ciała wcale nie oznacza sukcesu. Poznawałem niepełnoprawnych, którzy mając dobrej jakości protezy, woleli zostać w łóżku. Dlatego obecnie fundacja zajmuje się także przywracaniem nadziei, motywowaniem do zrobienia pierwszego kroku, do wyjścia z domu, spotkania z drugim człowiekiem – wyjaśnił. Po prelekcji zespół Kierunek Niebo poprowadził modlitwę uwielbienia zakończoną błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

− Podczas tegorocznego forum mówiliśmy o problemach, jakie stawia przed nami życie, a przede wszystkim o tym, jak z tych problemów wychodzić zwycięsko. Dzisiejszy świat proponuje nam propagandę sukcesu, stara się wmówić: „Jesteś najlepszy, najfajniejszy, najładniejszy, bo wybrałeś mój produkt, ofertę, ubrania itd.”. Tego typu „podszepty” nigdy nie zbudują w nas poczucia prawdziwego szczęścia i własnej wartości − mówi Jakub ze wspólnoty Młodzi i Miłość. − Św. Jan Paweł II był młody nawet wtedy, kiedy nie mógł samodzielnie się poruszać, a jego dłonie nieustannie drżały. Sam często powtarzał, że młodość nie jest kategorią metrykalną, ale sposobem patrzenia na siebie i innych ludzi. Młodość to życzliwość, dobroć, empatia, chęć działania. Z drugiej strony można być młodym w sensie metrykalnym, a jednocześnie czuć się wypalonym, zgorzkniałym, zniechęconym, przegranym − podsumowuje ks. Zbigniew Drzał, twórca i współorganizator forum.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama