Nowy numer 33/2018 Archiwum

Rozrachunek z mitami

– Brygady Międzynarodowe to jeden z najbardziej dotkniętych mistyfikacją tematów historii najnowszej. W kontekście ustawy dekomunizacyjnej odpowiedź na pytanie, kim byli dąbrowszczacy, wydaje się dzisiaj niezwykle potrzebna – mówi Jan Hlebowicz, rzecznik prasowy gdańskiego IPN.

tekst i zdjęcia rafal.starkowicz@gosc.pl W gdańskim Muzeum II Wojny Światowej od 26 do 28 czerwca trwała zorganizowana wspólnie z gdańskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej konferencja naukowa zatytułowana „Dąbrowszczacy w trzech odsłonach. Wojna domowa. II wojna światowa. PRL”.

Wykładów podjęli się nie tylko pracownicy naukowi z IPN, ale także liczni goście z placówek naukowych Polski i Europy. I choć zadaniem historyków było ukazanie prawdziwej twarzy dąbrowszczaków i Brygad Międzynarodowych, biorących udział w hiszpańskiej wojnie domowej, w podjęciu decyzji o konferencji poświęconej temu tematowi nie bez znaczenia był zapewne rozgrywający się w tle konflikt związany z ustawą dekomunizacyjną. Nie tak dawno, w związku z podjętą przez wojewodę decyzją o zmianie nazw ulic płynącą z ustawy, rozgorzał w Gdańsku realny spór. Co ciekawe, dotknął on nie tylko elit politycznych Wybrzeża. Podjęła go także część lokalnej społeczności. Znamienna była tutaj kwestia dotycząca zamieszkałej przez tysiące gdańszczan ulicy Dąbrowszczaków. Przeciwko zmianie nazwy ulicy na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego protestowała część mieszkańców gdańskiego Przymorza. W dyskusji pojawiały się przeróżne argumenty, z których wiele dalekich było od historycznej merytoryki, a w dużej mierze odnosiło się bardziej do bieżącej polityki.

Muzeum razem z IPN

– Muzeum II Wojny Światowej to nie tylko miejsce, w którym znajdują się konkretne zbiory i prowadzona jest typowa edukacja muzealno-historyczną, ale również centrum rozmów i spotkań naukowców. Robiliśmy już konferencje na różne tematy. Teraz przyszła kolej na zajęcie się niezwykle ważnym, bardzo kontrowersyjnym tematem dąbrowszczaków. On jest szczególnie istotny w Trójmieście, ale dotyka także innych miejscowości, gdzie dąbrowszczacy są patronami różnych miejsc, nie tylko ulic. Konflikt w tej sprawie – jeżeli nie ma go dzisiaj – pojawi się tam w najbliższym czasie – wyjaśnia Aleksander Masłowski, rzecznik MIIWŚ. Aleksander Masłowski uważa, że dąbrowszczacy powinni przestać patronować miejscom w przestrzeni publicznej. – Reprezentowali oni różne postawy. Ale jeżeli czcimy pewną grupę, to powinna być ona krystaliczna lub przynajmniej w znakomitej większości powinna stanowić wzór do naśladowania. To też powinno być podstawą upamiętnienia grup czy osób w postaci nadania ich nazwy ulicom – dodaje. – Wokół tego tematu przez lata narosło wiele niejasności i przemilczeń. Celem międzynarodowej konferencji, współorganizowanej przez IPN, jest rozprawienie się z tymi mitami – zaznacza J. Hlebowicz. Podczas konferencji, w toku kolejnych paneli, uczestnicy zapoznali się z zagadnieniem w bardzo szerokim kontekście. Prelegenci nie uciekali od tematów trudnych. Mówiono zarówno o tym, jak przebiegało werbowanie do Brygad Międzynarodowych, jaki wpływ na nie miała komunistyczna propaganda, skąd wywodzili się polscy ochotnicy. Próbowano także udzielić odpowiedzi na pytanie o udział dąbrowszczaków w II wojnie światowej i o to, jaki był ich wkład w budowę nowej, komunistycznej rzeczywistości powojennej Polski.

Skomplikowana prawda

Okazało się, że nawet sam zakres pojęcia „dąbrowszczacy” nastręcza pewnych trudności. W sensie ścisłym odnosi się do Polaków, którzy brali udział w hiszpańskiej wojnie domowej w ramach XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego. – Dąbrowszczakami jednak zbiorczo określamy także i tych, którzy w tej wojnie walczyli po stronie republiki, również w innych oddziałach zbrojnych. Trzeba przyznać, że znajdowali się wśród nich różni ludzie. To nie byli tylko komuniści, ale także zwolennicy sanacji, ludowcy, socjaliści. Różnie także potoczyły się ich późniejsze losy – mówi dr Daniel Czerwiński z gdańskiego IPN, inicjator i koordynator wydarzenia. Jak wyjaśnia historyk, decyzja o stworzeniu Brygad Międzynarodowych, którą podjęło kierownictwo Kominternu, zapadła w Moskwie. Ich tworzeniem zajęła się francuska partia komunistyczna. Większość ochotników trafiła do Hiszpanii właśnie przez Francję i Paryż. Wśród dąbrowszczaków, których liczebność można szacować na ok. 4 tysiące, zaledwie jednak niecały tysiąc przyjechał z Polski. Większość stanowiła wcześniejsza emigracja zarobkowa. Do Hiszpanii przybyli z Francji, Belgii i innych krajów. Wielu z nich miało obywatelstwo francuskie. Wszystko to miało bezpośredni wpływ na ich późniejsze losy. Część z nich wyjechała z Hiszpanii jeszcze przed rozwiązaniem Brygad Międzynarodowych. – Niektórzy trafili do armii polskiej na Zachodzie. Byli tacy, którzy walczyli w brygadzie podhalańskiej pod Narwikiem, znamy przypadek dąbrowszczaka, który zginął pod Monte Cassino. Jest nawet jeden, który został później cichociemnym. Były przypadki, że dąbrowszczacy walczyli w armii francuskiej czy Legii Cudzoziemskiej. Byli także i tacy, którzy trafili do ZSRR. Wielu pozostałych znalazło się w obozach internowania w południowej Francji – opowiada D. Czerwiński.

W Polsce i na Wybrzeżu

Niezależnie jednak od wojennych losów, znaczna grupa dąbrowszczaków po II wojnie światowej powróciła do Polski, aby budować nową rzeczywistość. – Nie jest to jakaś ogromna liczba – zaznacza D. Czerwiński. Można powiedzieć jednak, że środowisko dąbrowszczaków stworzyło wówczas w Polsce niezwykle sprawny aparat wzajemnej pomocy. – Patronem tego całego środowiska był Eugeniusz Szyr, który zajmował najważniejsze stanowiska państwowe w Polsce Ludowej. Wokół niego wszystko zaczęło krążyć. W tamtym czasie nie tylko istniał Związek Dąbrowszczaków, ale w ZBOWiD działała specjalna komórka, która grupowała dąbrowszczaków i starała się im wszystkim pomagać. Polegało to przede wszystkim na tym, że w momencie, kiedy wracali po II wojnie światowej, Związek Dąbrowszczaków załatwiał im pracę – mówi D. Czerwiński. Spora część znalazła ją w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa. Tym, którzy się do tego nie nadawali, załatwiano możliwość pracy w marynarce handlowej. – Na samym tylko Pomorzu struktury Urzędu Bezpieczeństwa zasiliło przynajmniej 25 byłych dąbrowszczaków. Wśród nich był m.in. Grzegorz Korczyński, pierwszy szef UB w województwie gdańskim. Zanim otrzymał ten awans, między listopadem 1942 a lutym 1943 roku dowodzony przez niego oddział Gwardii Ludowej zamordował ok. 100 Żydów, w tym także kobiety i dzieci. Zbrodnia miała charakter rabunkowy. Z kolei w trakcie swojego urzędowania w Gdańsku Korczyński wpadł na diaboliczny pomysł wykorzystana pieców krematoryjnych niemieckiego obozu Stutthof do eksterminacji... autochtonicznej ludności. Na szczęście nie dostał zgody na realizację tego planu – opowiada J. Hlebowicz. – Następcą Korczyńskiego na stanowisku szefa wojewódzkiego UB został inny dąbrowszczak – Józef Mrozek. To za jego czasów aresztowano, torturowano i brutalnie zamordowano żołnierzy niezłomnych Danutę Siedzikównę „Inkę” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” – dodaje rzecznik gdańskiego IPN.

Chluba czy hańba?

– W Hiszpanii przed II wojną światową zderzyły się dwa totalitaryzmy. Dąbrowszczacy, którzy zaangażowali się bardzo wyraźnie po jednej ze stron, reprezentowali wtedy nie Polskę, która była wówczas wolnym i suwerennym krajem, nie służyli w żaden sposób sprawie polskiej. Z kolei ich dzieje po roku 1945, jak mówią najnowsze badania, dowodzą, że byli w Polsce elitą kolonialnych władz komunistycznych. Wobec tego w żadnym momencie – ani w czasie II Rzeczypospolitej, kiedy nawet odebrano im obywatelstwo polskie, ani po roku 1945 – nie służyli sprawie polskiej, ale sprawie obcego mocarstwa, jakim był Związek Radziecki – ocenia Karol Nawrocki, dyrektor MIIWŚ. – Hiszpański poligon sprawił, że wielu bandytów i kryminalistów było rdzeniem późniejszych decyzji. To była czysta korporacja. Nie przez przypadek dostawali eksponowane funkcje naczelników więzień czy szefów UB – dodaje dyrektor. – Jak pokazała nasza konferencja, nie mamy dzisiaj poświadczonych informacji, że w Hiszpanii dąbrowszczacy uczestniczyli w rzeziach ludności cywilnej, kleru czy katolików. Walczyli jednak w obronie republiki, gdzie tego typu rzeczy miały miejsce. Patrząc na to, jak wyglądała republika hiszpańska i sama wojna domowa, można mówić, że na pewno wiedzieli, co się tam dzieje – twierdzii D. Czerwiński. – Mimo że dąbrowszczacy byli zróżnicowaną grupą i trudno ich traktować jako monolit, to jednak, patrząc całościowo na oblicze polityczne Brygady Dąbrowskiego, to, kto nią kierował, a także jaką rolę odegrała w późniejszej budowie Polski Ludowej, myślę, że wśród patronów ulic możemy znaleźć zdecydowanie odpowiedniejsze osoby czy środowiska, które mogłyby zostać tak uhonorowane – ocenia historyk. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma