Nowy numer 42/2019 Archiwum

Stoczniowy poker

O repolonizacji stoczni, trudnej konkurencji oraz o tym, że najważniejszy jest człowiek, mówi Piotr Soyka, prezes Remontowa Holding.

Ks. Rafał Starkowicz: Polska odkupiła ostatnio z rąk ukraińskiego właściciela Stocznię Gdańsk. Co to znaczy dla gospodarki narodowej?

Piotr Soyka: To bardzo dobry krok. Ta stocznia jest swoistym symbolem walki o polską suwerenność. W moich oczach ten akt ma właśnie znaczenie symboliczne. Trzeba jednak dostrzec, że powrót Stoczni Gdańsk na rynek nie będzie prostym zadaniem. Potrzebni są tutaj doskonali menedżerowie. Ludzie, którzy zakasają rękawy i podejmą ostrą walkę. Tego już nie zrobią urzędnicy.

Jest przecież zakład, jakaś infrastruktura. Nie wystarczy sama chęć działania?

Stocznia Gdańsk od wielu lat koncentrowała się na budowie konstrukcji wież dla elektrowni wiatrowych. Obecnie jest do tego dobrze przygotowana. Poprzedni właściciele zainwestowali trochę w rozwój tego kierunku produkcji. Jeżeli natomiast chodzi o infrastrukturę stoczniową, trzeba pamiętać, że ona starzeje się bardzo szybko. Do tego ogromnie niszcząca dla zakładu była przerwa w produkcji statków. Odeszło wtedy wielu fachowców. A przemysł stoczniowy to naprawdę bardzo trudny rynek. Twarda konkurencja sprawia, że bardzo wnikliwie trzeba go obserwować. Zmieniają się trendy. Biznes to ciągła walka. Można wprawdzie budować same kadłuby, ale to nie jest dochodowe. Z tego stocznia się nie utrzyma.

Przed laty brał Pan udział w zakończonych sukcesem działaniach mających przestawić Gdańską Stocznię Remontową na gospodarkę rynkową. Jak Pan to zrobił?

Żeby stworzyć tę firmę, musiałem korzystać z doświadczenia pracowników stoczni oraz pozyskiwać zdolnych ludzi z całej Polski. Najpierw z województwa. Około tysiąca kandydatów było co roku poddawanych testom. Bo najważniejsi są tutaj ludzie. Zarówno kadra, jak i pracownicy. Ale żeby dobrze wykonywali swoją pracę, potrzeba, by w zakładzie czuli się jak u siebie. Muszą mieć dobre warunki. I to my musimy im je zapewnić. Praca ma uszlachetniać i dawać radość. A ludzie zdolni chcą tworzyć coś nowego i daje im to sporo radości. Wiele lat temu założyliśmy biuro projektowe. Dzisiaj pracuje w nim ponad 150 osób. Możemy zaprojektować i wykonać wszystkie typy najnowocześniejszych statków, a nawet okrętów. Możemy tu zrobić wszystko. Ale i tak wciąż porównujemy się do innych. W konkurencji prawidłowość jest taka, że każdy chce z tobą wygrać. Jeżeli ja wepchnę się ze swoim towarem, inni nie dostaną tego kontraktu. Muszę być lepszy. Ważne jednak, żeby działo się to na czystych, klarownych zasadach.

Rząd tworzy pewne rozwiązania, które mają służyć rozwojowi branży okrętowej...

Kiedy państwo chce rozwijać daną dziedzinę, może stworzyć jakieś specjalne warunki. Jednak gdy powstawało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, miałem mieszane uczucia. Z reguły mojego zaufania nie budzą działania urzędników, którzy biorą się za biznes. A tak właśnie postrzegam przemysł stoczniowy. Dzisiaj widzę, że to był bardzo dobry ruch. Pojawiły się konkretne plany rozwoju. A na czele ministerstwa stoi człowiek, który tę gospodarkę doskonale zna. Niedawno byłem na spotkaniu poświęconym rozwojowi żeglugi śródlądowej. Dobrze się tego słucha, bo minister Marek Gróbarczyk to człowiek kompetentny. Pracował w tej branży. Wie, o czym mówi. Zna trudności i pułapki, jakie czyhają na podejmujących działania. Od lat wszyscy wiedzieli, że polskie rzeki są zaniedbane. Ale nikt się za to nie brał, ponieważ już odrobina wiedzy dawała świadomość, jak ogromnych pieniędzy potrzeba na uzdrowienie tego sektora. To praca na pokolenia, którą wykonać trzeba od podstaw. I dlatego jest tak bardzo interesująca.

Plany rozwoju żeglugi śródlądowej przekładają się jakoś na działania stoczni?

Ależ oczywiście! Trzy miesiące temu otworzyliśmy nawet małą stocznię rzeczną. Nie można przespać tego tematu. Kiedy to wszystko ruszy, potrzebne będą odpowiednie jednostki. Ale przecież rzeki są w całej Europie. Jeżeli zaproponujemy produkt lepszy, niż oferują inni, a przy tym może trochę tańszy, będziemy mieli szansę na kolejny sukces.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama