Nowy numer 42/2018 Archiwum

Sztuka nie może być oczywista

O wielu wymiarach wolności, artystach walczących o wyzwolenie ojczyzny oraz o imprezie, która ma objąć niemal całe Pomorze, mówi Błażej Musiałczyk, katedralny organista i twórca festiwalu mającego uczcić 100-lecie polskiej niepodległości.

Ks. Rafał Starkowicz: Latem na Wybrzeżu odbywa się wiele festiwali muzycznych. Po co organizować kolejne wydarzenie tego rodzaju?

Błażej Musiałczyk: To bardzo dobrze, że odbywa się tu wiele imprez muzycznych. Bez wątpienia ogromna liczba wydarzeń daje ludziom możliwość wspaniałych doznań, dobrego spędzenia czasu, a także podnosi ich wrażliwość. Istnieje spory wybór. W kościołach spotykamy się głównie z muzyką sakralną. Festiwal „Niepodległa wielu wymiarów” daje natomiast możliwość przypomnienia na nowo wartości, które związane są z patriotyzmem. Gdy przyjrzymy się twórczości polskich artystów, zobaczymy, jak bardzo wpisali się oni w podtrzymywanie myśli patriotycznej w trudnych czasach rozbiorów...

Można wprost znaleźć takie wątki w muzyce?

Sztuka w okresie rozbiorów jednoczyła Polaków, tworzyła elity narodu. Działalność artystyczna muzyków, malarzy czy pisarzy przypominała im chlubne karty historii i formowała całe pokolenia. Budziła i podtrzymywała ducha. Przygotowywała także do przyszłych działań. Można powiedzieć, że „wielu polskich kompozytorów strzelało w zaborców nutami”. Tworząc ten festiwal, chcieliśmy dać świadectwo temu, że taka sztuka nie skończyła się na Mickiewiczu i Chopinie, ale wciąż trwa. Stąd nazwa festiwalu. Obecna będzie na nim różnorodna muzyka: chóralna, organowa, wokalna, jazzowa. Chcemy pokazać naszą dzisiejszą niepodległość.

Czy oprócz tematyki jest w tym festiwalu coś wyjątkowego?

Nasz festiwal wyróżnia fakt, że będzie się on odbywał w 10 różnych miejscowościach. Organizowany jest dzięki dofinansowaniu z Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura–Interwencje”. Swoim zasięgiem obejmuje niemal całe Pomorze. Chcemy dotrzeć do różnych społeczności. Koncerty zagramy m.in. w Ustce, Chojnicach, Malborku, Kościerzynie czy Tczewie. W tych miejscach trudniej o wydarzenia kultury wysokiej niż np. w Trójmieście.

Będziecie jeździć z festiwalem po Pomorzu?

Ten program w założeniu ma docierać do miejscowości, gdzie nie ma wielkiego dostępu do kultury. Koncerty znanych i utytułowanych artystów w takich miejscach wprawdzie się zdarzają, ale nie są zbyt częste. Takie wydarzenia nobilitują konkretne społeczności. A artystów cieszy ogromna liczba uczestników, którzy się na nich gromadzą. W sumie festiwalowych wydarzeń będzie 18, w tym zaledwie 4 koncerty organowe. Cieszę się, że jako organista nie zdominowałem tego wydarzenia. Sam festiwal jest tak skonstruowany, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Oprócz wymienionych form muzycznych będzie można na nim usłyszeć chociażby koncerty muzyki autorskiej. Wystąpi m.in. wirtuoz fletu prostego Romuald Szałek. Co ciekawe, swoje kompozycje wykonuje na kilku fletach równocześnie.

Chcecie zaskakiwać słuchacza?

Sztuka nie może być oczywista. Kanwą wydarzenia jest oczywiście muzyka, jednak chociażby koncertowi muzyki polskiej w Wejherowie towarzyszyć będzie plener artystyczny „Niepodległa w dźwiękach i obrazach”. Powstaną impresje malarskie inspirowane muzyką. Na zakończenie odbędzie się ich licytacja, a pieniądze przekażemy stowarzyszeniu, które prowadzi działalność na rzecz osób z niepełnosprawnością umysłową. Tego dnia będzie też wykład o twórczości Chopina i kontekstach patriotycznych jego muzyki oraz recital Piotra Pawlaka, młodego pianisty, który z powodzeniem występował na ostatnim konkursie chopinowskim. Nie chcemy też zamykać się jedynie w salach koncertowych czy kościołach. Podczas innego festiwalowego wydarzenia będą występy na rynku jednego z miast.

Skąd Pan bierze takie pomysły?

Od lat organizuję dwa festiwale – w Tucholi i Sieradzu. Mając to doświadczenie, wiem, że zawsze najważniejszy jest pomysł. Jednak życie jest brutalne. Jeżeli chce się zorganizować imprezę z rozmachem, potrzebne są konkretne pieniądze. Tak się szczęśliwie złożyło, że w czasie, kiedy pojawił się pomysł, Narodowe Centrum Kultury ogłosiło konkurs na realizację wydarzenia mającego upowszechniać dorobek polskiej kultury.

Czy wolność zawsze rodzi dobre owoce? Jak ocenia Pan współczesną sztukę?

Sztuka jest przejawem wolności i zarazem rodzi wolność. Ocena dzieł jest sprawą bardzo subiektywną. Jednak dzisiaj sztuką dość często nazywa się takie rzeczy, które mają jedynie prowokować. Samo prowokowanie staje się wówczas sednem sprawy i nie niesie ze sobą niczego, nie niesie wartości. My chcemy zaproponować taką sztukę, która – według słów Jana Pawła II – będzie także zadaniem. Chodzi o wolność wewnętrzną. Nasz festiwal ma nie tylko przypomnieć proces odzyskiwania wolności, ale także wpisać się w jej pielęgnowanie i umacnianie. Chciałbym też, żeby przyczynił się do jednoczenia ludzi. Żaden dar nie jest nam bowiem dany raz na zawsze. Wolność trzeba szanować i nieustannie dokonywać dobrych wyborów.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy