Nowy numer 42/2019 Archiwum

Iwo wierzył w moc modlitwy

Odwiedzając katedrę w Oliwie, warto zajrzeć do zakrystii, gdzie znaleźć można portret cystersa, który na stałe wpisał się w historię Pomorza.

Przyszedł na świat w 1699 roku w Braniewie jako syn szewca Mateusza Rowedera i Elżbiety. Chrzest odbył się w dzisiejszej bazylice mniejszej pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Rodzice zdecydowali, że będzie miał na imię Mateusz.

W sierpniu 1709 roku został uczniem braniewskiego gimnazjum jezuickiego, gdzie otrzymał świetne wykształcenie humanistyczne, o czym świadczą jego późniejsze pisma i publikacje. Po zakończeniu edukacji – w wieku 19 lat – wstąpił w 1717 roku do klasztoru w Oliwie, gdzie w swoim testamencie z 17 kwietnia 1718 roku ustalił klasztor jako spadkobiercę wszystkich swoich dóbr i zrzekł się swojego imienia, przyjmując imię Iwo.

Z burzliwą historią w tle

Iwo Roweder przyjął święcenia kapłańskie w Krakowie w 1726 roku. Od stycznia 1732 roku sprawował funkcję komendarza w Matarni, czyli administrował parafią, którą w zarząd oddał mu opat oliwski. Była to jego pierwsza placówka, a przynależący do niej teren był bardzo rozległy. Do parafii należały bowiem m.in.: Bysewo, Banino, Smęgorzyno, Kiełpinek, Kiełpino Górne, Kokoszki, Jasień, część Leźna i Czapel. Dwa pierwsze lata posługi przebiegły dla cystersa dość spokojnie, kolejne natomiast wiązały się trudną sytuacją Gdańska i całego Pomorza w czasie wojny o sukcesję polską.

– Była to wówczas służba niebezpieczna, gdyż uwikłana w historyczne zawieruchy wojenne – mówi ks. prał. dr Grzegorz Rafiński, kustosz sanktuarium Matki Bożej Łęgowskiej Królowej Polski, Orędowniczki Pojednania. Iwo Roweder był świadkiem historycznych wydarzeń – oblężenia i zdobywania Gdańska, gdzie schronił się wybrany w wolnej elekcji przez szlachtę król Stanisław Leszczyński. Sytuacja w owym czasie była bardzo napięta. W lutym 1734 roku, kiedy wracał z Kiełpina Górnego, napotkał na drodze Kozaków. Zmuszony sytuacją dotarł do Matarni przez pola i lasy, gdzie z polecenia opata oliwskiego miał zostać i chronić mieszkających tam ludzi. Niestety, obecność I. Rowedera nie przyczyniła się do zmniejszenia rabunków czy gwałtów, których sprawcami byli żołnierze rosyjscy. W czasie licznych najazdów nie oszczędzali nikogo. Wdarli się również do świątyni, skąd rozkradli zapasy żywności, ukryte tam przez mieszkańców.

Mimo bardzo trudnej sytuacji I. Roweder zawsze starał się służyć chorym i potrzebującym. „Przemykając z Najświętszym Sakramentem przez pola i lasy, mijał oddziały Kozaków i Kałmuków. Jednej z takich wizyt [u chorych i potrzebujących – przyp. red.] o mało nie przypłacił życiem, unikając ciosu zadanego kozacką piką. Innym razem wyrwano mu bursę z Najświętszym Sakramentem, którą jednak po skardze zaniesionej do dowódcy oddziału udało mu się odzyskać” – pisze ks. Leszek Jażdżewski w jednym z rozdziałów książki „Iwo Roweder. Życie dla Boga i dla bliźnich”.

W kwietniu 1734 roku I. Roweder został zwolniony z niebezpiecznej posługi w Matarni i wysłany przez opata oliwskiego do Koszalina, na dwór księcia Michała Fryderyka Czartoryskiego, podkanclerzego Litwy, gdzie pełnił posługę spowiednika, gdyż biegle znał język polski. Kolejne lata doprowadziły cystersa do objęcia stanowiska przeora oliwskiego.

– Dał się poznać jako sprawny organizator i zapobiegliwy gospodarz, pobożny duchowny, który z powodzeniem realizował dalekosiężne plany. W miejscach, które uważał za ważne, pozostawiał jakiś obiekt, który utrwalał ducha modlitwy – do Oliwy, do ówczesnego kościoła konwentualnego, czyli dzisiejszej katedry oliwskiej, wprowadził relikwie św. Oliwii, co spowodowało, że przez 100 lat trwał tam kult tej świętej, aż do kasaty cystersów – wyjaśnia proboszcz.

Dzieło życia

W objętych parafiach w Łęgowie i Różynach o. Roweder musiał zmierzyć się z fatalnym stanem obu kościołów. Najpierw postanowił, że w miejsce drewnianej i rozpadającej się świątyni w Różynach wzniesie murowany kościół. Następnie, w 1746 roku, rozpoczął budowę kościoła w Łęgowie. – W obu świątyniach znać jego duchowość. Łęgowski kościół zaprojektował od początku do końca. Co ciekawe, świątynia przetrwała do naszych czasów w niezmienionej formie – nigdy nie została zniszczona. I. Roweder właśnie z tym miejscem postanowił związać swoje życie doczesne, ale również pragnął zostać tu pochowany. Przygotował nawet epitafium, które na przestrzeni wieków niestety zaginęło. Przeor spoczął w kruchcie znajdującej się w przedsionku kościoła – wyjaśnia ks. Rafiński.

Z inicjatywy cystersa w 1750 roku powstało Bractwo Różańcowe, a w świątyni zagościł także nowy obraz Matki Bożej. – Podpis pod wizerunkiem Maryi sugeruje, że inspiracją dla nieznanego nam autora wizerunku była Matka Boża z Rokitna, które znajduje się koło Gorzowa – mówi proboszcz. Dodaje również, że zarówno powołanie do życia Bractwa Różańcowego, jak i wprowadzenie do świątyni obrazu świadczy o duchowości I. Rowedera. – Uważał, że modlitwa będzie budowała to miejsce i nie pomylił się – mówi ks. Rafiński.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama