Nowy numer 42/2019 Archiwum

Równość czy uprzywilejowanie?

O praktycznych konsekwencjach wprowadzenia w życie Modelu na Rzecz Równego Traktowania, konieczności konsolidacji działań katolickich rodziców i trudnościach w dialogu ze środowiskiem LGBT mówi Alina Józefa Strzałkowska, ekspertka Odpowiedzialnego Gdańska i nauczyciel metodyki wychowania do życia w rodzinie.

Ks. Rafał Starkowicz: Rozpoczął się kolejny rok szkolny. Co zmieniło się w sytuacji gdańskich szkół wraz z przyjęciem przez radę miasta Modelu na Rzecz Równego Traktowania?

Alina Józefa Strzałkowska: Mimo że wojewoda zaskarżył tę uchwałę do Sądu Administracyjnego, Model to obecnie obowiązujące prawo. Dopóki nie będzie w tej sprawie orzeczenia sądu, może być realizowany. Wiele z zawartych w Modelu rekomendacji odnosi się wprost do organizacji pracy szkoły, a kilka z nich uderza w wychowanie dzieci. Mają one być poddawane tzw. szkoleniom, które w rzeczywistości prowadzą do ich demoralizacji. Do czasu wejścia w życie uchwały pojawiały się różne płynące ze środowiska LGBT zalecenia w sprawie wychowania dzieci w szkołach. Nie miały jednak żadnej mocy prawnej. Dzisiaj Model jest narzędziem presji na dyrektorów szkół.

Dyrektorzy muszą wprowadzać w życie tę uchwałę?

Będą rozliczani z jej realizacji. Będzie to wpływało na ocenę ich pracy, której dokonuje organ prowadzący szkołę, czyli miasto. Jest to niebezpieczne i rodzi ogromne konflikty sumienia. Chcemy więc uczulić rodziców, by przekazywali dyrektorom pisemne oświadczenia, że nie zgadzają się na żadne zajęcia dodatkowe, które mają dotyczyć tzw. równości.

Słowo „równość” nie brzmi raczej niebezpiecznie...

To prawda. Te lekcje pięknie się nazywają. Ale w internecie można od 2013 roku znaleźć ich scenariusze. Opracowała je Kampania Przeciw Homofobii. Proponowana tam „równość” polega m.in. na tym, że przekonuje się dzieci, iż związki homoseksualne są praktycznie takie same jak normalne rodziny. Więcej nawet. W jednej z rekomendacji jest napisane, że mamy przygotować personel szkół do wsparcia dzieci LGBT. Jako specjalista ds. wychowania do życia w rodzinie, od 20 lat zajmujący się kształceniem nauczycieli tego przedmiotu, pytam się, skąd ten pomysł. Wychowanie do życia w rodzinie ma wspomagać wychowawczą rolę rodziny. Tymczasem wiemy, że homobadacze postawili taką tezę, iż homoseksualizm jest formą rozwoju psychoseksualnego. To teza nieuprawniona i niezweryfikowana. W rozwoju psychoseksualnym dziecka jest taki czas, który nazywamy homofilnym. To upodobanie do przebywania z tą samą płcią. Każdy z nas przez to przechodził. I kiedy w tym okresie mówi się dzieciom: „Masz upodobanie do przebywania z tą samą płcią, to znaczy, że masz orientację homoseksualną”, mogą one zgodnie z tą nieprawdziwą tezą zacząć podejmować współżycie seksualne. Po takim doświadczeniu na zasadzie imprintingu człowiek może być długo przekonany o swojej homoseksualności. Mówiąc prosto, jest to droga do wmówienia mu, że ma taką orientację.

Jak można temu przeciwdziałać?

Najważniejsze są rozmowa i obecność w życiu dzieci. Nic nie zastąpi kształtowania człowieka w rodzinie. Musimy też czuwać nad procesem wychowania w szkołach. Przede wszystkim trzeba być blisko dzieci i być czujnym. Nauczyć się z nimi rozmawiać. Nie pytać: „Co tam było w szkole?”, tylko czego konkretnie się w szkole dowiedziały. Trzeba także na początku roku bardzo dokładnie wypytać się o programy wychowawczo-profilaktyczne, które będą realizowane w szkole, o proponowane działania w roku szkolnym. Trzeba się pytać konkretnie, kto będzie to prowadził, według jakich scenariuszy i gdzie można je znaleźć. Jeżeli będą budzić nasze podejrzenia, trzeba składać pisemne oświadczenia rodzicielskie, o których wcześniej wspomniałam. Dla dyrektora będą one bardzo ważne. Jeżeli tych oświadczeń będzie odpowiednio dużo, pomogą dyrektorowi szkoły wyjść z tej trudnej sytuacji.

Czy w tej kwestii możliwa jest jakaś merytoryczna dyskusja z przedstawicielami środowisk LGBT?

Przy pracach nad Modelem okazało się, że już sama diagnoza sytuacji nie była zrobiona uczciwie. Dotyczyła zarówno liczby homoseksualistów w Gdańsku, jak i kwestii ich dyskryminowania. Przyparci do muru, przyznali się do tego. Ale niczego to nie zmieniło. Diagnoza pozostała taka, jak była. Chociażby ten fakt pokazuje, że nie ma możliwości dialogu z przedstawicielami tego środowiska. Powstała sytuacja jest bardzo groźna dla naszych rodzin, szczególnie dla dzieci. Trzeba zbudować koalicję ludzi dobrej woli, którzy się jej sprzeciwią. Nie należy się lękać. Mamy Dekalog i jesteśmy rodzicami, którzy chcą, aby nasze dzieci były wychowywane zgodnie z naszymi wartościami, a nie z tym, co wymyślili nam urzędnicy miasta Gdańska. Będziemy się przed tym bronić. Mamy za sobą konstytucyjne prawo. A Pan Bóg jest wszechmogący.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama