Nowy numer 45/2018 Archiwum

Witaminy ojca Tadeusza

Za patronkę obrał Matkę Bożą Uśmiechniętą, z którą przez 30 lat odwiedzał gdańskie szpitale. Życzliwość, dziękczynienie za dar życia i pogoda ducha – takie recepty na życie zostawił nam pallotyn, który zmarł 24 sierpnia, przeżywszy w kapłaństwie 77 lat.

Witaminy M, U i C – Miłość, Uśmiech, a czasem Całus. Ksiądz Tadeusz Płonka takie medykamenty stosował podczas codziennych wizyt u swoich duchowych pacjentów w jak najbardziej realnych szpitalnych warunkach. – Jego posługa w szpitalach była wyjątkowym darem dla gdańskiego Kościoła. W pewnym momencie sprawował ją w trzech miejscach – w szpitalach Wojewódzkim, MSW i Kolejowym. Jeżeli zestawimy te miejsca z 30 latami duszpasterstwa, otrzymamy ogromną liczbę osób, którym o. Tadeusz przyniósł ulgę i pocieszenie w chorobie, w cierpieniu. W 1991 r. posługiwałem w kościele Matki Bożej Bolesnej przy ul. Głębokiej. Dużą grupę parafian stanowili tam kolejarze, którzy leczyli się w swoim szpitalu. Pamiętam ich wdzięczność za opiekę niezwykłego, uśmiechniętego kapłana. Zapadły mi wtedy w pamięć słowa, które przekazywał pacjentom: „Trzymajmy się, nie dajmy się” – wspomina pallotyna bp Zbigniew Zieliński.

Ksiądz Płonka urodził się 6 września 1916 roku. To dzień osób posługujących w służbie zdrowia. Data urodzin zdeterminowała życie kapłana urodzonego w Wieprzu k. Andrychowa. Nim to nastąpiło, młody Tadeusz uczył się w gimnazjum we Lwowie, gdzie wykładał jego wuj. Po maturze 19-latek wstąpił do Seminarium Duchownego Księży Pallotynów. Nauka w Warszawie, równoległe studia polonistyczne przypadły na koszmarny czas II wojny światowej – o. Płonka kilka razy zdołał uniknąć śmierci. Po wojnie powrócił w rodzinne strony i posługę kapłańską łączył z nauczaniem języka polskiego. Lata kapłaństwa mijały w różnych miejscach – Warszawa, Wadowice, Szczecin, wreszcie Gdańsk. Od 1975 roku ksiądz nawiedzał gdańskie szpitale. Jednak nie tylko posługiwał chorym.

– Był gorliwym spowiednikiem. W trudnych latach, przed zmianami politycznymi, posługiwał w kościele św. Elżbiety Klubowi Inteligencji Katolickiej, Ruchowi Odnowy w Duchu Świętym, celebrował Msze św. transmitowane dla marynarzy na morzu. Cieszę się, że w latach mojej pracy w bazylice Mariackiej miałem okazję osobiście poznać o. Tadeusza i często się z nim spotykać – dodaje bp Zieliński. Jakim był zakonnikiem, jak zapamiętali go gdańscy pallotyni? Ks. dr Janusz Łuczak SAC, przełożony domu zakonnego księży pallotynów w Gdańsku, nie ma wątpliwości, że była to postać wyjątkowa i wybitna w polskiej prowincji. Stawia go za wzór wszystkim zakonnikom. – Praktykował bardzo mocno naszą duchowość. Był zanurzony w modlitwie. Modlił się sam, a często z osobami, które go odwiedzały. Jako kapłan trwał przy Mszy św. Kiedy przybyłem do Gdańska 7 lat temu, odprawiał jeszcze Eucharystię w kaplicy. Potem słabł, ale nie odpuszczał. Zmuszał nas, żebyśmy asystowali mu w drodze z pokoju do kaplicy. Imponował tym uporem, chęcią celebrowania codziennej Mszy św. Żył Eucharystią, ona była owocem jego radości z życia kapłańskiego – mówi ks. Łuczak.

Osoby, które zapamiętały go z działalności duszpasterskiej, wskazują na ogromne pokłady życzliwości zakonnika. – Po raz pierwszy zobaczyłam o. Tadeusza w 1972 roku. Spotykaliśmy się wtedy na comiesięcznej Eucharystii, nim jeszcze powstała wspólnota. To był człowiek dziękczynienia. Żadnego narzekania. Żył wśród nas tak, jakby Bóg dał mu dar, by widzieć tylko dobre strony życia – mówi Elżbieta Kasprowska, dziś z sopockiej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym.

Był znakomitym spowiednikiem i kierownikiem duchowym wielu ludzi. Opiekował się lekarzami, pielęgniarzami, personelem szpitalnym. Codziennie w szpitalnej służbie widział, z jakimi ciężarami muszą sobie radzić. Wspierał ich w najtrudniejszych chwilach pracy. Lekarze z gdańskich szpitali, którzy znali o. Płonkę, wspominają, że nigdy nie odszedł od smutnego człowieka, póki ten się nie uśmiechnął. Miłość do Matki Bożej Uśmiechniętej i kult pierwszych sobót miesiąca sprawiały, że wokół ks. Tadeusza gromadzili się czciciele Maryi. Z biegiem lat ta grupa stawała się coraz większa. – Świadectwem są jego przyjaźnie, które przechodziły z pokolenia na pokolenie. Na Mszach św. pojawiali się dziadkowie z wnukami i swoimi dziećmi. Nikt mi lepiej nie pokazał, że trzeba być z drugim człowiekiem i trzeba się na niego otworzyć. Nigdy nie widziałem, by był zmęczony byciem z ludźmi. Mimo smutku z odejścia o. Tadeusza odczuwamy radość za dar jego obecności – dodaje ks. Łuczak.

Ksiądz Płonka został pochowany w kwaterze księży pallotynów na gdańskim cmentarzu Srebrzysko.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy