Nowy numer 42/2019 Archiwum

Moc słowa „tak”

– Śluby, które składają osoby konsekrowane, to czytelny znak, że można wyrzec się wszystkiego i pójść za Chrystusem. I choć każdy z nas na tej drodze zmaga się ze swoimi słabościami, przypominają nam, że nie możemy tu szukać siebie – mówi o. Janusz Warzocha SJ, wikariusz biskupi ds. zakonów.

Swoją posługę podejmują we wszystkich niemal dziedzinach życia społecznego. Prowadzą parafie i dzieła duszpasterskie. Pracują w szkołach, szpitalach, hospicjach, podejmują dzieła charytatywne i misyjne. Opiekują się starszymi, dziećmi, osobami które doświadczają niepełnosprawności. Mężczyźni i kobiety w tak różnych habitach, jak charyzmaty zgromadzeń, które reprezentują. Jaki jest wspólny mianownik ich posługi? – Niewątpliwie to konsekracja, czyli oddanie Bogu na służbę. I praca dla człowieka, bo w nim trzeba dostrzegać obecność Boga. Dzisiejszy człowiek nie zawsze dostrzega, że rzeczywistości te bardzo mocno się łączą – odpowiada o. Warzocha.

Pierwsza łyżka zupy

Siostra Elżbieta Cyra wstąpiła do zgromadzenia, gdy miała 18 lat. Pochodzi z gdańskiego Przymorza. – Nikt z moich znajomych nie spodziewał się, że pójdę do zakonu. Kiedy zastanawiałam się nad decyzją, wszyscy mi odradzali. Mówili: „przecież tam nikt nie puści cię na dyskotekę” – opowiada. – Zaczęło się od poznania jednej z sióstr elżbietanek. Zapytałam o najtrudniejsze miejsce, w jakim posługują siostry. Zaproponowała mi, żebym zobaczyła. Zabrała mnie do domu dla dzieci specjalnej troski, który nasze siostry prowadzą w Grabiu. Już drugiego dnia siostra poprosiła mnie, żebym pomogła w karmieniu dzieci – wspomina. – To dziecko mnie przekonało. Podawałam mu zupę. Łyżka po łyżce. A ono za każdą łyżkę tej zupy się do mnie uśmiechało. Wtedy uświadomiłam sobie, że my – dzisiejsi ludzie – jesteśmy wielkimi malkontentami. Nic nam nie pasuje, choć tyle otrzymaliśmy od Boga. Myślimy, że wszystko się nam należy. To dziecko powiedziało mi najważniejsze w życiu, żywe kazanie. Wtedy już wiedziałam, że życie zakonne to moja droga – wyznaje siostra. Do pracy z dziećmi skierowali ją przełożeni. Zaczęła studiować teologię w Warszawie na UKSW. Później specjalizacje... Dziś jest dyrektorem prężnie działającego przedszkola. O istocie powołania mówi jako o wielkiej tajemnicy. – To dar i łaska. Wezwanie, do którego wciąż staramy się dorastać. Realizacja Ewangelii. I codzienna walka o rzeczy najprostsze. Każdy krok i każda chwila musi być w łączności z Bogiem. Żeby jak najpełniej, świadomie przeżywać swoje życie. Trzeba walczyć, żeby rzeczy drugorzędne i przypadkowe nas nie pochłonęły. Bez relacji z Jezusem wszystko jest na nic. Nie wolno pójść w pracę i aktywizm. Bo podstawą są tutaj zgięte kolana. Ważna jest motywacja i relacja z Panem Bogiem. I moc świadectwa o Chrystusie, które przemienia nie tylko dzieci, ale całe rodziny – stwierdza siostra. Podkreśla także ogromny szacunek, z jakim trzeba podchodzić do każdego człowieka. O tym, że elżbietanki tak właśnie podchodzą do tych, którym służą, świadczy chociażby fakt, że z prowadzonego przez nie przedszkola korzystają chętnie także ludzie innych wyznań. Gdy pojawiają się trudności, siostra zawsze wraca do tej łyżki zupy. A chwile doświadczenia przeciwności odbiera jak pas startowy do podejmowania decyzji, które zaowocują wzrostem duchowym.

Tajemnica Boga

Służba dzieciom jest także niezwykle istotna dla posługujących w matemblewskim Domu Samotnej Matki kanoniczek Ducha Świętego. – Nasz założyciel, bł. Gwidon z Montpellier, już 850 lat temu dostrzegł ogromną potrzebę opieki nad dzieckiem. To on pierwszy zakładał okna życia, domy Ducha Świętego, gdzie gromadził dzieci zebrane z ulic, leczył chore. Kiedy przeniósł się do Rzymu, otworzył tam szpital, w którym nasz zakon posługuje od XII w. – mówi s. Pompilia, przełożona matemblewskiej wspólnoty. – Życiowe sytuacje naszych podopiecznych są przeróżne. Nie ma dwóch takich samych historii. Ale wszystkie są w ogromnej potrzebie. Często nawet nie chodzi o pomoc materialną. Zawsze o wsparcie i przekonanie matek o tym, że są w stanie urodzić dziecko i dać mu szczęśliwą przyszłość. Że dadzą radę, mimo trudnych sytuacji, które przeżywają. Zapewniamy matkom i ich dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Widać to w ich zachowaniu, chociażby na Mszy świętej. Czasem jest na niej bardzo wiele dzieci, a ludzie, którym w takiej Eucharystii zdarzy się uczestniczyć po raz pierwszy, mówią do nas: „Jak to możliwe, że podczas Mszy panował tak ogromny spokój” – opowiada s. Pompilia. Siostra zaznacza, że podopiecznych Domu Samotnej Matki siostry otaczają nieustanną modlitwą. – Nie wystarczy zapewnić im byt. Do życia potrzebne jest człowiekowi doświadczenie sensu. Dlatego chcemy im dawać Chrystusa – podkreśla. Dom Samotnej Matki w Matemblewie działa od 20 lat. Tylko w ostatnich trzech latach znalazło tu schronienie 75 kobiet. Urodziło się 28 dzieci, a 48 nieco starszych przybyło tu wraz ze swoimi mamami. – Kiedy patrzymy dzisiaj na świat, widzimy wielką potrzebę wiernego świadectwa życia osób konsekrowanych. Młodzi mają w nas odczytać Ewangelię. A to, że i dzisiaj są ludzie, którzy zostawiają wszystko dla Pana Jezusa, jest świadectwem mocniejszym niż tysiące słów. – Zawsze chciałam być nauczycielką. Pewnego razu Jezus powiedział mi, czego ode mnie pragnie. Że będę nauczycielką, ale w nieco innym wymiarze – mówi krótko o swoim powołaniu. – Powołanie jest największym darem, jaki człowiek może otrzymać od Boga. Dlaczego powołał właśnie mnie? Nie wiem. To tajemnica Boga – dodaje s. Pompilia.

W służbie diecezji

Ojciec Janusz Warzocha podkreśla, że zakony współpracują w wielkim dziele apostolskim, jakim jest diecezja. Włączają się w jej działanie, dodając ze swej strony charyzmat, którym każde zgromadzenie obdarowane jest przez Pana Boga. Wzbogacają tymi charyzmatami wspólnotę lokalnego Kościoła. – Zgromadzenia męskie i żeńskie mają swoją specyfikę i charakterystykę. Męskie ukierunkowane są na posługę duchową związaną z duszpasterstwem i sprawowaniem sakramentów. To bardziej widać. Posługa zakonów żeńskich jest bardziej ukryta, pokorna. Jest jak rzucanie ziarna w ziemię. A to nie jest spektakularne – mówi o. Warzocha. Podkreśla, że szczególną rolę odgrywają tutaj zakony kontemplacyjne. – Przez modlitwę i ofiarę życia, jaką codziennie składają Panu Bogu, są świadkami Jego obecności we współczesnym świecie, który chce o Panu Bogu zapomnieć – dodaje. W dzisiejszym świecie, w którym dominuje aktywizm i ogromne tempo życia oraz świecki styl, zakony kontemplacyjne stanowią swoisty punkt odniesienia. – Nie tylko pokazują, że i dzisiaj są ludzie, którzy przeżywają w autentyczny sposób obecność Pana Boga w życiu własnym i życiu świata, ale są znakami Pana Boga i zarazem realną siłą. Oni się modlą, a Kościół idzie do ludzi i naucza. I to często dzięki ich modlitwie zmienia się oblicze świata, słuchający Ewangelii doznają nawrócenia... Jestem o tym głęboko przekonany, choć trzeba zaznaczyć, że nie dysponujemy instrumentami, które służyłyby empirycznym pomiarom w tej dziedzinie – mówi z uśmiechem o. Warzocha. – Uczą nas tego chociażby ostatni papieże, którzy przez odwiedzanie zakonnych wspólnot kontemplacyjnych i proszenie ich o modlitwę, pokazują, że to ogromna siła duchowa Kościoła. To wielka moc, płynąca z powiedzianego Bogu „tak” – stwierdza. Co jest dla niego najważniejsze we własnym powołaniu zakonnym? – Pójście za Panem Jezusem – odpowiada bez chwili wahania. – To odpowiedź na powołanie, które odnalazłem w sercu przed wielu laty. Dzisiaj, każdego dnia próbuję odpowiadać na zaproszenie, które Chrystus do mnie skierował – puentuje zakonnik.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama