Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Słowo na lipowej desce

– Najpierw piszemy cienie. Dopiero później wyławiamy światło. To tak, jak wychodzenie z grzechu do rzeczywistości zmartwychwstania – mówi Agata, jedna z uczestniczek rekolekcji.

Na rekolekcje do Domu Pojednania i Spotkań przyjechało kilkanaście osób. Kobiety, mężczyźni, osoby zakonne oraz całe rodziny. Przez niemal tydzień uczestniczyli w zorganizowanych przez gdańskich franciszkanów duchowych ćwiczeniach, połączonych z warsztatami pisania ikon. Pisania, bo – jak mocno podkreślają wszyscy rozmówcy – ikon się nie maluje. Przez rekolekcyjną drogę spotkania z Panem prowadzili ich wspólnie o. Piotr Pliszka OFM Conv oraz Ewa Sielicka. – To trzecia edycja rekolekcji opartych na pisaniu ikon. Zaczęliśmy od nauk weekendowych. Chcieliśmy jednak, by ich dopełnieniem były rekolekcyjne warsztaty – opowiada o. Piotr.

Ewę poznał kilka lat wcześniej, gdy pracowała w prowadzonym w Gdyni Franciszkańskim Centrum Kultury. Dziś, mimo że głosi rekolekcyjne nauki, sam także bierze udział w rekolekcjach. Zaznacza, że to ćwiczenia dla każdego, niezależnie od posiadanych zdolności. – Nie mam zdolności artystycznych. Ostatni raz malowałem w II klasie podstawówki, a moje ówczesne „dzieła” uważam za nieudolne. Ale przez modlitwę i kontakt ze słowem Bożym możliwe jest uczestnictwo w takich rekolekcyjnych warsztatach. To piękna przygoda. Bo ikona to słowo, które daje się przelać na deskę – wyjaśnia o. Piotr.

Ewa pracowała w dużych korporacjach i – jak sama mówi – wiodła bardzo atrakcyjne życie w świecie. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy 16 lat temu weszła do małego monastyru w Rzymie. – Tam zobaczyłam ikonę. To był Jezus Pantokrator. Wcześniej ikony mnie nie interesowały. Nie zauważałam ich, mogę nawet powiedzieć, że ich nie lubiłam. Ale tam doświadczyłam, że w ikonie jest Osoba. Zrodziło się we mnie pragnienie, by zacząć je pisać – opowiada. Czy było to mistyczne doświadczenie? – W ogóle nie używam takich wielkich słów. Po prostu padłam na kolana. Bo ikona oczyszcza wszystkie zmysły człowieka. Zaczyna się inaczej patrzeć na innych i na siebie. W ikonie jest prostota, harmonia. Człowiek niecierpliwy z natury przy ikonie staje się cierpliwy. Człowiek niestały, kierujący się marzeniami, staje się wytrwały – dodaje. Zaczęła działać. – Pojechałam do prawosławnego batiuszki w Bielsku Podlaskim. Tam napisałam pierwszą ikonę – mówi. – Przez 12 lat od tego momentu nie udawało mi się wyjść ze świata. 4 lata temu zmieniłam swoje życie. Pisanie ikon to fascynujący świat. Łączy historię sztuki, duchowość, patrologię... Trzeba sięgać do Ojców Kościoła. To genialna droga do wiary – wyznaje.

Każdy dzień rekolekcji rozpoczyna się Eucharystią. Później jest katecheza wprowadzająca w tajemnicę dnia. A po niej uczestnicy sięgają po pędzel. Używają starożytnej metody tempery żółtkowej. To ona określa podstawowe kanony dzieła. – Żółtko kurze oddzielamy od białka. Mieszamy je z białym wytrawnym winem. Powstaje klej, który nazywamy medium. Do tego dodajemy pigmenty. To są ziemie. Włoskie, greckie... Bierzemy przygotowaną przez stolarza lipową deskę. Pokrywamy ją gruntem. Najpierw jednak kładziemy na desce materiał. On symbolizuje Jezusa, który nam pozostawił swój wizerunek, nie ręką ludzką uczyniony. To wizerunek odbity na chuście. On mówi: wszystko zaczyna się od Jezusa. Na tę chustę nakładamy cierpliwie 12 warstw gruntu. Te warstwy symbolizują 12 apostołów. Dopiero potem piszemy. Pędzelkiem z włosia wiewiórki nanosimy 40 warstw cienkiej jak film olejowy farby – opowiada Ewa.

Pisanie ikony dotyka ciała, psychiki i ducha. To głębokie wejście na drogę duchową. Ania i Przemek są ze Słupska. Na rekolekcje przyjechali razem ze swoimi dziećmi – 8-miesięcznym Mateuszem i 3-letnią Marysią. Ania uczestniczyła już wcześniej w listopadowej edycji rekolekcji. – Kiedy rozpoczęły się zapisy na kolejny turnus, postanowiłem zobaczyć, dlaczego pisanie ikon tak urzekło moją żonę. Choć jestem osobą techniczną, chciałem spróbować swoich sił – uśmiecha się Przemek. – Początkowo miało być tak, że ja zajmuję się dziećmi, a Przemek pisze. Okazało się, że ikonę napisaliśmy wspólnie. I bardzo mnie to cieszy – zaznacza Ania. Co dają jej rekolekcje? – Czas pisania ikony to czas modlitwy. Z jednej strony jest się skoncentrowanym, żeby zrobić kreskę czy dobrze wymieszać farbę. Nie ma tu wielkich uniesień. Ale kiedy bardzo delikatnie głaszczemy pędzlem oblicze Maryi czy Jezusa, Bóg niepostrzeżenie sam dotyka i głaszcze nasze serca – mówi kobieta. – Ludzie się fascynują ikonami. Ale tak naprawdę w ogóle nie chodzi o ikonę. Pan Bóg przez nie łowi ludzi. Ikona jednak nie jest Bogiem. Podczas pisania zaczyna się budować prawdziwa więź z Bogiem. Wiara oczyszcza się z naleciałości. Bo w ikonie jest prawda – podsumowuje E. Sielicka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL