Nowy numer 42/2019 Archiwum

Bez lęku i wstydu

– Stanęłam przed murem. Nie radziłam sobie ani z życiem, ani z emocjami. Mój świat po prostu się rozpadał, a ja nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić – mówi Dorota.

Pod koniec marca w parafii św. Rafała Kalinowskiego i Matki Bożej Pięknej Miłości w Gdańsku-Złotej Karczmie obchodzony był jubileusz 25-lecia grupy Al-Anon „Niedźwiadek”.

To choroba

Mąż Doroty jest alkoholikiem, pił również jej ojciec. – Trafiłam do Al-Anon wiele lat temu, bo nie wiedziałam już, w którą stronę mam iść. Dzięki doświadczeniom innych zrozumiałam, że problem nie tkwi we mnie, tylko że żyłam w dysfunkcyjnym domu, w którym dziecko nie mówi, nie czuje, nie przeżywa – mówi. Pani Dorota podkreśla, że grupa pozwoliła jej odzyskać poczucie własnej wartości. – Nauczyłam się, że muszę zrobić coś dla siebie, a nie robić coś, żeby mój mąż wytrzeźwiał. Nie można dać się traktować źle. Droga jest bardzo trudna, jednak do pokonania, ale tylko z Bogiem. Warto zaufać komuś, żeby usłyszeć, że nie jest się samemu z problemem, że alkoholizm to choroba – podkreśla. Nina wspomina, że materialnie nie brakowało jej niczego. – Nie dostałam jednak miłości. Mój ojciec już nie żyje, a ja nadal chciałabym, żeby mnie po prostu przytulił – mówi. Podkreśla, że przebaczyła rodzicom, iż wyszła z takiego domu.

– Gdyby nie grupa, byłoby mi na pewno trudniej. Bo mimo że nie ma już mojego pijącego męża, są inne problemy – w pracy oraz w życiu. Dzięki Al-Anon nauczyłam się stawiać granice, potrafię rozmawiać z ludźmi, zabrałam się nawet za doktorat. A kiedy czegoś nie wiem, nie wstydzę się prosić o pomoc. Wierzę, że zdołałam przekazać moim synom miłość i akceptację, której sama nie doświadczyłam – dodaje. Przed Gabrysią życie postawiło wiele trudnych sytuacji. – Mąż pił, a ja musiałam zatroszczyć się o bezpieczeństwo moje i dzieci. Nauczyłam się wzywać policję i radzić sobie z przemocą w domu. Wspierała mnie wówczas grupa Al-Anon z Łąkowej – wspomina. Po przymusowym leczeniu mąż Gabrysi nie pił 9 lat. – Pomyślałam sobie, że już będzie dobrze, że cel osiągnięty i odpuściłam sobie grupę. Niestety, choroba alkoholowa to nie jest tylko picie danej osoby, to również współuzależnienie, a dowiedziałam się o tym po 10 latach, kiedy znalazłam się w punkcie wyjścia – wyjaśnia. Dołączyła do „Niedźwiadka”.

– Grupa bardzo mnie wspiera – trzymam się na prostej. Ostatni rok był bardzo trudny, mój mąż zachorował na raka płuc i zmarł, ale dzięki temu, że przychodzę tutaj, nauczyłam się radzić sobie z problemami i wzrastam duchowo. Grupa to jest miejsce mojej indywidualnej pracy nad sobą – mówi. Aldona podkreśla, że problem choroby alkoholowej jest bardzo rozległy. – Alkoholika kojarzymy z kimś z marginesu społecznego, z patologii, zapominając, że jest to człowiek chory, który ma swoją godność. Al-Anon pomógł mi w relacjach z rodziną. Z racji tego, że jestem dorosłym dzieckiem alkoholika, nie wyniosłam z domu właściwego obrazu miłości. Dzięki grupie zrozumiałam, że miłość to dwa skrzydła – czułość i troska oraz wymagania. Na jednym skrzydłe się nie uleci – wyjaśnia.

W grupie siła

– Al-Anon to konkretna propozycja dla matek, żon, rodzin szukających pomocy. Nie trzeba kolejek i zapisów. To jest program, by nauczyć się żyć własnym życiem. Członkowie pomagają sobie sami – dzielą się radością i siłą, każdy z nich wiele wycierpiał. Całe rodzinny znajdują tutaj pomoc. To szczególnie ważne w przypadku dzieci, by w dorosłym życiu nie powieliły tego, co widziały w domu – mówi ks. dr Bogusław Głodowski, duszpasterz uzależnionych archidiecezji gdańskiej. Kapłan wyjaśnia, że w ciągu 25 lat przez grupę przeszły tysiące potrzebujących.

– Początkowo było to może 5 osób, następnie 10, dzisiaj jest ich nawet 60. Bazujemy na 12 Krokach AA. To są te same pytania i zadania, tylko od strony rodziny, najczęściej żon, które jako pierwsze szukają pomocy. Przychodzą znaleźć sposób, by pomóc mężowi. Niektóre nawet po 30 latach bicia i wyzywania. Chociaż ostatnio świadomość społeczna się podnosi. Był taki przypadek, kiedy żona trzy dni po ślubie dowiedziała się, że mąż jest uzależniony i zgłosiła się do nas. Ich małżeństwo stanęło pod znakiem zapytania, ale szczęśliwie udało się ich jeszcze uratować – wyjaśnia. Dorota podkreśla, że także jej Al-Anon uratował życie. – Byłam na wykończeniu. Ciągle odkrywałam u siebie nowe choroby. Cały czas byłam znerwicowana, bolał mnie żołądek, bolało mnie serce, szukałam bez przerwy przyczyny tego stanu, ale nie potrafiłam jej znaleźć – mówi. Ksiądz kan. Dariusz Ławik, proboszcz parafii, zaznacza, że grupa to wielkie i bardzo ważne dzieło pomocy w trosce o trzeźwość.

– Nasza parafia to wyjątkowe miejsce dla rodzin uzależnionych od alkoholu, które potrzebują miejsca przyjaznego, gdzie każdy, kto poprosi o pomoc, znajdzie ją – mówi. Grupa Al-Anon „Niedźwiadek” spotyka się w każdy poniedziałek o godz. 19 w salce parafialnej kościoła św. Rafała Kalinowskiego i Matki Bożej Pięknej Miłości w Gdańsku-Złotej Karczmie przy ul. Złota Karczma 24. – Zachęcam, by zrobić coś dla siebie. Często towarzyszy temu lęk, a niejednokrotnie także wstyd, ale warto zrobić pierwszy krok ku normalnemu życiu – zachęca Dorota.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama