Nowy numer 42/2019 Archiwum

Złodziej w najgorszym wydaniu

O Międzynarodowym Dniu Trzeźwości, niezliczonych ofiarach alkoholu i drogach wyjścia z kryzysu mówi ks. Bogusław Głodowski, diecezjalny duszpasterz osób uzależnionych.

Ks. Rafał Starkowicz: Czy we współczesnym świecie nadużywanie alkoholu jest dużym problemem?

Ks. dr Bogusław Głodowski: Z powodu alkoholu umiera co roku 2,5 mln ludzi. Zabiera on zatem więcej istnień ludzkich niż HIV, AIDS, gruźlica czy rak płuc. Problem ten zauważyła nawet Światowa Organizacja Zdrowia WHO, która ogłosiła 15 kwietnia Międzynarodowym Dniem Trzeźwości. Specjaliści z WHO zachęcają nas do abstynencji i trzeźwości. Deklarują chęć, by temat alkoholizmu był podjęty szerzej. W prasie, na uczelniach, w szkołach.

W Kościele ten dzień przypada niedługo przed Wielkanocą. To dobry termin?

To bardzo dobrze się składa. Ogłoszenie tego dnia zbiega się z przeżywanym w Kościele Wielkim Tygodniem. To czas szczególnej modlitwy. A dzisiaj potrzeba ogromnej modlitwy o trzeźwość. Trzeba też przypominać o tym, że nadużywanie alkoholu jest poważną chorobą, a szkody ponosi nie tylko ten, kto jest uzależniony. Nałóg uderza bowiem także w jego najbliższych. Cierpią rodzina, dzieci...

Jak zatem wygląda sprawa uzależnienia od alkoholu wśród Polaków?

Dzisiaj wszyscy powołują się na badania, więc chciałbym przedstawić garść informacji. W Polsce jest milion uzależnionych i współuzależnionych. To wielka część społeczeństwa. W dodatku, wciąż wzrasta spożycie alkoholu. Według oficjalnych danych, dochodzi do 12 litrów czystego alkoholu "na głowę" każdego mieszkańca Polski.

Jak to możliwe? Nie widać dzisiaj na ulicach aż tak wielu pijanych, jak było to choćby za czasów PRL.

Zmienia się sposób picia. Dzisiaj Polacy piją w sposób bardziej zorganizowany. Oczywiście latem można spotkać pijanych. Ale dzisiaj picie jest bardziej zakamuflowane. Ludzie mają inne warunki. Alkohol można zamówić z dostawą do domu... A programy profilaktyczne, które powstają i za które płaci się duże pieniądze, nie mają odniesienia do wartości. Jak powiedział abp Stanisław Gądecki, takie programy są nieprzyjazne człowiekowi. Brak odniesienia do wartości powoduje, że paradoksalnie im więcej jest terapeutów, tym więcej pojawia się także ludzkich tragedii i bólu.

Jaka jest zatem droga do wyzwolenia narodu spod tego jarzma?

Receptą jest uzdrowienie ludzkiej duszy. Alkoholizm wyrasta bowiem z duchowego zranienia. A najlepszą drogą odrodzenia jest konfesjonał. Nie bez znaczenia są także ofiary, jakie ponoszą ci, którzy podejmują abstynencję w intencji innych. Moc Boga objawia się m.in. w tym, że ludzie uzależnieni w pewnym momencie potrafią nie tylko usłyszeć prawdę o sobie, ale też przyjąć ją sercem. Takie rzeczy nie dokonują się bez Bożego działania.

Czy dzisiaj potrzeba zdecydowanych działań w tej dziedzinie?

Alkohol to naprawdę mocny gość. Odnaleziony w jednym z miast USA dokument sprzed wielu lat tak opisuje jego działanie: "Przyznaję, byłem i jestem złodziejem w najgorszym wydaniu. Kradnę rodzinie najlepszych ojców i synów, Kościołowi najwierniejsze dzieci, ojczyźnie najzdolniejszych obywateli, szkole i nauce najpotężniejsze umysły (...). A jednak cieszę się dotąd wolnością i mianem największego dobroczyńcy ludzkości, przyjaciela człowieka, towarzysza jego radości i smutku. Jestem na świecie największym gangsterem i przywódcą mafii, która codziennie uśmierca miliony (...)". To mocne i bardzo prawdziwe słowa. Ten gangster zbiera bowiem żniwo wśród ludzi, którzy mając niezwykłą wrażliwość, doświadczyli także ogromnych zranień.

Jak wyglądają próby leczenia tych zranień w naszej archidiecezji?

Najważniejszym działaniem podejmowanym w archidiecezji jest stałe kształtowanie ludzkich postaw. To nie tylko działanie Kościoła lokalnego w kwestii obchodów Tygodnia Modlitwy o Trzeźwość, liczne katechezy poświęcone trzeźwości czy apele metropolity do wiernych np. w Wielkim Poście. Z drugiej strony to konkretna praca z osobami, które zgłosiły się do parafii, w których działają kościelne ruchy trzeźwościowe i wspólnoty samopomocowe, takie jak AA*, Al-Anon** czy DDA***. Na terenie samego Trójmiasta jest ich ponad 30. Co tydzień w ramach takich wspólnot spotyka się ponad 1000 osób, które za pomocą tzw. 12 kroków pracują nad swoim wyjściem z uzależnienia lub współuzależnienia. Chodzi o to, by nauczyć się żyć swoim życiem, wyjść z powielania trudnej przeszłości.

*AA - dobrowolne, samopomocowe grupy osób uzależnionych od alkoholu, tworzone w celu utrzymania trzeźwości własnej i wspomagania innych alkoholików w jej osiąganiu.
**Al-Anon/Alateen - grupy samopomocowe skupiające rodziny, krewnych i przyjaciół alkoholików.
***DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) - samopomocowe grupy wsparcia, stworzone z myślą o osobach, które dorastały w rodzinie dysfunkcyjnej, gdzie przynajmniej jedno z rodziców było alkoholikiem i nie spełniało swoich podstawowych zadań wobec dziecka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama