Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wolontariusz na wagę złota

– Tutaj naprawdę zaczyna się życie. Pełne ludzkich historii, wzruszeń i radości – mówi Emilia Dąbrowska.

Emilia w Domu Hospicyjnym Caritas im. św. Józefa w Sopocie jest wolontariuszką od 11 lat. – Wolontariatem interesowałam się od zawsze. Moim marzeniem była praca z dziećmi. O pomocy osobom starszym czy chorym zupełnie nie myślałam, ale tylko do czasu – wspomina.

Każdy dzień jest inny

Wszystko zmieniło się, kiedy swoim doświadczeniem wolontariackim podzielił się z nią kolega. – Przyszła refleksja, że przecież osoby starsze też potrzebują opieki i wsparcia. Ten wolontariat pozwolił mi usłyszeć wiele pięknych historii życia. Poznałam tutaj wyjątkowych i wspaniałych ludzi – podkreśla.

Po kursie na wolontariusza opiekuńczego zakotwiczyła w sopockim hospicjum na dłużej. Obecnie jest mentorką, która wprowadza kandydatów na wolontariuszy w hospicyjną codzienność. – Tutaj każdy dzień jest inny. Nie ma nudy i rutyny. Dlatego wolontariusz musi być osobą otwartą na zmiany, bo dynamika tej pracy potrafi być ogromna. Nie ma dwóch jednakowych dni – mówi Emilia. Maria Suske swoją decyzje o byciu wolontariuszką odkładała przez 15 lat. – Pracowałam w pogotowiu. To tam, pierwszy raz zetknęłam się z broszurką dotyczącą tematu. Zachowałam ją, ale skorzystałam dopiero, kiedy przeszłam na emeryturę – przyznaje. W hospicjum jest przynajmniej dwa razy w tygodniu. – Towarzyszę podopiecznym. Niektórzy lubią pogadać, inni nie. Dostosowuję się do ich potrzeb – mówi. Przyznaje, że będzie się udzielać, dopóki zdrowie jej na to pozwoli. – Jestem wdzięczna, że mogę tu być. Bo tutaj jest prawdziwe życie, które przypomina nam, że niczego z tego świata nie zabierzemy do wieczności. Ludzie oddalają się od siebie, myślą, że może będą na ziemi zawsze, a to tylko etap. Każdego z nas czeka kres tego życia – niezależnie od statusu społecznego czy wykształcenia. Więc warto się w tej codziennej gonitwie zatrzymać i zastanowić, co jest naprawdę ważne – podkreśla wolontariuszka.

Do niczego nie zmuszamy

W Domu Hospicyjnym Caritas im. św. Józefa w Sopocie rozpoczęła się kolejna edycja kursu wolontariatu opiekuńczego. – Wolontariusze są bardzo potrzebni. Są niesamowitym wsparciem dla personelu, ale przede wszystkim dla naszych mieszkańców. Towarzyszą im, rozmawiają z nimi – po prostu są – co jest ogromną wartością dla podopiecznych. Bo czasami wystarczą małe gesty, jak wspólne wyjście na spacer czy zachęcenie do wzięcia udziału w jakichś zajęciach, by pomóc w codzienności – wyjaśnia Magdalena Matyjasiak, koordynatorka wolontariatu w Domu Hospicyjnym Caritas im. św. Józefa w Sopocie. Wolontariat to nieodpłatna i dobrowolna forma pomocy. – Do niczego nie zmuszamy – jeżeli ktoś ma opory przed wykonywaniem którejkolwiek z czynności, absolutnie nie musi tego robić. Wychodzimy z założenia, że każdy powinien odnaleźć się w swojej sferze, w której spełnia się najlepiej – wyjaśnia koordynatorka. Nie należy jednak zapominać, że pomoc powinna być stała. – Wśród naszych wolontariuszy są osoby czynne zawodowo, bo nie trzeba rezygnować z pracy, by udzielać się w hospicjum. Wolontariusz sam deklaruje, w jakie dni i ile czasu może poświęcić na pomoc – wyjaśnia koordynatorka. Ważne jest również, by przychodząc do hospicjum, nie udawać kogoś innego i nie zapominać o swoich talentach. – Mamy wolontariuszki, które prowadzą zajęcia plastyczne. Ostatnio wraz z podopiecznymi przygotowywały wspaniałe wiklinowe kosze – podkreśla M. Matyjasiak. W hospicjum bez wolontariuszy trudno sobie poradzić. – Towarzyszą chorym, a proste potrzymanie za rękę, które może wydawać się błahostką, dla naszych podopiecznych jest naprawdę ważne. Zwłaszcza dla osób leżących, bo świadomość, że jest przy nich ktoś, kto się troszczy, bardzo pomaga – mówi M. Matyjasik.

Hospicyjna rodzina

Ks. kan. Tomasz Kosewski, dyrektor Domu Hospicyjnym Caritas im. św. Józefa w Sopocie, wyjaśnia, że sens wolontariatu to przede wszystkim dostrzeżenie w sobie i bliźnim człowieczeństwa. – Bóg dał nam siebie nawzajem. Wolontariat to umiejętnością bycia z drugim człowiekiem. Przybiera różne formy i jest możliwe w życiu każdego człowieka na różnych etapach jego życia. Możemy towarzyszyć, pomagać, gdyż chory potrzebuje ciepła i zrozumienia – wyjaśnia dyrektor. – Jesteśmy dla siebie siostrami i braćmi. Patrząc na hospicjum, na osoby dotknięte cierpieniem i słabością, widzimy, że każdy wolontariusz to ogromne wsparcie – mówi. I dodaje, że wolontariusze są częścią hospicyjnej rodziny. – Gdy ich nie ma na oddziale, to odczuwamy brak, bo nasza załoga nie jest w komplecie – mówi ks. T. Kosewski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama