Nowy numer 41/2019 Archiwum

Muzyka zmienia człowieka

– Festiwal Organowy w Oliwie to najstarsze i najsłynniejsze wydarzenie tego rodzaju w Polsce. A towarzyszące mu imprezy sprawiają, że wysoka kultura staje się dostępna dla wszystkich – mówi prof. Roman Perucki, dyrektor naczelny Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.

Poświęconym twórczości polskich kompozytorów koncertem 28 czerwca rozpoczął się w katedrze oliwskiej 62. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej. W przesyconym cysterską duchowością wnętrzu świątyni zabrzmiały „Msza łacińska Es-dur” Stanisława Moniuszki, „Koncert na fagot i małą orkiestrę” Andrzeja Panufnika oraz „Koncert g-moll na organy i orkiestrę” Mieczysława Surzyńskiego. Przed tłumnie zgromadzoną publicznością wystąpili Hanna Dys (organy), Mirosław Pachowicz (fagot) oraz Akademicki Chór Uniwersytetu Gdańskiego i Orkiestra Symfoniczna Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyrekcją Jana Miłosza Zarzyckiego.

– To był prawdziwie polski wieczór. Zaczęliśmy od rzadko wykonywanego utworu M. Surzyńskiego. Przed nami jeszcze 17 koncertów. Wśród zaproszonych wykonawców są znamienici artyści z Litwy, Szwajcarii, Czech, Włoch czy Niemiec. Staramy się ich tak dobierać, by były to największe nazwiska, reprezentujące najważniejsze kraje i ośrodki związane z muzyką organową – podkreśla R. Perucki. Profesor zaznacza też, że w programie znajdą się niezwykle zróżnicowane utwory. – Zostawiliśmy wykonawcom sporą dowolność w tym zakresie. Czasem nawet, aby nie było monotonii, przedstawiany będzie ten sam utwór w dwóch wykonaniach. Zależy nam na tym, żeby nasza oferta była różnorodna. Przedstawimy więc także utwory reprezentujące muzykę współczesną. Z racji mniejszego grona odbiorców będzie ona oczywiście w mniejszości. Warto podkreślić, że wraz z imprezami „Chopin nad wodami Motławy” i „Muzyka w zabytkach starego Gdańska” wszystkie realizowane przez PFB w ciągu dwóch wakacyjnych miesięcy cykle obejmują aż 88 koncertów – dodaje.

Od Fromborka po Żarnowiec

Wydarzeniu od lat towarzyszą także koordynowane przez PFB festiwale i koncerty, odbywające się w turystycznych miejscowościach Wybrzeża. Są wśród nich imprezy w Jastarni, Żarnowcu, Jastrzębiej Górze, Stegnie czy Fromborku. Od pewnego czasu także w położonym na Mazurach Pasymiu. Ogromna liczba przybywających z różnych krajów wykonawców oraz stale wzrastająca liczba miejsc, w których występują, sprawiają, że przedsięwzięcie stawia organizatorów przed sporymi wyzwaniami natury logistycznej. – Przyjeżdżający do Polski artysta nie poprzestaje na jednym występie. Robi zawsze tournée po kraju. Jednak jeżeli nawet dwa koncerty odbywają się tego samego dnia, dbamy o to, by był pomiędzy nimi duży odstęp czasowy – wyjaśnia ks. kan. Krzysztof Stachowski, pomysłodawca i organizator odbywającego się w Żarnowcu Cysterskiego Lata Muzycznego.

– Ksiądz Krzysztof jest nieoceniony. Wkłada w organizację festiwalu całe serce. Wykonuje ogromną pracę. Załatwia korespondencję i wiele formalności biurokratycznych. Najczęściej po występie na Wybrzeżu artyści ruszają z koncertami w Polskę – do Warszawy, Kazimierza Dolnego czy innych miejsc. To istna układanka. Kiedy kończy się jeden festiwal, od razu zaczynamy prace nad przygotowaniem następnego – dodaje R. Perucki.

Nauczyć się słuchać

Czy wypoczywający na plaży spragnieni są tego rodzaju przedsięwzięć artystycznych? – W Żarnowcu za każdym razem kościół jest pełen ludzi. Znacząca większość to turyści. Z koncertów korzystają jednak także parafianie oraz wierni słuchacze, którzy na wydarzenia przyjeżdżają z okolicznych miejscowości – zapewnia ks. Stachowski. Zaznacza, że doświadczeniu pełnego uczestnictwa w wydarzeniu sprzyja to, iż obraz z chóru wyświetlany jest na ogromnym ekranie znajdującym się w prezbiterium.

– Morze ściąga wszystkich: pięknoduchów, artystów, intelektualistów i zwykłych, prostych ludzi. Nasza inicjatywa ma zatem szansę docierać do szerokiego grona odbiorców. Festiwal ma więc niewątpliwie rolę kulturotwórczą. Dzisiaj wielu zapracowanym ludziom trudno jest na co dzień obcować z kulturą wysoką. Ale latem, po powrocie znad morza, przychodzi wieczorem czas na to, żeby coś zrobić. I niekoniecznie musi być to spotkanie przy dobrym jedzeniu czy piwie – dodaje R. Perucki. – Spotkanie z pięknem zmienia człowieka. Jestem głęboko przekonany, że kiedy człowiek dozna poruszenia muzyką, staje się lepszy. Muzyka uczy słuchania. Nie tylko pięknej harmonii, ale także słuchania drugiego człowieka i samego Pana Boga. A artyści, którzy coś znaczą w tym środowisku, mają świadomość, że oddają ludziom to, co sami otrzymali w darze – podkreśla profesor. – Dobra muzyka porusza serca i otwiera na Pana Boga. Sprzyjają temu niewątpliwie wnętrza naszych kościołów. Poza tym wiele wykonywanych utworów ma swoje źródło w osobistym doświadczeniu wiary czy przeżyciach twórców. To niesie ze sobą Ducha – podkreśla ks. Stachowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama