Nowy numer 43/2019 Archiwum

Abstynent to człowiek szczęśliwy

– Kiedyś obudziłem się z potężnym krzykiem, zacząłem płakać, przepraszać żonę. Miałem sen. Śnił mi się alkohol, jego smak – mówi Sławek, od 15 lat trwający w trzeźwości.

Aldehyd octowy to substancja chemiczna, która uzależnia i zniewala człowieka. Przyczyn popadania w nałóg alkoholowy może być wiele, np. ucieczka od problemów, nieradzenie sobie ze stresem, brak akceptacji w środowisku czy lęk. Można również dostrzec społeczny przymus spożywania alkoholu pod hasłem: „Ze mną się nie napijesz?”. Obecnie w Polsce jest przeszło 1 mln osób uzależnionych od alkoholu. Do tego należy doliczyć wszystkich tych, którzy uczestniczą i towarzyszą w tym dramacie: rodzinę, przyjaciół, najbliższych – łącznie około 4–5 mln ludzi.

Choroba

Przeważnie zaczyna się od jednego piwa, później pojawia się problem: człowiek pije, bo nie potrafi nie pić. – Z początku wszystko wyglądało niewinnie. Później coraz częściej sięgałem do kieliszka; piłem coraz więcej. Żona stwierdziła, że to nie jest normalne. Zaczęła szukać dla mnie pomocy. Ja natomiast uważałem, że jestem normalnym facetem i piję tak, jak wszyscy – mówi Sławek. – W czasie choroby alkoholowej uszkodzone zostają trzy ludzkie sfery: organizm, psychika i duchowość. Podejmując leczenie, należy skupić się na wyeliminowaniu fizycznego uzależnienia. Terapii poddawane są również psychika i sfera duchowa, często zapomniana. W przypadku wychodzenia z nałogu wszystkie te sfery muszą być jednocześnie uzdrawiane. Nie można pominąć żadnej z nich – mówi ks. Karol Wnuk, diecezjalny duszpasterz trzeźwości.

– Pewnego dnia wezwał mnie na rozmowę ks. Bogdan, którego znałem wcześniej, i powiedział mi, że jestem chory. Pomyślałem sobie: jak to chory? Przecież nic mnie nie boli. Księdzu chodziło o to, że jestem chory na alkohol. I dodał: „Na wszystkie choroby są lekarstwa, ale na twoją nie ma. Tylko grupa samopomocowa” – wspomina Sławek. – To jest bardzo trudny moment w życiu człowieka zniewolonego przez alkohol. Dlaczego ma przestać pić? Trzeba dotrzeć do jego woli, motywacji. Dla wielu ludzi bardzo ważny jest tu element wiary. To swoista droga powrotna. W czasie picia alkoholu uzależniony ma wyrzuty sumienia, że krzywdzi innych; często pojawiają się przemoc, kłamstwo, oszustwo w pracy. Tych przestępstw jest wiele. To ma wpływ na zakrzywiony obraz Pana Boga. Alkoholikowi wydaje się, że jest bogiem, stawia siebie w miejsce Boga. Przychodząc do grupy, musi zrozumieć, że tu jest koniec. Trzeba zacząć robić porządek, próbować pojednać się ze sobą i z Panem Bogiem. Wracamy więc do obrazu Boga Ojca, który zawsze przebacza, nawet wtedy, kiedy tak wiele się w życiu narozrabiało przez alkohol. Wyjście z uzależnienia to nowa relacja z Bogiem, z sobą i z drugim człowiekiem – mówi ks. Bogusław Głodowski, diecezjalny duszpasterz osób uzależnionych. – Pomoc osobie niewierzącej wygląda podobnie. Człowiek w coś wierzy. Trzeba wtedy odnieść się do wartości, do dobra. Jeżeli tego nie będzie, droga wyjścia z nałogu jest bardzo trudna – dodaje ks. Głodowski.

Wyjście z nałogu

Przyjście na spotkanie grupy samopomocowej nie jest proste. – Zanim wszedłem do salki, godzinę chodziłem wokół kościoła. Czułem duży wstyd i myślałem sobie, jak będę żył bez alkoholu. „Jak to? Ja, facet? Jak sobie poradzę? Sylwester bez alkoholu? Imieniny, urodziny, wesela, a ja mam być trzeźwy? Jak to wytrzymam?” W przerwie mityngu podszedł do mnie kolega i powiedział: „Dobrze, że jesteś”. Później dotarło do mnie, że wszyscy, którzy są w grupie, mają taki sam problem jak ja – wspomina Sławek. – Pół roku byłem trzeźwy dla mojej żony. Chciałem ich uszczęśliwić. Raz, kiedy jechałem do pracy, spotkałem kolegę z wojska. Najpierw rozmawialiśmy na ulicy, później poszliśmy do lokalu. Przy 15. piwie ocknąłem się, że trzeba wracać do domu. Żona kazała mi iść do ks. Bogdana. Taki pijany poszedłem, a on mnie przytulił i powiedział, że alkohol nie jest dla mnie; że nie mogę go pić, bo jestem chory – dodaje Sławek. – To, co jest w stanie zmienić człowieka uzależnionego, to jego cierpienie. Przychodzi ból i nic już nie jest w stanie pomóc. W 1935 r. Bill Wilson i Bob Smith – założyciele grup samopomocowych, którzy byli alkoholikami – spotkali się i wzajemnie sobie pomogli tym, że byli razem. Grupa pomaga, bo uzależniony czuje, że nie jest ze swoim problemem sam. Przychodzi tu, bo przestaje się tego wstydzić. Jak nie przyjdzie, to umiera. Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę, szanuje jego wybory i czeka. Czasami musi patrzeć, jak upada. Wtedy, gdy zniewolony sięgnie dna, może podjąć decyzję o zmianie swojego życia. Na alkoholika nie działa płacz żony, najbliższych. Tylko jego własne cierpienie jest w stanie go zmienić. Nic więcej – zaznacza ks. Głodowski.

Cierpienie innych

Michał, kiedy trafił do grupy samopomocowej, miał 17 lat. Jego ojciec pił. – W 2007 r. w naszym domu potrzebna była pomoc policji. Po tym wydarzeniu całą rodziną trafiliśmy do grupy, którą prowadził ks. Bogdan. Początkowo problem był w tym, że tata nadużywał alkoholu i musieliśmy się przed tym chronić. Kiedy przyszedłem do grupy, okazało się, że nałóg mojego taty wpływał na wiele rzeczy w moim życiu. W pewnym momencie zobaczyłem, że to ja jestem odpowiedzialny za decyzje, które podejmuję. Najpierw musiałem nauczyć się tego, że tata jest chory, oraz tego, że to nie jest moja wina. Teraz, będąc w grupie, cały czas uczę się właściwej dla siebie roli męża i ojca; jak budować relacje w małżeństwie, rodzinie. Przykład, który miałem w domu, był zaburzony, niedoskonały – mówi. Marta od 2,5 roku jest żoną Michała. Mają córeczkę Jadwigę. Kiedy zaczęli się spotykać, Marta nie wiedziała o doświadczeniu życiowym swojego wybranka. – Poznaliśmy się we wspólnocie akademickiej. Na tyle długo już go znałam i miałam wyrobioną o nim opinię, że jego historia nie zrobiła na mnie większego wrażenia – wspomina. Po pewnym czasie zaczęła przychodzić na spotkania grupy samopomocowej razem z Michałem. – Aktualnie jestem na takim etapie swojego życia, że cieszę się z obecności w grupie i z tego, iż mogę wychodzić ze schematów, które wyniosłam z domu. Michał ma swoją historię, ale i ja mam swoją historię. Grupa pomaga mi odkryć, jak chcę żyć jako żona i matka; żeby najważniejszą osobą w moim życiu był mój mąż, żebym ja była wolną kobietą – zaznacza. Michał widzi efekty pracy nad sobą. – Wszystko to, co dzieje się w moim życiu, mój rozwój zawdzięczam Panu Bogu. Ode mnie wychodzi pierwszy krok, ale cały czas dzieje się to w zaufaniu, że Bóg mnie wspiera. W wielu sytuacjach mojego życia tak się działo – zaznacza Michał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama