Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nasze serca biją Polską

– Europa ma ogromny problem, bo nie umie odróżniać dobra od zła, umierają tam wszelkie wartości. To chyba jest misja naszej wierzącej Polonii, by pomogła, po raz kolejny, znaleźć Europie prawdę – mówi Piotr Winiarski.

Światowe Igrzyska Polonijne były pierwszym dużym wydarzeniem sportowym, zorganizowanym dla Polonii i Polaków po odzyskaniu niepodległości. Pierwsze odbyły się w 1934 r. na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie. W ich 85. rocznicę po raz kolejny spotkali się przedstawiciele Polonii z całego świata.

Kochamy ojczyznę

Pan Edmund to zapalony tenisista. – Uwielbiam ten sport i, mimo wieku, nadal gram – mówi. Przyjechał z Nowego Jorku, gdzie mieszka od kilkunastu lat. Z dumą dzierży w dłoni amerykańską flagę, ale równie dumnie prezentuje orzełka na piersi.

– Jestem Polakiem z krwi i kości, który chociaż tak długo mieszka poza granicami kraju, to nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach – dodaje. Polonusowi towarzyszą znajomi, również Polacy z Nowego Jorku. – Jesteśmy na każdych igrzyskach, bo to doskonała okazja, by połączyć sportowe pasje z wizytą w kraju. Kocham Polskę! – mówi z dumą pani Irena. Okazją do spotkania ponad 1000 Polonusów z całego świata były XIX Światowe Igrzyska Polonijne. Tym razem impreza, po raz pierwszy, odbyła się w Gdyni. Zawodnicy konkurowali w 22 dyscyplinach, m.in.: badmintonie, brydżu, futsalu, golfie, lekkoatletyce, strzelectwie, szachach, piłce ręcznej i siatkowej, a także nordic walkingu. Alina i Piotr Winiarscy przyjechali z Berlina. Zgodnie podkreślają, że igrzyska to tylko pretekst, by spędzić trochę czasu w Polsce.

– Jestem tutaj, bo to mój kraj rodzinny. Tu się wychowywałam, ale życie potoczyło się tak, że trzeba było wyjechać – mówi Alina. Jednocześnie dodaje, że uwielbia tu wracać. – To oczywiste, że tęsknota w sercu zostaje, ale w Niemczech mamy już ułożone życie – pracę, rodzinę, znajomych. Nie zmienia to faktu, że uczestnictwo w takich imprezach daje niewypowiedzianą radość spotkania z rodakami ze wszystkich stron świata, nawiązania nowych kontaktów, a także pielęgnowania polskiej tradycji – wyjaśnia Alina. Piotr pokazuje różaniec. – Wiara nadal nas integruje. To nawiązanie do naszej historii. Bez chrześcijaństwa nie istniałoby państwo polskie, nie byłoby naszej kultury, nie przetrzymalibyśmy rozbiorów i wojen – wyjaśnia. Otwarcie mówi, że wiara jest tym czynnikiem, który może dzisiaj uratować Europę. – Ma ona ogromny problem, bo nie umie odróżniać dobra od zła, umierają tam wszelkie wartości. To chyba jest misja naszej wierzącej Polonii, by pomogła, po raz kolejny, znaleźć Europie prawdę, bo sama najprawdopodobniej sobie nie poradzi – przekonuje. Grażyna przyjechała z Göttingen. – Żyje nas poza granicami kraju wiele milionów, chyba ok. 20. To ogromna siła, bo są to najczęściej ludzie, którzy mają wpływ na swoje lokalne środowiska. Bardzo mocno się udzielają – mówi. Sama jest czynnym uczestnikiem życia społecznego w swoim mieście. – Gromadzimy się wokół Kościoła, który tworzą Polacy. To dla nas ogromnie ważne, by żyć wiarą i tę wiarę przekazywać naszym dzieciom – dodaje.

Wiara wciąż żywa

Imprezę, na którą tak chętnie przyjechali, zorganizowali: Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Polski Komitet Olimpijski i miasto Gdynia przy współpracy Akademii Marynarki Wojennej. – Polonia zawsze trzymała się tradycji i języka polskiego, ale ważnym elementem była również wiara ojców. To czynnik łączący, który zawsze przypominał o Polsce. Ta wiara jest wciąż żywa, co pokazują swoim przykładem uczestnicy sportowych zmagań – mówi kadm. prof. Tomasz Szubrycht, rektor Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. – Powinniśmy być tym naszym rodakom, mieszkającym poza granicami, wdzięczni. Oni podtrzymują tradycję, ale – co ważniejsze, a zbyt mało przez nas doceniane – kultywują polskość także w państwach dawnego Związku Radzieckiego. Bo nie oszukujmy się, znacznie łatwiej było być Polonusem w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie niż na Ukrainie, Białorusi, w Kazachstanie czy na Litwie – mówi rektor.

Kontradmirał podkreśla, że Polacy powinni być uważniejsi na los rodaków mieszkających poza granicami kraju. – Trzeba być z nimi nie tylko w czasie takich uroczystości jak igrzyska, bo przecież są to ludzie, których serca, podobnie jak nasze, biją po polsku – wyjaśnia. Światowe Letnie Igrzyska Polonijne to najważniejsza i największa cykliczna impreza sportowa, organizowana z polskimi samorządami, skierowana do Polonii i Polaków mieszkających za granicą. – Są jednym z elementów podtrzymywania polskości poza granicami kraju – wyjaśnia Dariusz Piotr Bonisławski, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Polskość jest podtrzymywana nie tylko w obszarze sportowym, ale również kulturalnym. – Stałym elementem jest nawiązywanie do tradycji, do historii, do religii, która jest nieodmiennie obecna w życiu Polonusów – mówi prezes. – Niedawno członkowie naszego stowarzyszenia wrócili z Ameryki Południowej. Przyznaję, że język polski wśród Polonii zamiera, ale nadal wszyscy wiedzą, że Matka Boska Częstochowska to jest ta Osoba, do której można się zwracać w trudnych chwilach – podkreśla D. Bonisławski. – Te igrzyska to wspaniałe święto sportu, radości, integracji, ale i czas na refleksję. Łączenie wymiaru fizycznego z duchowym – dodaje prezes.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama