Nowy numer 42/2020 Archiwum

Święta z falowca

Od śmierci s. Urszuli Napierskiej CMN mija 18 lat, a pamięć o niej jest żywa. Wiele osób wspomina hafciarkę z bloku w Gdańsku-Nowym Porcie. Trwa oczekiwanie na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego s. Urszuli.

Wieżowiec w Nowym Porcie, zwany falowcem, to największy budynek mieszkalny w tej dzielnicy Gdańska. Siostra Napierska spędziła w nim ostatnie lata życia. Zanim jednak trafiła do Gdańska, przez wiele lat zmagała się z ogromnym cierpieniem i bezdomnością.

Życie ciężkiej próby

Urszula urodziła się 16 lutego 1932 r. w Góralach na Kujawach. Była najmłodszym dzieckiem. II wojna światowa spowodowała wśród jej najbliższych ogromne straty – z 14-osobowej rodziny pozostały tylko Urszula z matką.

Dziewczynka zapadła na zdrowiu – zachorowała na gruźlicę kości. Przez 5 lat przebywała w szpitalach i przeszła kilkadziesiąt operacji. Kiedy leczenie się zakończyło, Urszula ze szpitala pojechała na grób matki, zmarłej w 1954 roku. Została sama, ale już w pociągu, w drodze na grób mamy, spotkała przełożoną generalną sióstr pasterek – s. Rufinę Makowską. Ta zaproponowała jej przyjazd do Jabłonowa Pomorskiego i naukę w szkole. W październiku 1966 r. Urszula złożyła pierwsze śluby zakonne w klasztorze sióstr klarysek od wieczystej adoracji w Bydgoszczy. Ponownie znalazła się w szpitalu, a potem, przed ślubami wieczystymi, została wydalona z zakonu ze względu na stan zdrowia. Rozpoczęła się jej tułaczka. Dotarła do Gdańska, gdzie pracowała jako opiekunka dzieci. W 1972 r. została zakrystianką w parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Gdańsku, ale wciąż pozostawała bezdomna, mieszkając kątem u obcych. W końcu trafiła do mieszkania Wandy Miklikowskiej w gdańskim falowcu. Przez lata zajmowała się opieką nad dziećmi z bloku, haftowała. Cały czas chciała zostać osobą konsekrowaną. Jej marzenie spełniło się w 1998 r., gdy została przyjęta do Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej. Pierwsze śluby złożyła u nich 8 grudnia 1999 r., natomiast śluby wieczyste – w szpitalu na gdańskiej Zaspie w lutym 2000 r., gdzie zmagała się z chorobą nowotworową. Zmarła 3 listopada 2001 roku.

Pamięć i modlitwa

Choć upłynęły już prawie dwie dekady od jej śmierci, starsze osoby mieszkające w budynku pamiętają s. Urszulę. – Mieszkam w tym bloku od 40 lat i do dziś wszystkich nie znam. Ale wiem, o kim mowa. Ta pani rzadko wychodziła z domu. Była bardzo schorowana. W jej mieszkaniu często zbierali się ludzie i modlili się – mówi pan Janusz.

Halina Grzegorzak mieszka na I piętrze falowca, piętro niżej niż kandydatka na ołtarze. – Wiem, że pięknie haftowała, ale nie byłam nigdy w mieszkaniu s. Urszuli, za to moi sąsiedzi bywali tam bardzo często. Przyjaźnili się z nią. Bardzo wiele czasu spędzali razem na modlitwie, bo to bardzo pobożni ludzie. Prócz nich do mieszkania często przychodziły inne osoby, także księża. Z uwagi na chorobę s. Urszula bardzo rzadko wychodziła z mieszkania, a z wiekiem jej stan nie pozwalał na poruszanie się. Zapamiętałam ją przede wszystkim jako schorowaną osobę na wózku inwalidzkim, ale mimo to uśmiechniętą – mówi H. Grzegorzak.

Młodsi mieszkańcy nie wiedzą, że w ich bloku mieszkała mistyczka, wizjonerka i stygmatyczka. Według relacji przekazanych przez zaprzyjaźnione z s. Urszulą zakonnice, s. Urszula miała doznać łaski poznana szóstej rany Chrystusa, niosącego na ramieniu krzyż. Świadkowie potwierdzają też, że oddała się ona misji modlitwy i wynagradzania za kapłanów, którzy błądzili i sprzeniewierzyli się powołaniu.

Proces beatyfikacyjny s. Urszuli jest pierwszym prowadzonym w archidiecezji gdańskiej. – Poszczególne etapy wymagają czasu i pracy. Niezależnie jednak, który etap mamy na uwadze, zawsze należy pamiętać, że choć postępowanie beatyfikacyjne jest procesem bardzo złożonym i opiera się na ludzkich działaniach postulatora działającego w imieniu Kościoła, to świętość konkretnej osoby jest ostatecznie sprawą, którą niepodważalnie potwierdza sam Bóg. Wierzę mocno, że tak będzie również w przypadku s. Urszuli – mówi ks. dr Łukasz Białk, postulator procesu beatyfikacyjnego.

Modlitwa za wstawiennictwem s. Urszuli

Wszechmogący i miłosierny Boże, Ty wybrałeś siostrę Urszulę, aby dążyła do Ciebie drogą krzyża. Dzięki Twej łasce wypełniała ona w duchu ewangelicznej prostoty i radości misję modlitwy i cierpienia za potrzebujących, a zwłaszcza za kapłanów. Udziel nam przez jej wstawiennictwo łaski (...), o którą pokornie prosimy. Maryjo, Matko Niepokalana, przyczyń się za nami w tej prośbie, którą zanosimy do Boga przez siostrę Urszulę, Twoją umiłowaną córkę. Amen.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama