Nowy numer 32/2020 Archiwum

Najważniejsza jest obecność

– Klimat był niesamowity. Jadąc w wypełnionym po brzegi tramwaju, zaczynaliśmy śpiewać polskie kolędy. Włączali się wszyscy, również młodzi z innych krajów – mówi ks. Andrzej Lojtek.

W Europejskim Spotkaniu Młodych we Wrocławiu z archidiecezji gdańskiej uczestniczyło ok. 200 osób. Inicjatorem wyjazdu jednej z grup był ks. Lojtek, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie ds. młodzieży. – Kiedy miałem 18 lat, pojechałem do wioski Taizé i tamto doświadczenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Później byłem na ESM w Poznaniu. Gdy usłyszałem, że spotkanie jest we Wrocławiu, wraz z ks. Piotrem Nadolskim postanowiliśmy zebrać młodzież i pojechać. Łącznie w naszej grupie było 46 osób: dwóch księży, cztery siostry zakonne, kleryk oraz osoby z Ruchu Światło–Życie, a także z parafii, gdzie posługujemy – mówi kapłan.

Małgorzata Dettlaff z parafii pw. Trójcy Świętej w Gdyni-Dąbrowej nigdy wcześniej nie brała udziału w międzynarodowym spotkaniu organizowanym przez wspólnotę braci z Taizé. – Po raz pierwszy usłyszałam o tym dwa lata temu. Gdy dowiedziałam się, że wydarzenie będzie w Polsce, bardzo chciałam w nim uczestniczyć. Dla mnie to coś zupełnie nowego. Pomyślałam, że może to być dobry pomysł, aby w ten sposób spędzić tegorocznego sylwestra. Im bliżej było do świąt Bożego Narodzenia, tym bardziej miałam wątpliwości, czy jechać. Było mi trudno, ponieważ wiele osób z mojej rodziny obchodzi wtedy urodziny i jest to taki szczególny czas w naszym domu – zaznacza Małgorzata.

Patrycja Gazda z parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej w Gdańsku-Żabiance, jadąc do Wrocławia, znała już charyzmat braci z ekumenicznej wspólnoty. – Wiedziałam, czego mogę się spodziewać, gdyż w Taizé byłam trzykrotnie. Dokładniej rzecz ujmując, były to rekolekcje dla rodzin w sąsiedniej wiosce, w miejscu, które nazywa się Olinda. Początkowo do wyjazdu na ESM nie byłam przekonana. Miałam jednak dużo czasu, by się zastanowić. Decyzję podjęłam spontanicznie. Moja przyjaciółka bardzo chciała jechać, ale szukała kogoś do towarzystwa. Przekonała mnie. Kiedy jechaliśmy już do Wrocławia, byłam trochę przestraszona. Nie zdawałam sobie sprawy, jak to wszystko ma wyglądać. Przypuszczałam tylko, że – podobnie jak w Taizé – będzie jakieś miejsce centralnych spotkań, gdzie wszyscy będziemy modlić się kanonami – opowiada Patrycja.

– Kiedy dojechaliśmy na miejsce, myślałam, że skoro jesteśmy grupą, to pójdziemy na jakiś wspólny nocleg gdzieś do szkoły. Później jednak okazało się, że musimy podzielić się na mniejsze grupki i będziemy spać u ludzi w różnych wrocławskich parafiach. Chodziło o to, aby jak najbardziej zintegrować się z młodymi z innych krajów i odrębnej części Polski. Na nocleg trafiliśmy do małżeństwa w średnim wieku z dwiema córkami. Jedna była o rok starsza o ode mnie, druga – o rok młodsza. Miałyśmy podobne zainteresowania i stąd wiele wspólnych tematów do rozmów, które niekiedy trwały do północy – podkreśla Małgosia. – Ja natomiast, wraz z trzema koleżankami, spałam u starszej pani Krysi, która nie miała męża ani dzieci. Powiedziała nam, że jesteśmy dla niej darem od Boga, co bardzo nas wzruszyło. Zajmowała się nami, jak byśmy były jej najbliższą rodziną – dodaje Patrycja.

Każdego dnia był jasno określony plan. – W przydzielonych parafiach, gdzie były noclegi, w godzinach porannych odbywały się modlitwy, Msza św. oraz spotkania w międzynarodowych grupach. Wieczorem o godz. 19 gromadziliśmy się na centralnym spotkaniu w Hali Stulecia. Niezwykły był ostatni dzień 2019 roku. O godz. 23 parafie, które nas gościły, organizowały modlitwę o pokój oraz zabawę z tańcami – mówi ks. Andrzej. – Ten sylwestrowy wieczór zapadnie na długo w mojej pamięci. To było prawdziwe Święto Narodów. Bawili się wszyscy razem, nieważne, z jakiego byli kraju. Jestem zachwycona całym tym spotkaniem – zaznacza Małgorzata.

Na Patrycji szczególne wrażenie zrobiły spotkania centralne w Hali Stulecia oraz modlitwa kanonami. – Mimo że nie znaliśmy języka francuskiego, śpiewaliśmy razem z braćmi – mówi. Swoje przemyślenia z wyjazdu ma również ks. Andrzej. – Zrozumiałem, że nawet nieznajomość języka obcego, a więc to, że werbalnie nie możemy się porozumieć, nie stanowi przeszkody do tego, żeby się ze sobą komunikować. Zobaczyłem, że najważniejsza jest obecność i to nazywa się językiem miłości – podkreśla kapłan.

Wyjazd na ESM był również formą świadectwa wiary. – Dla mnie były to fantastyczne praktyki duszpasterskie. Miałem okazję podzielenia się doświadczeniem życia w seminarium, a także rozmowy z klerykami greckokatolickimi i prawosławnymi – zaznacza kl. Wojtek Michalski.

Brat Alois, przeor wspólnoty braci z Taizé, ogłosił, że kolejne spotkanie młodych odbędzie się w Turynie. – Zaraz po powrocie z Wrocławia jest we mnie chęć, aby za rok również w ten sposób spędzić sylwestra. To będzie większe wyzwanie, ze względu na wyjazd do Włoch. Może uda mi się jeszcze do tego pomysłu zarazić innych moich znajomych – opowiada z uśmiechem Patrycja.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama