Nowy numer 08/2020 Archiwum

Statua wolności Gdańska

To miasto było dla niego wszystkim – Paweł Adamowicz miał je w swoim krwiobiegu i nieustannie o nim myślał. Rok temu los brutalnie zamknął księgę jego życia, wpisaną w dzieje grodu nad Motławą.

W niedzielny wieczór 13 stycznia 2019 r. prezydent Adamowicz stanął na scenie przy Targu Węglowym w czasie „Światełka do nieba”. Jak co roku. Od lat jako wolontariusz kwestował na cmentarzach na rzecz hospicjum, od lat zbierał także pieniądze do puszki WOŚP. W swoim ostatnim w życiu poście na Facebooku, wrzuconym tego wieczoru, cieszył się z dużej kwoty zebranej na rzecz orkiestry i zapraszał gdańszczan pod scenę w okolicach Złotej Bramy. Na niej wypowiedział – jak się okazało – ostatnie słowa: „Gdańsk jest szczodry. Gdańsk dzieli się dobrem. Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję. Na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani! Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie! Dziękuję wam!”. Chwilę później na scenę wpadł 28-letni Stefan W.

Przerwane życie

W światłach sceny w ręku napastnika błysnął nóż. Podbiegł do Pawła Adamowicza i trzykrotnie go ugodził. Ranny prezydent był reanimowany na scenie. Następnie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie w nocy i rano przeszedł dwie operacje. Niestety, nie udało się go uratować – prezydent zmarł następnego dnia w szpitalu. Zaraz po ataku policja zatrzymała napastnika. Jego zachowanie wskazywało, że może mieć problemy psychiczne. Teraz, od blisko roku, Stefan W. przebywa w szpitalu psychiatrycznym, gdzie już kilkakrotnie poddawano go obserwacji. Dokumenty przekazane do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku nie rozwiały wątpliwości śledczych co do stanu zdrowia mężczyzny i jego ewentualnej poczytalności lub niepoczytalności w chwili popełnienia zbrodni. W grudniu wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych złożyła także rodzina P. Adamowicza. W nowym zespole biegłych będzie trzech psychiatrów ze szpitala dla psychicznie i nerwowo chorych w Starogardzie Gdańskim i jeden z Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Z tego ośrodka zostanie też powołanych dwóch biegłych psychologów. Dodatkowo prokuratura powoła jeszcze jednego psychologa.

Matka Stefana W. w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” przyznała, że jest zaskoczona decyzją prokuratorów nadzorujących śledztwo. „Wiem, że mój syn już na zawsze pozostanie zamknięty albo w więzieniu, albo w zakładzie psychiatrycznym. Nie rozumiem, po co kolejne opinie o jego stanie psychicznym. Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał?” – powiedziała.

Stefan W. przebywa w jednoosobowej celi aresztu śledczego, ponieważ ma status niebezpiecznego. Wcześniej był karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Odbywanie kary skończył 8 grudnia 2018 roku. Jeżeli w toku badań okaże się, że Stefan W. w chwili zbrodni był niepoczytalny, śledztwo zostanie umorzone. Gdyby jednak okazał się w pełni świadomy tego, co zrobił, prokuratura skieruje do sądu przeciwko niemu akt oskarżenia. Wtedy Stefanowi W. może grozić nawet dożywocie.

Dzwon trwogi i nadziei

Paweł Adamowicz wierzył w szczególną misję Gdańska jako miasta wolności i solidarności. „Te dwa pojęcia dobrze oddają ducha naszego miasta. Gdańsk – wolność i demokracja. Właśnie dlatego od początku buduję i wspieram procesy zmierzające do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w naszej części Europy” – pisał na swojej stronie internetowej. Był prezydentem, którego łatwo było spotkać codziennie na gdańskiej ulicy. Do pracy przez lata chodził piechotą, potem przesiadł się na rower. Zdarzało się, że spóźniał się do pracy, bo któryś z mieszkańców zatrzymywał go na rozmowę. Był prezydentem Gdańska 20 lat.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama