Nowy numer 42/2020 Archiwum

Boża przystań

– To był impuls. Pomyślałam, że konfesjonał jest taką łaźnią dla nas, grzeszników, i gdyby powstała prawdziwa łaźnia dla bezdomnych, to byłoby to prawdziwe wotum miłosierdzia – mówi Anna Majzon-Wojtowicz.

Był Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, kiedy w głowie pani Anny po raz pierwszy zagościła myśl, że w mieście brakuje takiego miejsca jak łaźnia dla osób najuboższych.

Wotum miłosierdzia

– Od 22 lat jestem w Odnowie w Duchu Świętym „Effatha” w Rumi. W trakcie tamtego roku jako wspólnota rozważaliśmy papieskie nauki odnośnie do miłosierdzia: czym jest, kogo dotyczy? To w nas pracowało, pracowało we mnie – mówi pani Ania. Na zakończenie roku jej proboszcz zapowiedział, że jako wotum miłosierdzia parafia kupiła nowe konfesjonały.

– A we mnie jakby piorun strzelił, bo w oparciu o to wszystko, co rozważaliśmy przez ten cały rok, uznałam, że my, którzy w Kościele jesteśmy, nie powinniśmy się przejmować tym, jak wyglądają konfesjonały, ale wyjść z działaniem poza mury świątyni – opowiada. To był impuls. Zrodziła się w jej głowie i sercu pewna myśl, bardzo mocne pragnienie, które – jak sama przyznaje – nie dawało jej żyć, ciągle wracało. – Ta myśl dotyczyła właśnie konfesjonału, że jest on taką łaźnią dla nas, grzeszników. Od razu także przyszło mi do głowy, że gdyby powstała prawdziwa łaźnia dla bezdomnych, to byłoby to prawdziwe wotum miłosierdzia – dodaje.

Od drzwi do drzwi

Pragnienie dotyczące łaźni nie opuszczało serca pani Anny, a myśl, że ten pomysł trzeba zrealizować, uporczywie powracała. Postanowiła zapukać do kilku drzwi, by koncepcję przedstawić. – Najczęściej słyszałam, że wszystko super, ale chwilowo nie ma na to pieniędzy. Traciłam nadzieję. I wtedy zaczęli pojawiać się wokół mnie ludzie, którzy tym bardziej zachęcali mnie, bym nie rezygnowała ze starań, że to ważna i potrzebna sprawa – wspomina.

Razem ze wspólnotą zaangażowała się w inne działania na rzecz osób bezdomnych i może na tym by się skończyło, gdyby nie przechadzka po mieście. – To było w zeszłym roku. Spacerując, zauważyłam pewien lokal w centrum miasta, ale nadal na uboczu, a na nim baner: „Wynajmę albo sprzedam”. Zadzwoniłam do właścicielki, która już w Rumi nie mieszka. Porozmawiałyśmy, a ona zgodziła się go wynająć na preferencyjnych warunkach – wyjaśnia pani Anna.

Łaźnia zaczęła mieć konkretny kształt i lokalizację. Swoje kolejne kroki inicjatorka przedsięwzięcia skierowała do wszystkich, a jest ich pięć, rumskich parafii. – Poprosiłam o pomoc w finansowaniu czynszu. Tym sposobem w dzieło łaźni zaangażowana została wspólnota Kościoła – podkreśla. Założyła również internetową zbiórkę na katolikwspiera.pl, by uzyskać pieniądze na kapitalny, jak się okazało, remont budynku. – Jego stan był dramatyczny. Sen z oczu spędzał mi najbardziej dziurawy dach, do środka strumieniami wlewała się woda, a ja czułam się bezsilna – wspomina.

Papież Franciszek pomaga

Kilka lat wcześniej od znajomego księdza dostała adres mailowy do jałmużnika papieskiego kard. Konrada Krajewskiego. – I tak przez 3 lata nosiłam ten adres w torebce, zastanawiając się, czy nie napisać z zapytaniem o możliwość wsparcia dzieła przez papieża Franciszka – wyjaśnia. Właściwy moment nadszedł w styczniu tego roku. – Zebrałam się w sobie, usiadłam i napisałam. To było 23 stycznia wieczorem. Przedstawiłam się, opisałam całą sytuację, zaznaczyłam, że to wszystko zaczęło się od papieża Franciszka i jego nauczania, dodałam załączniki i wysłałam – wspomina. Odpowiedź przyszła już następnego dnia.

– Kardynał napisał, że bardzo dziękuję za świadectwo i poprosił o mój numer telefonu. Podałam go i w ciągu 10 minut rozmawiałam już z kard. Krajewskim. To było coś niesamowitego! – dodaje. Papież Franciszek postanowił, że na dzieło Bożej Przystani, bo taką nazwę będzie nosić rumska łaźnia dla najuboższych, przeznaczy 5 tys. euro. – To wywołało kolejną lawinę dobra. Zaczęli zgłaszać się przedsiębiorcy, którzy zaoferowali materiały i sprzęt, a także ludzie, którzy zaangażowali się w remont. Pracowaliśmy bez wytchnienia przez kilka tygodni – mówi pani Anna. Pomogło także miasto, zapowiadając, że przejmie na siebie część kosztów związanych z mediami.

Rusza w czerwcu

Łaźnia znajduje się przy ul. Abrahama 15A. Jej otwarcie zaplanowano na 4 czerwca. Na początek działać będzie przez dwa dni w tygodniu – w środy i soboty – w godzinach porannych. Pomagać w niej będą wolontariusze. – Każda osoba, która do nas trafi, oprócz możliwości umycia się dostanie również czysty zestaw ubrań. Łaźnia jest, oczywiście, bezpłatna – mówi pani Ania. I zdradza swoje wielkie marzenie odnośnie do łaźni.

– Chciałabym, by na dachu zamontowane zostały panele słoneczne, które zdecydowanie obniżyłyby koszty użytkowania ciepłej wody – mówi. Każdy, kto chciały wesprzeć bieżące działania Bożej Przystani, może to zrobić, wchodząc na katolikwspiera.pl i wyszukując: „Boża przystań – łaźnia dla osób bezdomnych”. Można również skonstatować się bezpośrednio z panią Anną: 500 488 255.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama