Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bóg, hart ducha i kajak

Jest od zawsze zakochanym w Polsce poszukiwaczem przygód, który nieustannie szuka zastrzyku adrenaliny. Tym razem przyszła pora na podróż wodną w szczytnym celu.

Jacek Pałubicki pochodzi z Rumi. Na Uniwersytecie Gdańskim studiuje prawo i kryminologię. Od wielu lat jest uczestnikiem Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Turystyczno-Krajoznawczego PTTK. Do wzięcia udziału po raz pierwszy namówiła go nauczycielka przyrody. To było w podstawówce.

Od tamtego momentu turniej jest nieodłączną częścią jego życia. Startował przez wiele lat. Najpierw jako uczestnik, obecnie jest opiekunem drużyn, a w przyszłym roku wcieli się w rolę komendanta etapu wojewódzkiego. – Turniej wszechstronnie rozwija wiedzę krajoznawczą oraz praktyczną turystyczną. To spowodowało, że turystyka stała się moim sposobem na spędzanie czasu wolnego i rozwijanie siebie. Bo podróże zdecydowanie poszerzają horyzonty – mówi J. Pałubicki.

Jest również fanem Kolosów i marzy o tym, by w przyszłym roku zaprezentować swoje osiągnięcia na głównej scenie tego gdyńskiego spotkania podróżników, żeglarzy i alpinistów. – Chciałbym, by moja podróż była inspirującą opowieścią, podobnie jak dla mnie takie były historie osób prezentujących się na Kolosach – były motywacją do działania i ruszenia w drogę – mówi. Na swoim koncie ma już trochę osiągnięć, m.in. start w ultrarunmageddone górskim w maju 2018 r. oraz podróż rowerową slalomem wszerz Polski, gdy pokonał 2418 km w 26 dni. Tym razem zdecydował się na szlak wodny. Nie będzie to spokojny weekendowy spływ kajakowy z przyjaciółmi, ale ponadmiesięczna samotna wyprawa szlakiem, którego wcześniej nikt nie pokonał.

– Szukałem i nie znalazłem informacji, by ktoś połączył dorzecza Odry i Wisły samodzielnie – wyjaśnia. Wystartuje na Brdzie, popłynie Kanałem Bydgoskim, Notecią, Wartą, Czarną Przemszą, Przemszą i Wisłą. Do pokonania będzie miał ponad 2 tys. km, z czego 1309 z prądem i aż 740 pod prąd. – W świecie zamykanych przez wirusa granic i ograniczeń codziennego życia każdy z nas jak powietrza potrzebuje świadectw przełamywania barier i przezwyciężania słabości.

Pokonanie kajakiem trasy, której dotychczas nie pokonał nikt, jest dla mnie nie lada wyzwaniem pozwalającym odkryć nowe horyzonty oraz poznać piękno i tajemnice Polski. Poza tym samotna podróż daje czas, by pogłębić swoją relację z Bogiem. Porozmawiać z Nim w skupieniu, przemyśleć sprawy, które uciekają nam w natłoku i hałasie codziennego życia – mówi podróżnik. Postanowił, że jego wyprawa „Na otwartym nurcie” będzie miała również wymiar charytatywny. Będzie zachęcał do wsparcia Domu Samotnej Matki prowadzonego przez Caritas Archidiecezji Gdańskiej przy sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Matemblewie. – Szczególnie chcę płynąć dla tego domu, aby wesprzeć dobro, które tworzy się tam każdego dnia, i zdobyć pieniądze na poprawienie warunków życia mam oraz dzieci stawiających swoje pierwsze kroki – wyjaśnia.

Podkreśla jednocześnie, że Dom Samotnej Matki wpisuje się w zażartą dyskusję o aborcji, która nieustannie toczy się w Polsce. – Wiele osób uważa, że jeśli zapiszemy coś na papierze w formie ustawy albo rozporządzenia, to tak się dzieje i zmienia się rzeczywistość. Tak nie jest, bo ustawy są konsekwencją światopoglądu wszystkich obywateli i jeśli chcemy zmieniać rzeczywistość, to musimy zmieniać postawy, a nie pisma – mówi J. Pałubicki. Według podróżnika w kwestii aborcji i ochrony życia dochodzi do kolizji dwóch wartości – życia i wolności. – Bliska jest mi idea wspierania życia nienarodzonych, ale w poszanowaniu kobiet, które stają przed życiowym dylematem. Natomiast problem polskiego społeczeństwa polega na tym, że zamiast starać się obie te wartości realizować, my je konfrontujemy. A Dom Samotnej Matki jest piękną inicjatywą, która przyczynia się zarówno do wolności, jak i ochrony życia – dodaje. Podkreśla, że DSM zapewnia pomoc bytową, psychologiczną, perspektywę zawodową, bezpieczeństwo i wizję przyszłości.

– Stąd przyszłe mamy, które znalazły się w trudnej sytuacji i stają przed dramatyczną decyzją życiową, czy poradzą sobie same w nowej roli, dzięki domowi w Matemblewie częściej wybierają życie swoich dzieci – wyjaśnia podróżnik. Przygotowania do kajakowej wyprawy są już na finiszu i chociaż koronawirus pokrzyżował jego plany na codzienne przygotowania fizyczne w siłowni czy na pływalni, Jacek nie ma zamiaru się poddawać. – Zdaję sobie sprawę, jak trudne to będzie wyzwanie, ale warto przełamywać własne bariery, ćwiczyć charakter i hartować ducha, by stawać się coraz lepszym człowiekiem – podkreśla. Poczynania młodego podróżnika śledzić będzie można na: gdansk.gosc.pl, a także na stronie Caritas Archidiecezji Gdańskiej oraz jego prywatnym koncie na Instagramie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama