Nowy numer 39/2020 Archiwum

Jemu należą się podziękowania

– Zawsze interesował mnie drugi człowiek. Zachwycam się ludzką historią i tym, w jaki sposób Bóg ją prowadzi. Lubię pomagać ludziom w ich rozwoju i przyglądać się, jak Pan uwalnia z różnych problemów. Wszystko po to, by mogli stawać się coraz lepsi – mówi Kinga Grom.

Od kilku dni Kinga cieszy się tytułem magistra. Na Uniwersytecie Gdańskim studiowała pracę socjalną. Chętnie mówi o swojej wierze. – Pochodzę z katolickiej rodziny. Kiedy byłam nastolatką, chodziłam do kościoła, ponieważ prowadzili mnie rodzice. W liceum poznałam Pana Boga osobiście. Zachwyciłam się Nim, poczułam Jego obecność. Odtąd mam w sercu pragnienie, by na co dzień być blisko Niego i innym o Nim opowiadać – podkreśla. Stało się to za przyczyną katechetki, która podstępem zaprowadziła Kingę na pewne spotkanie.

– Wiedziała o moich zainteresowaniach psychologią, więc zaproponowała mi uczestnictwo w konferencji psychologicznej, a finalnie znalazłam się w auli Jana Pawła II w Gdańsku-Oliwie, gdzie odbywało się seminarium charyzmatyczne, prowadzone przez Marię Vadię z Florydy. To był przełomowy moment w moim życiu. Zobaczyłam wtedy Kościół z zupełnie innej perspektywy. Od tamtej pory więcej się modliłam, a gdy miałam trudności, szukałam pomocy u Pana Boga – wspomina.

Następnie Kinga wstąpiła do wspólnoty Młodzi i Miłość. Tam zauroczyła się swoimi rówieśnikami. – Fascynowały mnie ich radość i działanie. Robili bardzo dużo dobrych rzeczy. Odkryłam w nich obecność Pana Boga. To mnie poruszyło – zaznacza. – Pewnego razu jedna dziewczyna ze wspólnoty powiedziała mi: „Ty zawsze jesteś taka wdzięczna”. Był to dla mnie bardzo ważny komunikat. Później zaczęłam się temu przyglądać i świadomie pielęgnować swoją wdzięczność. Pewnie dlatego, że od zawsze byłam radosnym człowiekiem. A skoro Pana Boga poznałam lepiej, poczułam, że to właśnie Jemu należą się wszystkie moje podziękowania – podkreśla K. Grom. – Kiedy człowiek jest radosny, ma łaskę widzenia Bożych błogosławieństw, to okazywanie wdzięczności jest łatwe i przyjemne, ale gdy pojawiają się chwile trudne, słowo „dziękuję” może ciężko przechodzić przez usta. Wdzięczność jest bowiem budowana na zaufaniu. Z tyłu głowy trzeba mieć zawsze Dawcę, od którego wszystko pochodzi. Jeśli dziękczynienie sprawia nam trudność, warto przyjrzeć się, czy potrafimy ufać Panu Bogu – opowiada.

Kilka lat temu Kinga ukończyła studium coachingu chrześcijańskiego w Warszawie. – Coach to osoba, która towarzyszy drugiemu człowiekowi na drodze zmiany. W tradycyjnym coachingu klient dąży do miejsca, w którym chce się znaleźć, natomiast w chrześcijańskim zmierza do celu, w którym chce go widzieć Bóg. To wszystko odbywa się we współpracy z Jego łaską. Ważne jest przy tym rozeznawanie woli Bożej i korzystanie z natchnień Ducha Świętego. Z warsztatów korzystają m.in. osoby, które czują się nieszczęśliwe, mają niskie poczucie własnej wartości czy też problemy w różnych sferach życia, np. w relacjach. Podczas spotkań wiara nie jest tematem tabu. Klient może swobodnie o niej mówić. Jest to bardzo cenne dla osób wierzących. Kiedy człowiek zadba o wszystkie sfery swojego życia, a więc fizyczną, psychiczną i duchową, może być prawdziwie szczęśliwy – podkreśla.

Chrześcijański coaching jest formą uzdrowienia, na którą każdy może się otworzyć. – Często widzę, jak osoby, z którymi się spotykam, zmieniają swój sposób myślenia, lepiej się czują i potrafią cieszyć się codziennością. Zaczynają dostrzegać błogosławieństwo tam, gdzie wcześniej zauważali przekleństwo czy problem – mówi Kinga. – Przyjmuję również osoby niewierzące. Jestem przekonana o tym, że Pan Bóg kocha każdego z nas tak samo i że każdemu chce pomóc. Wtedy nie jest to coaching stricte chrześcijański, ale i tak modlę się za nich. I widzę, jak Bóg przemienia ich serca – zaznacza.

21 grudnia 2016 r. Kinga założyła na Facebooku kanał o nazwie „Wdzięczne serce”. – Pomysł pojawił się spontanicznie. Odczułam potrzebę dzielenia się z innymi moją wiarą w to, że Bóg jest zawsze dobry i nieustannie nam błogosławi. Kanał powstał z myślą o osobach, które chcą pracować nad sobą, dążą do poznania prawdy i pragną być blisko Pana Boga. „Wdzięczne serce” daje możliwość zrównoważonego rozwoju duchowego i osobistego – opowiada. Pandemia wielu osobom przyniosła lęk i smutek. Jak podziękować za to Panu Bogu? – Zawsze w życiu mamy wybór: czy koncentrujemy się na tym, co dobre, i pielęgnujemy nasz „ogród radości”, czy też na tym, co trudne, podlewając „ogród smutku”. Epidemia może być dla nas okrucieństwem albo błogosławieństwem. Przede wszystkim jest ona lekcją, w której Bóg jest nauczycielem. Stajemy ogołoceni, pozbawieni kontaktu z drugim człowiekiem, różnych rozrywek i wtedy możemy zadać sobie pytanie, na czym, na kim się skupiamy. Wiele osób koncentrowało się na sprawach materialnych, przemijających, a pandemia to również idealny moment, żebyśmy odkryli Boga, który jest blisko nas. To trudna, ale dobitna lekcja wdzięczności – podkreśla Kinga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama