Nowy numer 39/2020 Archiwum

Mądra otwartość

– To młody, żywy Kościół, a ich rekolekcje to zaproszenie do intensywnego, ale naturalnego przełożenia wiary na życie codzienne – mówi bp Zbigniew Zieliński.

Sychowo, mała miejscowość na Kaszubach, przeżyło po raz kolejny prawdziwe oblężenie. Mimo wakacji w miejscowej Szkole Podstawowej zrobiło się naprawdę gwarno i tłoczno. Klasy zamieniły się w miejsca spotkań, ale nie lekcyjnych. Główny korytarz wypełniła młodzież starsza niż ta z podstawówki. Gdzieniegdzie słychać śpiew, ożywione rozmowy i dużo śmiechu. To wszystko dzięki oazowiczom z Ruchu Światło–Życie, którzy właśnie w tym miejscu przeżywają swoje rekolekcje. Już wszystko przygotowane.

Po obu stronach ogromnego korytarza stanęły krzesła. Muszą pomieścić ponad 70 osób. Na szczycie przewidziano miejsce dla gościa specjalnego – bp. Zielińskiego, który postanowił spotkać się z oazową młodzieżą w ich Dniu Wspólnoty. Spotkanie rozpoczynają wspólna modlitwa i prezentacja. W tym roku na oazę I stopnia przyjechało w sumie 61 uczestników. Są młodzi z diecezji warszawskiej, warmińskiej, pelplińskiej, gnieźnieńskiej i bydgoskiej. Najliczniejszą, bo prawie 50-osobową, grupę stanowią oazowicze z naszej archidiecezji.

– Przez wszystkie dni wspólnych rekolekcji i modlitwy stworzyliśmy naprawdę bardzo zgraną rodzinę. To zostanie w naszych sercach – zapewnia Dominik, oddelegowany do zaprezentowania oazowiczów. Milkną rozmowy. Zaczyna się spotkanie.

Żywa relacja z Bogiem

– Dzisiejszy świat przynosi nam wiele możliwości, możemy uczyć się nowych języków, zdobywamy nową wiedzę, ale niesie to za sobą pewne zagrożenie. Mianowicie, zaczynamy coś, ale niekoniecznie udaje nam się dane zadanie skończyć, a tym samym nie przynosi ono owoców. Bo nie nauczyliśmy się dobrze danego języka. Wszystko umiemy pobieżnie. Podobnie może być z wiarą. Chodzimy do kościoła, ale nie zawsze przekłada się to na to, jak żyjemy, myślimy, na ile wiarą oddychamy. Myślę, że takie rekolekcje to zaproszenie do intensywnego, ale naturalnego przełożenia wiary na życie codzienne – mówił do młodych biskup. Zaapelował również, by oazowicze pielęgnowali zawarte w trakcie rekolekcji znajomości.

– Łatwo nam zapisać czyjś numer w komórce albo dodać nowego znajomego na Facebooku, ale czy są to prawdziwi przyjaciele? Czy są to osoby, z którymi realnie utrzymujemy kontakt, czy może jednak nie? – pytał bp Zieliński. – Czas epidemii pokazał nam bardzo dobitnie, jak wielką rolę odgrywają w naszym życiu inni ludzie. Jak bardzo nam ich brakuje, kiedy nie możemy się z nimi spotkać twarzą w twarz. Znacie pewnie uczucie zakochania, zwłaszcza te pierwsze momenty, kiedy każdą wolną chwilę chce się spędzać w towarzystwie ukochanej osoby? Bóg także was kocha i chce z wami spędzać czas. Jednak to od was zależy, czy się na tę relację otworzycie. Czy pozwolicie Jezusowi być częścią waszego życia, waszej codzienności – podkreślił biskup.

Zaznaczył jednocześnie, że traktowanie Boga jako kogoś, kto siedzi za chmurkami czy jako idei jest jednoznaczne z brakiem wiary. – To, co wiarę opisuje, to jest moja osobista relacja z Panem Bogiem. Tej relacji uczymy się poprzez modlitwę. Ja mówię do Boga, a on do mnie, pod warunkiem, że pozwolę Mu coś powiedzieć. To też nie jest łatwe, bo dzisiaj żyjemy w chaosie informacyjnym. Trudne może być odcięcie się od tego, by zacząć słuchać. To może być prawdziwym wyzwaniem, zwłaszcza dla młodych – zaznaczył. Zachęcił oazowiczów, by byli na relację z Bogiem, a także z innymi ludźmi, otwarci.

– Potrzebujemy dzisiaj otwartości, ale tej mądrej, a nie takiej, której znaczenie się często wypacza. Bo otwartości często używa się dla aprobaty zachowań, których tolerować się nie powinno. Mądra otwartość pozwala nam z każdego spotkania wyjść mądrzejszymi i piękniejszymi. Bądźcie więc otwarci, a jednocześnie pogłębiajcie swoją relację z Bogiem – pielęgnujcie ją każdego dnia – zachęcił biskup.

Nauka modlitwy

– Kiedy pierwszy raz jechałam na oazę, myślałam, że zbiera się tutaj jakaś młodzieżowa elita – crème de la crème – Kościoła. Młodzi, którzy już wszystko wiedzą. Znają Boga i są z nim za pan brat. Tymczasem okazało się, że faktycznie jest tutaj fantastyczna młodzież, która jednak ma swoje problemy – wzloty i upadki, ale to, co ją wyróżnia na tle rówieśników, to chęć życia z Bogiem – mówi Monika Gazda, oazowy animator modlitwy. Modlitwa towarzyszy oazowiczom przez wszystkie dni rekolekcji. Jest jej sporo. Dzień zaczynają jutrznią, jest Msza św., kompleta, adoracja Najświętszego Sakramentu, namiot spotkania.

– To fakt, dużo się modlimy – uśmiecha się Urszula Hofman. – Ale nigdy się nie spodziewałam, że modlitwa może być taka przyjemna, że może być rozmową z Bogiem. Nauczyłam się modlić przez śpiew i bardzo spodobało mi się to, że mogę modlić się, czytając Pismo Święte – dodaje. 15-latka przyjechała z Gdańska. Na oazie jest po raz pierwszy. Poszukiwania wspólnoty dla siebie zaczęła po bierzmowaniu. RŚŻ wskazał jej ksiądz z rodzinnej parafii. Zdecydowała, że spróbuje i przyjechała na oazę. – Jedyne, co wiedziałam o tym miejscu, to to, że spotkam tu młodych, dla których Bóg jest ważny – podkreśla. W trakcie rekolekcji zdecydowała się podjąć wyzwanie milczenia.

– Kiedyś myślałam, że nie jest to możliwe, bym cały dzień spędziła, milcząc. Okazało się, że było to najlepsze, co mnie mogło spotkać, bo w tej ciszy najlepiej poznałam Boga. Odcięłam się od zewnętrznych bodźców, miałam czas spokojnie pomyśleć. To było super! – zapewnia. Monika Gazda podkreśla, że modlitwa nie musi być doskonała, by była autentyczna i skuteczna. – Modlitwa to żywy kontakt z Jezusem. Ona zmienia nas wewnętrznie. Widzę, że młodzi chcą być w relacji z Bogiem. Ponad połowa z nich przychodzi na poranną – nieobowiązkową – adorację i trwa przy Jezusie – mówi animatorka.

Animatorzy rówieśnicy

Dawid Wica w rolę animatora wcielił się po raz drugi. Jest niewiele starszy od młodych z grupy, którą prowadzi. – To daje możliwość otartej rozmowy o wierze. Bez moralizatorstwa, bez oceniania. Staram się, by to, jak żyję Bogiem, było przykładem dla innych – mówi. Taki system od razu spodobał się Uli. – Ksiądz Franciszek Blachnicki był genialny, wymyślając to w taki sposób, by młodzi dawali świadectwo młodym. Takie świadectwo jest bardzo autentyczne, bo skoro mój rówieśnik potrafi, to czemu ja nie mogę się postarać? – mówi.

Dla Dawida oaza to szansa na Boży reset, doładowanie akumulatorów i zgłębianie wiary. – Kiedyś w wierze byłem letni. Niby do kościoła chodziłem, ale nie przekładałem Ewangelii na codzienność – dodaje. Przyznaje jednocześnie, że inaczej przeżywał rekolekcje jako uczestnik, a inaczej jako animator. – Niby treści te same, ale w inny sposób do mnie docierają – wyjaśnia. Ula, która jest w grupie Dawida, chciałaby w przyszłości wrócić na oazę jako animator. – RŚŻ mogę polecić każdemu – zapewnia.

Wiara w ludzi

– Z RŚŻ się nie wyrasta. Formują się dzieci, młodzież, dorośli, małżonkowie. Propozycji jest wiele, wystarczy wybrać coś dla siebie – mówi ks. Andrzej Lojtek, moderator diecezjalny RŚŻ ds. młodzieży. Klaudia Boike wspomina, że podstawówkę kończyła z przekonaniem, iż nie ma ludzi dobrych. Są tylko tacy, którzy dokuczają, przedrzeźniają, szykanują. – Tamte doświadczenia zupełnie odebrały mi wiarę w ludzi, miałam spore problemy z zaufaniem – wspomina. RŚŻ poznała dzięki bliskim. Była to propozycja, którą wysunęła jej ciocia. – Zachęciła moich rodziców, by wybrali się na oazę Domowego Kościoła. Pojechałam z nimi. Tam dowiedziałam się, że istnieje formacja dla młodzieży. Wróciłam i znalazłam grupę RŚŻ przy mojej parafii – mówi.

Przyznaje, że pierwsza oaza była dla niej mocnym przeżyciem. Pojechała na rekolekcje 15 lat temu. – Wsiąkłam. Zakochałam się w oazie dzięki ludziom, których tam spotkałam. Przekonałam się, że mogą być życzliwi, dobrzy i wspierający – podkreśla. Oaza otworzyła ją na ludzi, pomogła odnaleźć drogę życiową. – Połączyłam dwie pasje – do ludzi i do matematyki, i zostałam nauczycielką. Uczę w podstawówce – mówi. Co ciekawe, Klaudia jest też wodzirejem na weselach bezalkoholowych. – Podpisałam Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Nie wstydzę się świadczyć o Jezusie. Nie jest dla mnie problemem znak krzyża przed obiadem w restauracji. RŚŻ pozwolił mi stać się lepszą wersją siebie, odważnym świadkiem Chrystusa, a także odzyskałam wiarę w ludzi – podkreśla. Monika Gazda dodaje, że RŚŻ pozwala młodym zakotwiczyć w Kościele.

– Mają bardzo mocny fundament w postaci wspaniałej formacji. To powoduje, że nawet jeżeli stracą na chwilę z oczu Boga, zboczą z Jego ścieżki, będą wiedzieli, gdzie wrócić. Będą wiedzieli, że On ich kocha mimo wszystko i że zawsze na nich czeka – mówi animatorka modlitwy. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama