Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jak Król Kaszubów granice wytyczał

Święto 11 Listopada jest okazją, by przypomnieć postać Antoniego Abrahama, bojownika o polskość, syna Kaszub. Dotarł na konferencję w Wersalu, by osobiście wpłynąć na kształt powstającej Polski.

Kaszubski działacz, znakomicie zagrany przez Janusza Gajosa w epickim obrazie „Kamerdyner” w reżyserii Filipa Bajona, to postać niezwykle barwna. Antoni Abraham urodził się 19 grudnia 1869 r. w Zdradzie koło Pucka. Uczęszczał do szkoły powszechnej w Mechowie i Leśniewie w powiecie puckim.

Edukację poszerzał dzięki lekturze polskich książek i gazet. Miał w tej pracy nad samorozwojem wsparcie matki i ks. Teofila Bączkowskiego, proboszcza parafii w Mechowie. Gdy miał 16 lat, w poszukiwaniu lepszego losu i zarobku rozpoczął wędrówkę po Kaszubach. Chwytał się wielu zawodów – pracował na roli, w cementowni, jako furman. Podjął też pracę w wędzarni Bazylego Adolpha w Pucku. Często zmieniał miejsce zamieszkania. Do szeregu wykonywanych zajęć dołączył także komiwojażerkę z produktami firmy Singer – maszynami do szycia i rowerami.

Te wędrówki zainspirowały go do pracy organicznej na rzecz polskości. Mimo że nie był człowiekiem wykształconym, miał dar wygłaszania płomiennych przemów, okraszanych dowcipem i trafną puentą. Abrahama zapamiętali ówcześni jako wysokiego, postawnego mężczyznę, o wielkich, silnych dłoniach i mocnym, niskim głosie. Dla wielu był niczym stolem, legendarny kaszubski olbrzym o niespotykanej sile i niezłomnym harcie ducha. Wiosną 1919 r. los wielu ziem polskich ważył się na Konferencji Pokojowej w Wersalu. Ostatecznie z Kaszub do Paryża wysłano przedstawicieli zgłoszonych przez rady ludowe. W kaszubskiej „drużynie” znalazł się też A. Abraham, mieszkający wówczas w gdańskiej Oliwie.

Prusacy starali się nie wypuścić ich poza granice. Do Paryża dotarli Antoni Abraham i Tomasz Rogala. Legenda głosi, że... przyszli do Francji na piechotę. W rzeczywistości dotarli do Warszawy, gdzie wydano im paszporty, a potem dostali się pociągiem do Paryża. Pobyt w Wersalu to najbardziej legendarny fragment życia Abrahama. Argumentem delegatów za polskością Pomorza były przywiezione cztery roczniki „Gryfa” – pisma Młodokaszubów, książka adresowa z Gdańska na rok 1914, w której zakreślili prawie 10 tys. nazwisk o polskim brzmieniu, a także rezolucje mieszkańców Pomorza. Do dziś nie stwierdzono jednoznacznie, komu kaszubska delegacja przedstawiała dowody polskości Pomorza.

Często wspomina się nazwiska czołowych polityków: Woodrowa Wilsona, Davida Lloyda George’a oraz Vittoria Emanuela Orlanda. Sam Abraham po powrocie z Francji opowiadał, że rozmawiał z bardzo ważnymi osobistościami politycznymi różnych mocarstw. Jedna z legend głosi, że w czasie spotkania z Geor- ge’em miał uderzać dłonią w stół, by wymóc przyłączenie Pomorza do Polski. W rzeczywistości Abraham i Rogala próbowali przekonać do swoich argumentów Julesa Cambona, francuskiego dyplomatę, przewodniczącego komisji ds. polskich. Ostatecznie po ratyfikacji Traktatu Wersalskiego część Pomorza powróciła w granice Polski, na Powiślu i w kilku rejonach Pomorza przeprowadzono plebiscyty wśród ludności.

Gdańsk stał się Wolnym Miastem z większością niemiecką. Ostatnie lata życia działacz związał z Gdynią, gdzie zamieszkał w słynnym „domku Abrahama” przy ul. Starowiejskiej. Zmarł po ciężkiej chorobie 23 czerwca 1923 roku. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją Kaszubów. Spoczywa na oksywskim cmentarzu. Z racji ogromnej pracy na rzecz społeczności został nazwany Królem Kaszubów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama