Nowy numer 3/2021 Archiwum

Gwardian jak Kordecki

Założyciel wspólnoty zakonnej w mieście, obrońca Pucka przed Szwedami i radykalny obrońca katolicyzmu – o. Grzegorz Gdański – doczekał się po niemal 400 latach upamiętnienia. Na klasztornej ścianie pojawiła się tablica z informacjami o niezwykłym zakonniku.

Ojciec Gdański OFM to jedna z najbardziej zasłużonych postaci miasta na północnych Kaszubach. Ale zapomniana, a raczej zaniedbana w pamięci współczesnych poprzez skuteczną akcję rugującą zakonnika ze zbiorowej świadomości historycznej. Wielka w tym „zasługa” Prusaków, którzy w czasie swoich ponadstuletnich rządów na Pomorzu doprowadzili do kasaty wejherowskiej wspólnoty franciszkańskiej i dorobku o. Grzegorza.

Na szczęście wśród potomnych znaleźli się dwaj wejherowianie – Mirosław Lademann i Bartłomiej Muński – którzy postanowili przywrócić historii tę osobę. – To nietuzinkowa postać, autor kroniki klasztoru i Wejherowa, obrońca Pucka w czasie potopu szwedzkiego, zwany „kaszubskim ojcem Kordeckim”. Przez lata zapominano o nim, dlatego uznaliśmy, że to ostatni moment, by ochronić pamięć o nim – mówi B. Muński, inicjator stworzenia tablicy, rzecznik prasowy sanktuarium pasyjno-maryjnego w Wejherowie.

Gorliwy konwertyta

Nie wiadomo, jak nazywał się o. Grzegorz. Zgodnie ze zwyczajem franciszkanów reformatów na ziemiach polskich bracia i ojcowie służyli pod imieniem zakonnym lub formą przymiotnikową nazwiska odnoszącą się do miejsca pochodzenia. Wiadomo jednak, że urodził się w Gdańsku, najpewniej w 1616 r., na pewno w rodzinie protestanckiej. W bliżej nieokreślonych okolicznościach przeszedł jednak na katolicyzm.

W 1632 r. Grzegorz wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Ściślejszej Obserwancji Reformatów w prowincji wielkopolskiej. Roczny nowicjat odbył w klasztorze w Miejskiej Górce, gdzie 28 czerwca 1633 r. złożył śluby zakonne. Około 1640 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1647 r. władze prowincji powierzyły mu misję założenia nowej placówki reformackiej zakonu w Wejherowskiej Woli, nowej lokacji miejskiej w Prusach Królewskich, budowanej przez Jakuba Wejhera, wojewodę malborskiego. Jak przystało na franciszkanina, o. Grzegorz wyruszył na misję pieszo, docierając do Człuchowa, gdzie spotkał się z Wejherem. Stamtąd, również pieszo, dotarł do Wejherowskiej Woli.

Przez 5 kolejnych lat był organizatorem nowej placówki zakonnej. Następnie od 1652 r., z dwiema przerwami, aż do 1674 r. był gwardianem i przełożonym wejherowskiego klasztoru. W latach 1648–1649 wybudował pierwszy drewniany klasztor, a w latach 1648–1651 – murowany i stojący do dzisiaj kościół klasztorny pw. św. Anny. Był orędownikiem i konsultantem budowy Kalwarii Wejherowskiej, a w 1651 r. założył szkołę przyklasztorną. Niestety, nie ma już dziś żadnych materialnych pozostałości placówki. – Paradoksalnie, dzięki Prusakom, którzy kasowali w XIX w. klasztor franciszkanów i skrupulatnie dokonali inwentaryzacji, znamy dokładne miejsce, w którym znajdował się budynek szkoły. Stał naprzeciwko furty klasztornej, w miejscu dzisiejszej ulicy – mówi B. Muński.

Pucki bohater

W czasie potopu szwedzkiego w latach 1655–1656 o. Grzegorz schronił się w twierdzy w Pucku. Odegrał kluczową rolę w obronie miasta. Kilkakrotnie odwiedzając Puck „za kwestą”, odkrył spisek komendanta załogi, pragnącego poddać twierdzę Szwedom. Uniemożliwił wykonanie tego planu, zmobilizował oficerów wiernych królowi Janowi Kazimierzowi do aresztowania zdrajców i oddania ich pod sąd królewski w Gdańsku. Zyskał za to tytuł „puckiego Kordeckiego”. Ojciec Grzegorz patrzył na wydarzenia historyczne z perspektywy wiary. Stąd jego decyzja o powierzeniu opiece św. Franciszka obrony Pucka i całej nadmorskiej ziemi wobec najazdu nieprzyjaciela.

Ojciec Gdański jest autorem kontynuowanego następnie przez jego następców wielkiego dzieła „Kroniki klasztoru franciszkanów” w Wejherowie. Spisał w niej wszystkie znane sobie fakty i wydarzenia, począwszy od 1633 do 1676 roku. Do dzisiaj dzieło to pozostaje najpełniejszym i najbarwniejszym opisem początków miasta. Franciszkanin zmarł w wieku 65 lat w opinii świętości 24 lutego 1681 r. w Białej Podlaskiej. Spoczywa w krypcie pod prezbiterium kościoła św. Anny, którym opiekują się obecnie kapucyni. – Dziś możemy śmiało uznać o. Grzegorza za twórcę nie tylko wspólnoty związanej z ośrodkiem klasztornym i sanktuarium pasyjno-maryjnym, z Kalwarią Wejherowską i cudownym obrazem Matki Bożej Wejherowskiej. Można go nazwać też twórcą wejherowskiej wspólnoty, która spaja i buduje naszą lokalną społeczność w wymiarze religijnym i kulturowym. Musimy dbać o to, by pamięć o nim nie zniknęła – dodaje B. Muński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama