Nowy numer 23/2021 Archiwum

Gòdë na Nordzie

Na północnych Kaszubach wracają stare tradycje – nie bądźcie zaskoczeni, gdy w sylwestra domy w Żelistrzewie odwiedzi tradycyjna paneszka, czyli barwny korowód kolędników. Inicjatywami miejscowych zainteresował się już Narodowy Instytut Dziedzictwa.

Józef Roszman i Szymon Dettlaff od lat działają na rzecz przywrócenia do życia tradycji regionu północnych Kaszub, nazywanych Nordą. W Żelistrzewie w powiecie puckim pierwszy jest szefem domu kultury, a pan Szymon to sołtys. O tradycjach regionu wiedzą bardzo dużo. I tymi informacjami chcą się dzielić z mieszkańcami, by reaktywować odchodzące w niepamięć miejscowe tradycje.

Alternatywa dla Halloween

Okres od końca Adwentu do Trzech Króli to na Nordzie czas wędrówek grup kolędników-przebierańców. To tradycja autentyczna, przekazywana z pokolenia na pokolenie, a nie zrekonstruowana. W każdej miejscowości grupy były różnie nazywane. W Żelistrzewie, Połchowie, Połczynie, Smolnie – paneszki, w Gnieżdżewie – barany. W zależności od terminu występów różny był też skład grupy.

I tak na czele korowodu odwiedzającego mieszkańców Nordy w Wigilię stał gwiżdż lub gwiazdor, pełniący rolę przewodnika pozostałych przebierańców. Byli to: koza, baran, bocian, niedźwiedź, jeździec na koniu, dziad i baba, policjant, Cygan, diabeł, śmierć, anioł i kominiarz. Były też lokalne, dodatkowe osobliwości, jak zastępujące niedźwiedzia małpa albo wielbłąd. Grupie towarzyszył muzykant z akordeonem. Takie zespoły dawały improwizowane przedstawienie polegające na naśladowaniu głosów zwierząt oraz prezentowaniu zachowań typowych dla tego, za kogo kto się przebrał.

– To bardzo stare tradycje na Kaszubach. Opisywane już w XVIII w., ale z pewnością mające starszy rodowód. Jedna z wersji mówiących o powstaniu tej tradycji odnosi ją do wizyty zwierząt w stajence w Betlejem. Miały to być pierwsze istoty, które odwiedziły narodzonego Boga – tłumaczy J. Roszman.

Co roku wraz z sołtysem jeszcze w czasie Adwentu rozpoczynają przygotowania do przemarszu przez wieś. Ćwiczą teksty widowiska i poszczególne pieśni aktorów biorących udział w paneszce. W Wigilię przychodzi czas na pierwszy występ. – Wszystko odbywa się pośród psot i figli, jest gwarno i wesoło. Szczególnie dla najmłodszych aktorów to wielka atrakcja. Jak mówią, to zdrowa, kaszubska alternatywa dla Halloween. Kolędnicy składają gospodarzom życzenia i śpiewają kolędy. W zamian za to otrzymują pieniądze i smaczne podarki. W czasie jednej paneszki zbieramy ponad 2 tys. zł, które potem przeznaczamy na półkolonie w czasie ferii – tłumaczy sołtys Dettlaff.

W niecodziennym widowisku tkwią też echa dawnych wierzeń i kultur północnych Kaszub, przypisujących zwierzętom siły witalne i moce. I tak moc wegetacyjną przynosi kozioł, odpędzania zła – niedźwiedź, a przynoszenie pomyślności to domena bociana. Po zakończeniu wigilijnej paneszki spala się przyodziewek niedźwiedzia, zrobiony ze słomy i suchych grochowin, by ostatecznie wypędzić ze wsi złe moce. W Żelistrzewie korowód wędruje w Wigilię do północy. Potem jej uczestnicy udają się na Pasterkę.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama