Nowy numer 42/2021 Archiwum

W oczekiwaniu na beatyfikację matki Magdaleny Mortęskiej

Dlaczego po prawie 400 latach od śmierci benedyktynka urodzona w pomorskim Pokrzywnie powinna znaleźć się w gronie błogosławionych? Bo uratowała żeński zakon przed zagładą. I w klasztornych szkołach zaczęła uczyć kobiety pisać i czytać.

Kilka tygodni temu, we wrześniu, w chełmińskiej farze należącej do metropolii gdańskiej miały miejsce bardzo ważne wydarzenia. Ważne nie tylko dla Pomorza, Polski, ale całego Kościoła powszechnego, bowiem odbyły się tam uroczysta sesja zamykająca etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego oraz Msza św. w intencji wyniesienia na ołtarze sługi Bożej Magdaleny Mortęskiej, ksieni benedyktyńskiej, żyjącej w latach 1554-1631.

Eucharystii przewodniczył abp Tadeusz Wojda, metropolita gdański.   Eucharystii przewodniczył abp Tadeusz Wojda, metropolita gdański.
Renata Czerwińska / Diecezja Toruńska

O historii jej życia barwnie mówi s. Małgorzata Borkowska OSB, benedyktynka z klasztoru w Żarnowcu, która poświęciła jej dwie książki, członkini komisji historycznej w zakończonym procesie diecezjalnym. - Przez 40 lat zajmowałam się historią wspólnot zakonnych, ze szczególnym uwzględnieniem mojego własnego zakonu. Postać matki Mortęskiej na tle całej Polski przedrozbiorowej i zakonów jest wybitna. Po napisaniu pierwszej książki o niej natrafiłam na materiały, które dotyczyły ostatnich 15 lat życia matki i spraw jej reformowanej reguły, więc naturalne stało się napisanie kolejnej. Kiedy rozpoczął się proces beatyfikacyjny M. Mortęskiej, zostałam zaproszona do udziału w komisji historycznej. Wydaliśmy razem z prof. Waldemarem Rozynkowskim, przewodniczącym komisji, 4 tomy tekstów źródłowych - mówi s. Małgorzata.

Pomorskie ślady matki Mortęskiej to także renesans życia zakonnego w Żarnowcu. Wcześniej, od XIII w., istniała tu wspólnota cysterek, które w żarnowieckim klasztorze żyły do kasaty w 1589 r., przeprowadzonej ze względu na brak rokowań na reformę i rozwój. Wspólnota benedyktynek po raz pierwszy przybyła tu w 1588 r. z Chełmna, przysłana na prośbę bp. Hieronima Rozdrażewskiego przez matkę Mortęską. Materialnym śladem pobytu sługi Bożej w opactwie jest m.in. chusta, według przekazów osobiście haftowana przez matkę Mortęską. Pamiątkę można oglądać w żarnowieckim skarbcu.

W oczekiwaniu na beatyfikację matki Magdaleny Mortęskiej   Podpisanie dokumentów na zakończenie etapu diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego. Renata Czerwińska / Diecezja Toruńska

W czasie uroczystości zamknięcia etapu diecezjalnego biskup toruński Wiesław Śmigiel przedstawiał postać matki Mortęskiej. Tłumaczył, dlaczego mniszka może być dziś potrzebna dla Kościoła i wiernych: - Przezwyciężyła opór swojej rodziny w realizacji powołania. Może być przykładem dla osób bojących się odpowiedzieć na Boże wezwanie, doświadczających oporu ze strony środowiska niedoceniającego wartości duchowych.


Więcej o matce Magdalenie Mortęskiej i jej procesie beatyfikacyjnym w nr 40. "Gościa Gdańskiego" na 10 października.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama