Nowy numer 47/2022 Archiwum

Spokojny puls i rytm

Kiedy św. Jan Paweł II przyjmował w 1994 r. w Watykanie pielgrzymów z redakcji katolickiego radia z Gdańska, reporter Marek Lesiński odruchowo włączył magnetofon i podsunął papieżowi mikrofon. Tak nagrały się słynne słowa: „Plus znaczy więcej”. Przez lata stanowiły drogowskaz dla gdańskich radiowców.

Radio Plus było pierwszą legalnie działającą, katolicką i komercyjną rozgłośnią radiową na Pomorzu. Podstawą prawną jego powołania była uchwalona jeszcze przed wyborami 
4 czerwca 1989 r. Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego. Umożliwiała kościelnym podmiotom prawnym udzielenie koncesji na nadawanie audycji radiowych w określonych pasmach częstotliwości. Z wnioskami o przyznanie koncesji mogły występować diecezje, parafie, zakony, a także Konferencja Episkopatu Polski.


Początki


5 września 1992 r., po kilku tygodniach intensywnych ćwiczeń zespołu i prawie rocznych przygotowaniach twórców i pomysłodawców, ruszyło pierwsze w Polsce radio łączące w sobie ewangelizacyjny, katolicki charakter i całkowicie komercyjny program. „Radio tworzyła grupa młodych, pełnych energii i zapału osób, dla których rozgłośnia radiowa przy ul. Suwalskiej w Gdańsku była często pierwszym lub jednym z pierwszych miejsc pracy. Byli pełni wiary w swój sukces, otwarci na świat i wszystko, co nowe, gotowi aktywnie wpisać się w dynamiczny proces zmian społecznych i politycznych dokonujących się wówczas w naszym kraju” – pisze Roman Wilkoszewski, dziennikarz, specjalista komunikacji, były pracownik Kancelarii Prezydenta RP, reporter Radia Plus w latach 1992–1997.


Sukces przyszedł bardzo szybko. Już po kilku miesiącach od uruchomienia stacji radio stało się znane i popularne w Trójmieście, a wkrótce na całym Pomorzu. Zadecydowały o tym nowoczesna formuła, formaty, których nie można było usłyszeć wówczas w innych rozgłośniach. Dynamiczne, krótkie serwisy informacyjne, charakterystyczne, nowatorskie dżingle, nowe pomysły marketingowe i niespotykane wcześniej akcje plenerowe kierowane do mieszkańców Trójmiasta jeszcze bardziej pogłębiły i ugruntowały tę popularność. To były, mówiąc językiem marketingu, benchmarki, znaki rozpoznawcze, które stanowiły o sile nowej rozgłośni.
Inicjatorem powstania katolickiej rozgłośni był abp Tadeusz Gocłowski. Wokół jego myśli o radiowym przekazie szybko zgromadziła się grupa kapłanów i świeckich specjalistów, którzy wspólnie rozpoczęli tworzenie radia.


Biskup


Adam Hlebowicz, wieloletni dyrektor Radia Plus, wspomina, że abp Gocłowski rozumiał i w pełni akceptował koncepcję radia stworzoną na początku. 
– Traktował media jako bardzo ważną część życia publicznego. I nie bał się ich. Z pewnością miało to związek z pełnieniem przez niego funkcji prowincjała Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele razy mówił, jak działają media katolickie na świecie, które miał okazję poznać i współpracować z nimi. Były wśród nich rozgłośnie radiowe lokalne, ale z ogromną grupą odbiorców, jak radio w brazylijskiej Kurytybie. Myślę, że mając te doświadczenia, nie bał się zaufać nam, świeckim, w tworzeniu Plusa – mówi A. Hlebowicz.


Pamięta też, że abp Gocłowski był z dziennikarzami także w trudnych momentach. „Zawsze był naszym obrońcą. Nigdy też nie było takiej sytuacji, żeby ostro skrytykował koncepcję radia. Czytając nam te listy i skargi od księży i ludzi świeckich, mówił raczej – słuchajcie, a może zrobimy taki program, zadowolimy tę część ludzi, tzn. szukał jakiegoś rozwiązania” – wspomina w książce R. Wilkoszewskiego „Słodko-gorzka historia pewnego radia. Radio Plus” A. Hlebowicz.


Zaufanie polegało także na tym, że w strukturach Radia Plus funkcjonował jedynie asystent kościelny. Był nim ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk twórczych archidiecezji, który tak wspomina rolę abp. Gocłowskiego: „Ksiądz arcybiskup nas bronił. Na zewnątrz zawsze nas bronił, często tłumaczył biskupom: pozwólcie im się rozwinąć, są młodzi, zobaczcie, jaką mają słuchalność. Radio właściwie samo się finansowało, co też miało swoje znaczenie. Reklama w radiu świadczyła o tym, że mamy reklamodawców. W naszym wewnętrznym gronie nieraz mówił nam słowa takiej ostrożnej krytyki, żeby uważać na maluczkich, żeby nie dawać powodów do zgorszeń, żeby muzyka była bardziej stonowana” – opowiada kapłan.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama