Nowy numer 5/2023 Archiwum

To ich okno na świat

W zabytkowym żuławskim domu podcieniowym w Krzywym Kole jest jak w bajkowym miejscu. Są kolorowe ceramiczne naczynia, piękne drewniane anioły, setki obrazów... Są też podopieczni, którzy tutaj pracują, uczą się i pięknymi przedmiotami łączą swój świat z rzeczywistością za oknem.

W opowiadaniu pani dyrektor o latach rozwoju placówki są wspomnienia z jej powstawania, potem rozbudowy ośrodka, form terapii. Są także anegdoty, które uświadamiają, jak wielkie znaczenie dla życia podopiecznych ma istnienie placówki. – Jednym z najdłużej z nami związanych podopiecznych jest Józek. Kiedy przyszedł do nas, miał ogromne problemy nie tylko z funkcjonowaniem społecznym, ale też z komunikacją. Mówiąc wprost – nie umiał nawet pisać. W ośrodku zadbaliśmy o to, żeby takie umiejętności rozwinął. Po jakimś czasie, gdy spotkałam jedną z pracownic społecznych, opowiedziała mi, że Józek załatwiał cyklicznie jakąś sprawę urzędową. Pewnego dnia była bardzo zaskoczona, gdy na formularzu, zamiast jakichś tajemniczych znaczków Józka, zobaczyła wykaligrafowane imię Józef i nazwisko w pełnym brzmieniu. Nasz ośrodek to dla wielu osób takie okno na świat – uśmiecha się pani Elżbieta.
Wśród wielu jej opowieści jest też taka, że rodziny podopiecznych są zaskoczone standardami kulinarnymi w domu. – Mówili mi o tym niby żartem, ale poruszeni, gdy do obiadu jedna z naszych dziewczyn zażądała surówki. Kotlet i ziemniaki jej nie wystarczyły... Wśród różnych umiejętności, które staramy się im przekazywać, są też te związane z przygotowaniem posiłków. Obiady, które potrafią u nas same ugotować w ramach zajęć od poniedziałku do piątku, dla wielu osób oznaczają świąteczny, a przynajmniej niedzielny posiłek. Są zupa, drugie danie i zawsze deser – mówi dyrektorka.


Praca z niepełnosprawnymi osobami, osobami z ograniczeniami społecznymi odbywa się tu u podstaw, tak jak w ośrodkach Matki Teresy z Kalkuty. O jej patronacie i duchowej obecności przypomina wiszący na wprost wejścia na ścianie różaniec, podarowany przez świętą siostrze Pompilii ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego, opiekunek Domu Samotnej Matki Caritas i przyjaciółek ośrodka w Krzywym Kole.


Mistrzowie warsztatu krzywokolskiego


Andrzej, Paulinka i Irek to podopieczni ośrodka. W Warsztacie Terapii Zajęciowej zajmują się tworzeniem w najróżniejszych technikach. Andrzej, wygadany i tryskający pomysłami, to zapalony malarz. Zajmuje się różnymi tematami, ale jest fascynatem Pisma Świętego. Mówi, że w domu codziennie czyta fragmenty Ewangelii, a to z kolei przekłada się na jego twórczość. – Teraz pracuję nad wizerunkami jeźdźców Apokalipsy. Już są naszkicowani, teraz muszę opracować rysunki ich czarnych koni – rzuca szybko i pokazuje szkic na kartonie.


Paulina nie jest tak rozmowna, ale na swój sposób przekazuje, że najbardziej interesują ją prace z papierem. Irek uwielbia wiercić, z kolei Henryk jest pasjonatem wkręcania. Za swoje pieniądze kupił sobie wkrętarkę. Nad ich pracą czuwa Paweł Oparka, instruktor terapii zajęciowej. – Ostatnio zrobiliśmy porządki i naszym zadaniem było przygotowanie organizera. Pojawiły się nowe półki i przegródki, w których swoje miejsce znalazły narzędzia i elementy niezbędne w pracy – mówi.


Instruktor podkreśla, że choć ma krótki staż w Krzywym Kole, od razu polubił to miejsce. – Podopieczni dobrze się tu czują. Mogą się tu realizować, długo ze sobą przebywają, znają się, akceptują, a przede wszystkim szanują się wzajemnie. Każdy pracuje swoim tempem, mają podzielone zadania, ale jest to praca zespołowa – dodaje.


Józek, który nauczył się w ośrodku wielu umiejętności, to wytrawny twórca przedmiotów ze szkła. – Umiem robić witraże, kompozycje szklane, z użyciem luster i szkiełek. Ale bardzo lubię robić też zdjęcia telefonem – mówi. Jak prawdziwy współczesny artysta, dokumentuje fotografiami poszczególne etapy powstawania pracy. – W tym domu najbardziej cieszy mnie praca i to, że mogę coś stworzyć, co inni mogą oglądać. Ja mogę im to też dać. Zabiorą moje rzeczy do siebie – dodaje Józek.


Świątecznie z podopiecznymi


O św. Matce Teresie z Kalkuty przypomniał też bp Piotr Przyborek, który 5 września odprawił w kościele w Krzywym Kole uroczystą patronalną Mszę św. Uczestniczyli w niej podopieczni i pracownicy ośrodka. – Gdy posługiwałem w archikatedrze oliwskiej, codziennie przychodziłem do konfesjonału spowiadać penitentów. Był tam wizerunek Matki Teresy z Kalkuty. Myślę, że dobrze się rozumieliśmy. Wielokrotnie prosiłem ją o wsparcie, wrażliwość i o siłę, bo tym pewnie najbardziej wsławiła się patronka dnia dzisiejszego. Tej wrażliwości uczyła się od Pana Jezusa – powiedział.


Biskup Piotr wskazał, że szukanie poczucia wartości daje człowiekowi siłę. – Kiedy jesteś przygnieciony, kiedy czujesz się bezwartościowy, idź do Pana Jezusa, a On tak na ciebie spojrzy i tak pozwoli ci spojrzeć na samego siebie, że odzyskasz własną wartość. Zobaczysz swoje miejsce. Miejmy świadomość, że my naszą modlitwą, pracą przywracamy swoją wartość i wartość innych, by z ufnością iść przez życie, aż dojdziemy do domu Ojca – zakończył.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama