Nowy numer 5/2023 Archiwum

On kupił Westerplatte

Pierwszy polski komisarz w Wolnym Mieście Gdańsku spoczął 5 grudnia na cmentarzu Srebrzysko. Choć nie był pierwszoplanowym ojcem niepodległości, to bez niego 
nie powstałaby Polska Składnica Wojskowa, broniona 1 września 
1939 roku.

Są postacie w historii 
XX w., które niemal natychmiast łączymy z odzyskaniem i obroną niepodległości ojczyzny po I wojnie światowej – Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski i inni. Istnieje jednak szereg osób, które zaangażowały się w sprawę polską i miały ogromny wpływ na losy odradzającego się państwa. Mimo to nie zapisały się w powszechnej świadomości historycznej. Jedną z nich jest Mieczysław Jałowiecki.


Urodził się 2 grudnia 1876 r. w majątku rodzinnym Syłgudyszki na Litwie. Matka – Aniela z Witkiewiczów, najmłodsza siostra Stanisława Witkiewicza, ojca Witkacego 
– młodość spędziła we Francji. Ze wspomnień Mieczysława wynika, że była osobą o rozległych horyzontach i świetnie radzącą sobie z niełatwymi realiami życia na Kresach. Ojciec – Bolesław Jałowiecki – był natomiast szanowanym działaczem gospodarczym i politycznym. Po ukończeniu elitarnej Akademii Inżynierów Wojskowych zajmował się budową linii kolejowych. Oprócz tego pełnił funkcję posła w Dumie Rosyjskiej.
Mieczysław z racji doskonałego wykształcenia – skończył angielską szkołę w Petersburgu, studiował agronomię i chemię w Rydze – miał liczne kontakty zagraniczne oraz znał kilka języków.


– W styczniu 1919 r. został wyznaczony generalnym delegatem Ministerstwa Aprowizacji w Gdańsku oraz przedstawicielem rządu polskiego w tym mieście. Działał pod szyldem Amerykańskiej Misji Żywnościowej i był najwyższym rangą przedstawicielem rządu polskiego w Gdańsku. Do jego obowiązków należało przyjmowanie w porcie gdańskim statków z amerykańską pomocą żywnościową, która następnie kierowana była do kraju. Zorganizował również biuro paszportowe, wydające wizy do Polski – mówi Zuzanna Szwedek-Kwiecińska, rzecznik prasowy Muzeum 
II Wojny Światowej.


To była oficjalna część zadania M. Jałowieckiego w Gdańsku. Drugą był wykup nieruchomości na terenie miasta, szczególnie portowych. Akcja ta była tajna, a polski delegat występował w niej jako osoba prywatna. – Jałowiecki rozumiał, że powiększenie polskiej własności nad Motławą wzmocni pozycję Polski w trakcie rokowań dotyczących politycznej przyszłości Gdańska. To właśnie on był jedną z pierwszych osób, które dostrzegły znaczenie Westerplatte dla polskiej racji stanu. Posiadanie polskiej własności u wejścia do gdańskiego portu miało ogromne znaczenie strategiczne i polityczne – dodaje rzecznik. Dla finansowania wykupu licznych nieruchomości na terenie półwyspu oraz w samym mieście współpracował głównie z gdańskim oddziałem Banku Spółek Zarobkowych w Poznaniu oraz polskim Ministerstwem Skarbu.
Pierwszym owocem misji M. Jałowieckiego był zakup na Westerplatte dawnego domu kuracyjnego oraz kilku pensjonatów morskiego kurortu jesienią 1919 roku. Transakcja odbyła się przez podstawionego nabywcę, tak, by ukryć udział strony polskiej. W kolejnych miesiącach kupił kolejne nieruchomości na półwyspie oraz w obrębie portu i w centrum miasta.


Jego działania przysłużyły się w czasie rokowań związanych z lokalizacją polskiej wojskowej bazy przeładunkowej na terenie Gdańska. Jednym z argumentów dla Rady Ligi Narodów, która podjęła decyzję w tej sprawie, było istnienie licznych polskich nieruchomości na terenie półwyspu. 
14 marca 1924 r. RLN wyznaczyła Westerplatte jako miejsce przeładunku i magazynowania materiałów wojennych dla Polski oraz zezwoliła na stacjonowanie na półwyspie oddziału wartowniczego Wojska Polskiego. Placówka przyjęła ostatecznie nazwę Wojskowej Składnicy Tranzytowej – we wrześniu 1939 r. przez 7 dni bohatersko broniła się przed Niemcami. Za swoją działalność M. Jałowiecki został odznaczony w 1924 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.


Po wybuchu II wojny światowej M. Jałowiecki wyemigrował z żoną do Wielkiej Brytanii. Udzielał się w polskich organizacjach politycznych i społecznych, spisywał wspomnienia i malował akwarele. Zmarł 10 marca 1962 r. w Beckenham, gdzie został wówczas pochowany.
Po 60 latach, dzięki staraniom Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, szczątki M. Jałowieckiego i jego żony zostały sprowadzone do Polski. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 
5 grudnia w bazylice św. Brygidy i na cmentarzu Srebrzysko – M. Jałowiecki znów wrócił do Gdańska.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama