W kościele garnizonowym pw. św. Jerzego w Sopocie 28 marca celebrowano Eucharystię w rocznicę śmierci ks. Jana Kaczkowskiego. Liturgii przewodniczył bp Piotr Przyborek.
Msza św. w intencji zmarłego przed 9 laty kapłana, który zapisał się w historii gdańskiego Kościoła jako organizator i dyrektor Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, zgromadziła rodzinę, przyjaciół, znajomych i wszystkich tych, dla których ks. Kaczkowski był postacią inspirującą.
W homilii bp Przyborek, prywatnie przyjaciel ks. Jana, zwrócił uwagę na to, że Wielki Post opowiada o miłości. - I ta miłość przeplata się przez Wielki Post, przez każdy jego piątek, a także przez to, do czego się przygotowujemy, czyli przez Triduum Paschalne, kiedy będziemy przeżywać tę Miłość, która oddała za nas swoje życie - podkreślił pasterz.
Komentując odczytany fragment Markowej Ewangelii, biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej tłumaczył istotę przykazania miłości. - Kiedy Pan Jezus odpowiada uczonemu w Piśmie, które jest największe z przykazań, to mówi tak: "Pierwsze jest: »Słuchaj, Izraelu«". My natomiast od razu przechodzimy do tej miłości Pana Boga, ale żeby Go kochać, to trzeba Go poznać, to trzeba Go usłyszeć - mówił bp Przyborek. - Oznaką tej miłości jest słuchać Boga i być Mu posłusznym. To w języku polskim jest bardzo pięknie połączone: słuchać to znaczy być posłusznym. I wtedy rzeczywiście odpowiadamy na tę miłość Pana Boga, która uprzedzająco została nam darowana - dodał kaznodzieja.
Pasterz nawiązał następnie do postaci ks. Kaczkowskiego, podkreślając, że był on osobą, która potrafiła słuchać. - Czasem nie możemy nic zrobić, odpowiadając na ludzkie cierpienia, ale sam fakt wysłuchania sprawia, iż człowiek ma świadomość, że nie jest sam, że jest ten drugi, który część tego brzemienia bierze na siebie - powiedział bp Przyborek.
- Księdza Jana znamy z tego słuchania, z tego, że nauczał nas i mówił, proszony czy nieproszony, że pochylał się nad chorymi, że im posługiwał, że był po prostu. Ale kiedy popatrzymy na życie wewnętrzne Jana, to zobaczymy, że ta posługa drugiemu człowiekowi bierze się z tego pierwszego przykazania: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą" - zaznaczył przyjaciel ks. Kaczkowskiego. - U niego ta wrażliwość, ta empatia względem człowieka, szczególnie człowieka chorego, brała się z tego, że on przyjmował tę moc od Boga, że Pan Bóg był na pierwszym miejscu. I to jest właśnie Jasiu, który przyjmuje łaskę Bożą, który rozdaje ją i jest dla nas w pewnym sensie przykładem - dodał bp Piotr.