– Pamiętam, gdy po rekolekcjach ignacjańskich wróciłam do domu i powiedziałam: „Jestem gotowa na kolejne dziecko”. Niedługo potem zaszłam w ciążę, ale pojawiły się komplikacje i straciliśmy to dziecko. Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem i wielkim bólem. Nasz optymizm nagle okazał się niewystarczający – mówi Monika Gomułka.
Kiedy Monika i Marcin Gomułkowie zaczynali wspólną drogę, mieli różne wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądać ich życie i ile dzieci się w nim pojawi. – Z każdą nową ciążą nasze serca się otwierały, choć nie zawsze było łatwo. Kiedy straciliśmy dziecko, dla mnie jako mamy było to trudne doświadczenie, a dla mojego męża – konfrontacja z tym, jak potrafimy lub nie potrafimy być dla siebie wsparciem w cierpieniu. Pomogła nam wtedy książka pt. „Życie po stracie”, którą przeczytaliśmy razem. To był moment, w którym odkryliśmy, że nadzieja nie polega na tłumaczeniu sobie wszystkiego w logiczny sposób – mówi Monika.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.