23 lipca Zbigniew Jujka obchodziłby 90. urodziny. Związany z Wybrzeżem, a znany w całej Polsce rysownik i karykaturzysta blisko współpracował z "Gościem Niedzielnym". Jego pełne humoru, ale także nakłaniające do refleksji prace były nieodłącznym elementem naszego tygodnika.
W 2017 r. artysta zaprosił mnie, wówczas dziennikarza „Gościa Gdańskiego”, do swojej pracowni – skromnego, niewielkiego pokoju z dużym biurkiem wyłożonym szkicami. „Żyję całą dobę rysowaniem. To wciąż żywa pasja, która dodaje mi siły i energii do działania. Nigdy przez moją głowę nie przeszła myśl: »To już nie dla mnie«. I za to codziennie dziękuję Bogu” – podkreślał dwa lata przed swoją śmiercią.
A potem zaczęły się wspominki, również rysunków, które przygotował dla „Gościa Niedzielnego”. Na jednym z nich widzimy malarza otoczonego obrazami przedstawiającymi wyłącznie koła i kwadraty. Artysta mówi do – być może – klienta odwiedzającego jego pracownię: „…i wtedy nastąpił przełom w mojej twórczości”. Inny rysunek: para, znana także z innych prac, siedzi na kanapie i ogląda telewizję. Przed nimi widzimy szczekającego, groźnie wyglądającego psa. Żona, stale wpatrując się w ekran, mówi do męża: „Sam widzisz, on też go nie lubi”.
Zbigniew Jujka swoimi pracami opisywał rzeczywistość społeczną i polityczną oraz zwracał uwagę na rozmaite przywary Polaków. Nierzadko – sam będąc praktykującym katolikiem – wyśmiewał powierzchowną religijność. Kolejny rysunek: mężczyzna siedzi w fotelu, kartkuje Biblię i zastanawia się: „30 srebrników, ile by to było w euro...”. „Mam nieodparte wrażenie, że ludzie deklarujący się jako wierzący zbyt rzadko żyją na co dzień Ewangelią. Nigdy nie wskazuję na konkretne osoby, ale opowiadam o zjawiskach. Jeśli ktoś mówi o sobie »chrześcijanin«, powinien żyć nauką Chrystusową. Niestety, często deklaracje nie pokrywają się z rzeczywistością” – komentował Z. Jujka.
[…].
W 2009 r. w ramach Biblioteki „Gościa Niedzielnego” ukazał się album z rysunkami pana Zbigniewa, które zrobiły furorę wśród czytelników. Może dlatego, że od artysty obrywali wszyscy bez wyjątku – skorumpowani politycy, leniwi urzędnicy, plotkujący sąsiedzi. „Książeczka ta jest tylko wyborem, fragmentem z przepastnych zbiorów Zbigniewa Jujki. Jest to jednak wybór reprezentatywny, a rysowane charakterystyczną kreską postacie oraz ich osobliwe refleksje i przemyślenia rozbawić mogą niejednokrotnie” – zachęcali wydawcy.
Na pytanie, skąd czerpie natchnienie do kolejnych rysunków, odpowiadał krótko: z radia, które grało w mieszkaniu na gdańskich Siedlcach od rana do wieczora. Jednak rzadko „myśl złapaną za dnia” udawało mu się przelać od razu na papier. Ostateczny pomysł, jak ma wyglądać rysunek, pojawiał się przeważnie w nocy.
Więcej w papierowym wydaniu "Gościa Gdańskiego" - nr 30 na 27 lipca.