Druga część jubileuszu młodzieży odbyła się w auli św. Jana Pawła II, gdzie polsko-koreański poczęstunek, tańce ewangelizacyjne i pełne pasji świadectwo Macieja "Z Bogiem Ziomka" Kozłowskiego pomogły młodym na nowo odkryć, że w oczach Boga są ważniejsi niż najpiękniejsze krajobrazy świata.
Po Mszy św. uczestnicy przenieśli się do auli św. Jana Pawła II, gdzie odbył się rozbudowany blok ewangelizacyjny. Na początku czekał na nich polsko-koreański poczęstunek, będący czytelnym nawiązaniem do Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Seulu w 2027 roku. - To było małe spotkanie kultur. Przy stole od razu łatwiej było nawiązać rozmowę i poczuć, że Kościół naprawdę jest powszechny - mówi Ania z Gdańska, jedna z uczestniczek.
Kolejnym etapem były tańce ewangelizacyjne i rozgrzewka poprowadzone przez wspólnotę Concordia z Wejherowa. Proste układy, dużo ruchu i wspólny śpiew pomogły przełamać onieśmielenie. - Przyjechałem tu, nikogo nie znając, a po kilkunastu minutach tańców miałem wrażenie, jakbym był na spotkaniu znajomych, a nie w obcym miejscu - dodaje Krzysztof z Gdyni.
Zwieńczeniem bloku było spotkanie z Maciejem Kozłowskim, youtuberem, podróżnikiem, nauczycielem geografii i ewangelizatorem znanym jako "Z Bogiem Ziomek", który w swoich projektach łączy opowieść o wierze z podróżami, codziennością i bardzo bezpośrednim językiem.
M. Kozłowski opowiedział o swojej ostatniej wielkiej wyprawie przez Amerykę Południową - 80 dni w drodze, ponad 12 tys. przejechanych kilometrów, wodospady Iguazu, Salar de Uyuni, Laguna Colorada, Tęczowa Góra, Machu Picchu. Wszystko po to, by przejść do zasadniczej myśli. - Pan Bóg stworzył niesamowite rzeczy. Wodospady, góry, pustynie solne, miejsca tak piękne, że człowiek czuje się jak na innej planecie. Ale wiecie co? To wszystko jest mało. Pismo Święte mówi, że Bóg na to popatrzył i powiedział: "To jest dobre". A potem stworzył ciebie i mnie. I wtedy powiedział: "To jest bardzo dobre". Pomyśl przez chwilę o sobie w ten sposób. Już jesteś arcydziełem. Te wszystkie miejsca są zachwycające, ale w Bożych oczach to ty jesteś ważniejszy niż najpiękniejszy krajobraz świata - podkreślał "Z Bogiem Ziomek".
W drugiej części konferencji youtuber przeszedł do wyjaśnienia Ewangelii przez obraz ofiary starotestamentalnej. - Izraelici za grzech musieli składać ofiarę. Brali zdrowego, dobrego baranka z własnej trzody, kładli ręce na jego głowie i wyznawali grzechy. To miało znaczyć: moje grzechy przechodzą na to zwierzę. A potem ten baranek był zabijany. Po co? Żeby człowiek zobaczył skutki grzechu. Że grzech zawsze prowadzi do śmierci. I oni wiedzieli, że to jest tylko znak, symbol, bo krew zwierząt nie usuwa naprawdę grzechów. My wierzymy, że Jezus jest Barankiem Bożym. On naprawdę wziął na siebie nasze grzechy, został zabity, przybity do krzyża i zmartwychwstał. I dlatego nie ma już na nas winy i potępienia, jeśli należymy do Niego - tłumaczył.
Młody podróżnik nie ukrywał przy tym, że życie chrześcijanina nie jest prostą historią, a nawracać trzeba się codziennie. - Możesz pomyśleć o wszystkich głupich rzeczach, które zrobiłeś w życiu. Jezus to wszystko wziął na siebie. Nie symbolicznie, tylko realnie. A jednocześnie każdy z nas wie, że wciąż popełnia grzechy. Jedne odchodzą, pojawiają się inne. Walczymy z nałogami, z pychą, z lękiem, z nieufnością wobec Boga. Czasem czuję się lepszy od innych i nie wiem, jak to zmienić. I właśnie w to miejsce przychodzi Dobra Nowina: to wszystko zostało przybite do krzyża razem z Jezusem. List do Rzymian mówi, że dla tych, którzy należą do Chrystusa, nie ma już potępienia. To brzmi aż za dobrze, ale taka właśnie jest Ewangelia - mówił.
Świadectwo Maćka Kozłowskiego, uzupełnione historiami z podróży i osobistymi doświadczeniami wiary, było dla wielu najmocniejszym punktem dnia. - Fajne było to, że on nie mówił jak z kazania, tylko jak starszy brat, który ogarnia nasze realia - podsumowuje Maciek z Gdańska.