Czerwone czapki i wielkie serca. Motocyklowi Mikołaje w akcji przejdź do galerii

Ulice Gdańska, Sopotu i Gdyni zamieniły się w jedną wielką, głośną i kolorową świąteczną kolumnę. 7 grudnia odbyła się kolejna edycja "Mikołajów na Motocyklach" - charytatywnego przejazdu, który od ponad dwóch dekad łączy motocyklową pasję z realną pomocą potrzebującym dzieciom.

Tysiące motocyklistów, kierowców quadów i skuterów w czerwonych czapkach, przebranych za Mikołajów, elfy i śnieżynki, wyruszyło spod Polsat Plus Areny Gdańsk. Stamtąd parada ruszyła w stronę Sopotu i dalej do Gdyni, gdzie metą był skwer Kościuszki. Kolumna poruszała się spokojnym tempem, by każdy mógł bezpiecznie podziwiać widowisko.

Według organizatorów w wydarzeniu wzięło udział blisko 2000 osób i ponad 1000 pojazdów. Dla wielu mieszkańców było to jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń grudnia. - To nie jest zwykły przejazd. To moment, kiedy możemy dać dzieciom trochę światła i radości - mówił Tomasz Bocian, prezes Trójmiejskiego Stowarzyszenia Motocyklowego. 

Mikołaje na Motocyklach - przygotowania do przejazdu.
Justyna Liptak /Foto Gość

Historia tej inicjatywy sięga ponad 20 lat wstecz. Zaczęło się od zaledwie dziewięciu motocyklistów, którzy postanowili przejechać przez miasto w mikołajowych strojach. Dziś to jedna z największych takich akcji w Polsce.

Głównym celem parady była zbiórka środków i darów na rzecz dzieci z domów dziecka, placówek opiekuńczo-wychowawczych oraz małych pacjentów trójmiejskich szpitali. Dzięki wydarzeniu finansowane są m.in. ciepłe posiłki oraz świąteczne paczki.

Wzdłuż trasy ustawiły się setki mieszkańców. Wiele osób przyszło z dziećmi, by pokazać im to nietypowe widowisko. - Staliśmy dość długo, żeby zobaczyć paradę, ale było warto. Tyle radości i uśmiechu nie widzi się na co dzień - mówi pani Ewa.

Mikołaje na Motocyklach - przejazd.
Gość Gdański

- Nie jestem fanem motocykli, ale to robi ogromne wrażenie. Ta energia i radość naprawdę udziela się wszystkim dookoła - podkreślał pan Marek.

Dla uczestników była to nie tylko jazda, ale też symbol wspólnoty i solidarności. Dźwięk silników niósł się przez całe Trójmiasto, a czerwone przebrania tworzyły niepowtarzalny klimat zbliżających się świąt. - Jeżdżę od kilku lat i zawsze mam ciarki, gdy widzę machające dzieci. To dla takich momentów warto tu być - przyznaje pan Miłosz, który do Polsat Plus Arena dotarł przebrany za Grincha.

"Mikołaje na Motocyklach" na stałe wpisały się już w kalendarz wydarzeń Trójmiasta. Co roku pokazują, że nawet głośne maszyny mogą nieść ze sobą coś bardzo ciepłego - nadzieję, pomoc i zwyczajną ludzką życzliwość.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..