Był lekarzem i jednym z najaktywniejszych opozycjonistów na Wybrzeżu. Po wprowadzeniu stanu wojennego zapisał w pamiętniku: „Znalazłem się jak człowiek pod gruzami zawalonego domu. Taką ofiarę ogarnia ciemność i strach – ten najstraszniejszy rodzaj lęku”.
Właśnie 16 grudnia mija 30 lat od śmierci opozycjonisty Dariusza Kobzdeja. W działania niezależne wciągnął go kolega z medycyny Piotr Dyk, związany ze środowiskiem Aleksandra Halla i Arkadiusza Rybickiego. Była połowa lat 70. „Właściwie nasze działania (…) polegały wtedy na tym, że czytaliśmy książki i staraliśmy się wyjść poza tę naszą grupę (…). W Akademii Medycznej wciągnąłem do naszej orbity Darka Kobzdeja, Andrzeja Słomińskiego, Krzysia Szachtę, później jeszcze też była Ania Młynik, a także później jeszcze Paweł Skarżyński (…)” – opowiadał P. Dyk. Młodzi opozycjoniści nie zatrzymali się na czytaniu zakazanej w PRL literatury. Postanowili wyjść na ulice.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł