Gdy w sylwestrowy poranek w bazylice Mariackiej ruszyło się XV-wieczne kalendarium, wielu obecnych miało poczucie, że to nie tylko mechanizm wraca do życia. Powrócił fragment miasta, jego pamięć i rytm. Po 471 latach znów ruszyła ostatnia, milcząca dotąd część jednego z najcenniejszych zegarów astronomicznych w Europie.
Ostatni dzień 2025 roku zapisze się w historii Gdańska jako dzień symboliczny. W największej świątyni miasta uroczyście uruchomiono kalendarium XV-wiecznego zegara astronomicznego. Tym samym po raz pierwszy od stuleci wszystkie trzy kondygnacje dzieła Hansa Düringera - kalendarium, planetarium i teatr figur - zaczęły działać razem, dokładnie tak, jak zaplanował to mistrz z Torunia w XV wieku.
- Po 471 latach zostało uruchomione kalendarium. Dziś możemy powiedzieć, że zegar astronomiczny w Koronie Gdańska znów żyje w pełni - obwieścił proboszcz świątyni ks. prałat Ireneusz Bradtke. - Dziś możemy podziwiać w pełnej okazałości dzieło Hansa Düringera, które dzięki pracy wielu osób odzyskało dawny blask. Bogu niech będą dzięki!
Ks. Ireneusz Bradtke obwieszcza zakończenie pracZegar powstał w 1470 roku i od początku był czymś znacznie więcej niż zwykłym czasomierzem. Wyznaczał święta, okresy liturgiczne, fazy Księżyca, układ planet, a nawet terminy podatków. Przez wieki porządkował codzienność dawnych gdańszczan i był jednym z najważniejszych punktów odniesienia w miejskim krajobrazie.
Wśród uczestników uroczystości był pan Krzysztof, parafianin bazyliki Mariackiej od dziecka. Ma 74 lata i mówi, że na ten moment czekał całe życie. - Do kościoła często przychodziłem z moim tatą. Od lat 80. zawsze patrzyłem na rekonstruowany zegar i myślałem: kiedyś znowu ruszy - wspomina. - Ojciec nie doczekał. Ja doczekałem. Dziś, kiedy zobaczyłem, jak kalendarium znów liczy dni, miałem łzy w oczach. To tak, jakby coś bardzo ważnego wróciło na swoje miejsce.
Za odbudowę mechanizmu odpowiadał zespół kierowany przez dr. inż. Grzegorza Szychlińskiego, zegarmistrza i specjalistę od historycznych czasomierzy. - Mamy do czynienia z jednym z najważniejszych zabytków techniki w Polsce i w Europie - podkreślał. - Około 90 procent obudowy zegara to oryginał sprzed ponad 600 lat. W mechanizmie pracuje dziś jedyne ocalałe koło kalendarza z 365 zębami. Odbudowując całość, zastosowaliśmy kolebnik, czyli rozwiązanie zgodne z wiedzą XV wieku. To pozwala zrozumieć, jak myślano o czasie na długo przed epoką Galileusza.
Dr Grzegorz Szychliński o mechanizmie zegaraJak zaznaczył, choć dawny mechanizm był z natury niedokładny, dziś wspiera go współczesny system korekcyjny, dzięki któremu zegar pozostaje zgodny z czasem urzędowym, nie tracąc przy tym historycznego charakteru.
Uroczystość miała także wyraźny wymiar miejski. - To moment historyczny, powrót pełnej funkcjonalności zegara, symbolu naszego miasta - mówiła prezydent Aleksandra Dulkiewicz. - Dziękuję wszystkim, którzy przez ponad cztery dekady przyczynili się do odbudowy tego dzieła. Dzięki ich pracy możemy dbać o dziedzictwo Gdańska i pokazywać je mieszkańcom oraz gościom z całego świata.
Miasto od lat wspiera prace konserwatorskie w bazylice. W latach 2005-2025 przeznaczono na ten cel ponad 9,19 mln zł, a tylko w 2025 roku - 757 tys. zł, nie licząc dodatkowych środków na Kaplicę Królewską. Rocznie bazylikę Mariacką odwiedza na 1,2 mln gości.
Głos refleksji wybrzmiał także w wystąpieniu posła Piotra Adamowicza. - To dzień radości, ale i przypomnienie jak kruche jest dziedzictwo. 80 lat temu zegar został niemal zniszczony przez wojnę. Dzisiejszy moment pokazuje, jak wiele zależy od pokoju i odpowiedzialności kolejnych pokoleń - mówił.
W czasie II wojny światowej, w 1944 roku, zegar został wywieziony na Żuławy, aby uchronić go przed zniszczeniem. Po wojnie powrócił do Gdańska. Prace rekonstrukcyjne rozpoczęto w 1987 roku pod kierunkiem Andrzeja Januszajtisa - historyka Gdańska i inicjatora działań na rzecz przywrócenia zegara do życia. Zakończono je w 1990 roku. Ponad 80 procent elementów zachowało się w formie oryginalnej, a mechanizm kolebnikowy został odtworzony przez zespół specjalistów. W kolejnych latach prace trwały przy rekonstrukcji mechanizmu, tak by uruchomić pozostałe funkcjonalności zegara.
Ks. Ireneusz Bradtke o prof. Andrzeju Januszajtisie
Dla konserwatorów zabytków zegar pozostaje czymś więcej niż zabytkiem techniki. - To także świat symboli, legend i wyobraźni - podkreślał Dariusz Chmielewski, pomorski wojewódzki konserwator zabytków. - Jedno z najważniejszych dzieł, jakie Gdańsk ofiarowuje Europie.
Dziś zegar znów odmierza czas, a teatr figur codziennie w południe przyciąga mieszkańców i turystów. Dla jednych to atrakcja, dla innych dowód, że cierpliwość, wiedza i szacunek dla historii potrafią wygrać z upływem wieków.