Metropolita gdański modlił się 1 stycznia w archikatedrze oliwskiej. W noworocznej homilii mówił o pokoju Bożym.
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi zamyka oktawę Bożego Narodzenia, a zarazem otwiera nowy rok kalendarzowy. 1 stycznia to także Światowy Dzień Pokoju. Eucharystię o godz. 10 w archikatedrze sprawował abp Tadeusz Wojda SAC, zawierzając Matce Bożej 2026 rok. - W tych dniach kontemplujemy tę miłość, która przyszła w Betlejem. Ta miłość jest nam dana, by zmieniać nasze życie, udoskonalać nas i prowadzić nas ku Bogu - powiedział na początku liturgii.
W homilii pasterz archidiecezji nawiązał do zakończonego niedawno roku jubileuszowego. - Był to rok na pewno wyjątkowy, bo przecież doświadczyliśmy czasu błogosławionego, Roku Świętego. Na jego początku papież zachęcał nas do tego, abyśmy się otworzyli na miłosierdzie, abyśmy pozwolili się dotknąć tym Bożym miłosierdziem, które przebacza grzechy, oczyszcza nas ze wszystkich naszych słabości, które nas zbliża do Boga, jednoczy z Nim i pozwala, abyśmy się poczuli rzeczywiście dziećmi Bożymi - mówił metropolita. - Ten rok był czasem łaski, czasem miłosierdzia, czasem odnawiania naszej wiary. Myślę, że jeśli spojrzymy na ten czas minionego roku, to zauważymy, że może coś w naszym życiu drgnęło. Może umocniła się wiara, może udało nam się z kimś pojednać, może udało się doświadczyć bliskości drugiego człowieka czy też doświadczyć przebaczenia ze strony innych. Może udało nam się rozwiązać jakieś trudne sytuacje - kontynuował. - Bo tak właśnie działa łaska Boża. Jeśli się otwieramy, jeśli pozwolimy, by ona zadziałała w nas, to wtedy dokonują się wielkie rzeczy w naszym życiu - dodał abp Wojda.
Przypomniał również, że był to rok szczególny dla gdańskiego Kościoła, dziękującego za 100 lat diecezji. Jednocześnie metropolita gdański zastanawiał się, czego można oczekiwać od nowego roku, kiedy już zakończyły się te wszystkie nadzwyczajne wydarzenia. - Co chcielibyśmy, żeby ten nowy rok nam przyniósł? Z pewnością wyraża się to w życzeniach, które sobie składamy. Życzymy sobie i zdrowia, i dobroci, i radości, i pokoju, i dobrych relacji międzyludzkich. Życzymy sobie tego wszystkiego, bo chcemy, żeby ten rok, zawsze tak mówimy, był nieco lepszy od poprzedniego. I dobrze, że tak jest. Dobrze, że składamy sobie życzenia w ten sposób, bo wyrażamy nasze pragnienie - to najpiękniejsze, najgłębsze, które zostało gdzieś głęboko zakorzenione w naszym sercu przez samego Boga. Jest to pragnienie dobra. Jest to pragnienie miłości. Jest to pragnienie budowania dobrych relacji międzyludzkich - zauważył pasterz.
- Życzymy sobie też pokoju. Właśnie ten pokój jest czymś najważniejszym, najbardziej istotnym dzisiaj, tego pierwszego dnia roku, bo jest to też dzień pokoju, dzień Bożej Rodzicielki Maryi, która niesie nam pokój, bo niesie nam Jezusa Chrystusa, Księcia Pokoju - zaznaczył abp Wojda. - Jezus nieustannie przypomina, że przyszedł dać pokój - nie taki, jaki daje świat, ale pokój Boży. Dlatego, że pokój ludzki, ten ziemski, on właściwie na niczym nie bazuje. Na dobrych słowach co najwyżej. Natomiast ten pokój Boży bazuje na szczególnym błogosławieństwie - tłumaczył metropolita. - Dzisiaj tak bardzo tego pokoju Bożego potrzebujemy, zwłaszcza w tych czasach, kiedy za wschodnią granicą jest wojna, która powoduje, że wszyscy zaczynamy się lękać, czy czasem się nie rozszerzy. I z drugiej strony widzimy, że coraz więcej się mówi o pokoju, ale właściwie nic się nie robi czy też niewiele się robi, żeby ten pokój był. Wręcz przeciwnie. Wydaje się ogromne ilości pieniędzy po to, żeby się zbroić, bo w ten sposób chce się odstraszyć drugiego człowieka, a jednocześnie zasiać lęk, by czasem nas nie zaatakował - mówił arcybiskup. - Jest to zupełnie inna logika niż ta, którą Bóg daje. My się zbroimy, a Bóg rozbraja nasze serca. My się zbroimy, a Bóg daje nam słowo pokoju i pocieszenia. My się zbroimy, a Bóg mówi: "Kochaj drugiego człowieka, nawet nieprzyjaciela twojego" - podkreślił pasterz, przywołując także encyklikę św. Jana XXIII Pacem in terris.
- Potrzeba powracać do Bożego narodzenia, do Betlejem, do Jezusa, bo to Książę Pokoju. Bo Jezus przyniósł nam nie wojnę, powtórzmy jeszcze raz, ale miłość drugiego człowieka. Jezus nie żąda od nas, byśmy ostrzyli nasze miecze, byśmy wkładali kule do karabinów i pistoletów, ale byśmy przede wszystkim kochali, rozmawiali z drugim człowiekiem i próbowali go zrozumieć. A zrozumiemy go, gdy spojrzymy na Maryję i zrozumiemy, jak należy przyjmować drugiego człowieka - tak, jak Maryja przyjęła Jezusa w Betlejem. Tak, jak oddała całą siebie dla dobra tego właśnie narodzonego Jezusa - wyjaśniał abp Wojda. - Ona zachowywała wszystkie słowa, które dotyczyły Jezusa, w swoim sercu. I my musimy zachowywać w swoim sercu to, co Jezus nam mówi. Musimy zachowywać Jego przykazania, bo tylko wtedy potrafimy docenić to, że drugi człowiek ma godność dziecka Bożego, że drugi człowiek jest też umiłowanym synem Boga, że drugi człowiek też został odkupiony przez Jezusa Chrystusa na krzyżu, że jest moim bratem, a nie wrogiem - zakończył metropolita.