To miała być zwykła lekcja w kielneńskiej szkole podstawowej. Jedna chwila wystarczyła, żeby krzyż stał się sprawą całej wsi. Gdy emocje przeniosły się na ulice i do internetu, parafia odpowiedziała nabożeństwem ekspiacyjnym. Chwilę później głos zabrał abp Tadeusz Wojda: nazwał zdarzenie profanacją, domagał się rzetelnych wyjaśnień i podziękował wiernym za modlitwę.
Według relacji przywoływanych przez media, podczas lekcji języka angielskiego 15 grudnia nauczycielka miała zażądać zdjęcia krzyża ze ściany, a gdy uczniowie odmówili, sama miała go ściągnąć i wrzucić do kosza. To jedna z wersji wydarzeń. Inna wskazuje, że chodziło o krzyż wydrukowany przez uczniów na drukarce 3D, którym bawili się w trakcie lekcji. Jedno nie budzi wątpliwości: był to krzyż. Sprawa szybko wyszła poza szkolny korytarz. Najpierw pognała w świat rodzicielskich rozmów i mediów społecznościowych, potem politycznych komentarzy i demonstracji, a w końcu w twardy język instytucji: zawiadomień, postępowań i oświadczeń.
Parafia pw. św. Wojciecha w Kielnie odpowiedziała po swojemu, czyli liturgicznie. W uroczystość Objawienia Pańskiego zaprosiła wiernych do uczestnictwa w nabożeństwie ekspiacyjnym i publicznej adoracji krzyża. W języku Kościoła ekspiacja jest modlitwą wynagradzającą za znieważenie tego, co uznaje się za święte. To zwrócenie uwagi, że centrum sporu nie leży w komentarzach, lecz w tym, co krzyż oznacza.
Właśnie ten ruch, prosty i szczery, został zauważony i publicznie nazwany przez metropolitę gdańskiego, który 7 stycznia opublikował oświadczenie stanowiące ton kościelnej reakcji. Pasterz otwarcie nazwał zdarzenie profanacją. "Z ubolewaniem przyjąłem informację o akcie profanacji krzyża, do którego doszło w jednej ze szkół na terenie naszej archidiecezji. Krzyż - znak ofiary, którą z miłości do każdego człowieka złożył Jezus Chrystus - zajmuje szczególne miejsce nie tylko w sercach ludzi wierzących, ale także w naszej polskiej tradycji i kulturze. Każdy akt jego znieważenia rani uczucia religijne wiernych i budzi uzasadniony niepokój i sprzeciw ludzi dobrej woli" - tłumaczył abp Wojda.
Jednocześnie zaznaczył, sprawa nie może pozostać bez reakcji. "W związku z zaistniałą sytuacją oczekuję ze strony dyrekcji szkoły oraz od organu prowadzącego rzetelnych i wyczerpujących wyjaśnień na temat zaistniałego zdarzenia oraz podjęcia działań i konkretnych kroków mających na celu zapobieżenie podobnym wydarzeniom w przyszłości" - napisał.
Arcybiskup podziękował tym, którzy stanęli w obronie krzyża, oraz tym, którzy odpowiedzieli modlitwą. "Jednocześnie wyrażam wdzięczność osobom, które w sposób odpowiedzialny i odważny stanęły w obronie znaku krzyża, dając świadectwo swojej wiary i przywiązania do wartości chrześcijańskich. Z serca dziękuję także tym, którzy wzięli udział w nabożeństwie ekspiacyjnym oraz w publicznej adoracji krzyża w parafii Kielno, ofiarując modlitwę jako akt wynagrodzenia za dokonane znieważenie" - dodał.
"Niech to bolesne doświadczenie stanie się dla nas wszystkich wezwaniem do pogłębionej refleksji nad znaczeniem Ofiary Krzyża, do wzajemnego szacunku oraz wzmożenia troski o wychowanie młodego pokolenia w duchu odpowiedzialności, dialogu i poszanowania wartości" - zakończył przewodniczący KEP.
W czwartkowy poranek 8 stycznia przed szkołą w Kielnie zrobiło się gęsto od ludzi i od emocji. Na protest zorganizowany przez środowiska prawicowe przyszli nie tylko politycy, ale również lokalni działacze i patrioci, mieszkańcy okolicznych gmin i rodzice uczniów. Wystąpienia krążyły wokół jednego zdania: sprawa ma być wyjaśniona, a nie zamieciona pod dywan.
Równolegle zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie złożył wójt gminy Szemud, a prokuratura wszczęła dochodzenie dotyczące podejrzenia obrazy uczuć religijnych uczniów poprzez publiczne znieważenie krzyża. Do akt dołączono także ustne zawiadomienie Joanny Kułagi, dyrektor szkoły, która została przesłuchana jako świadek. Policja zabezpieczyła krzyż jako dowód, a nauczycielkę zawieszono w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy.