Gdynia obchodzi w tym roku 100-lecie istnienia. Z tej okazji Wspólnota Radości Paschalnej zainicjowała wieczory uwielbienia i zaprasza na siedem spotkań, podczas których uczestnicy będą wspólnie modlić się za miasto. Pierwsze z nich odbyło się 10 stycznia.
W centrum Gdyńskich Wieczorów Uwielbienia nie stoi program artystyczny ani wielki format spotkania, tylko intencja. Na każdy z nich wspólnota zaplanowała konferencję zaproszonego gościa, po której odbędzie się uwielbienie. Projekt wyrósł z modlitwy oraz z pragnienia jedności i dobra dla mieszkańców miasta. Mówił o tym ks. Wojciech Zielke, wprowadzając do spotkania. - Spójrzmy na nas wszystkich i wróćmy myślami do początków. Do czasu, kiedy to było miasto marzeń. Do czasu, kiedy połączyło Polaków z całego kraju właśnie jednym marzeniem: oknem na świat. I dzisiaj my też chcemy modlić się o to, żeby nasze miasto było oknem na świat Boży - podkreślił kapłan. - Osiągnęliśmy bardzo dużo pod względem kulturowym, a także ekonomicznym. Ale czy ten rozwój szedł w parze z rozwojem duchowym? Nasza obecność jest wyrazem tego, że staramy się robić wszystko, aby rozwój duchowy naszego miasta był jak największy - dodał ks. Zielke.
Motyw przewodni inauguracji brzmiał: "Aby wszyscy stanowili jedno". Gościem wieczoru był Karol Sobczyk, lider krakowskiej wspólnoty Głos Pana. Odniósł się do Kazania na Górze, podczas którego Jezus nie mówi tylko o indywidualnej pobożności, ale od razu rysuje obraz wspólnoty widocznej jak miasto. - Mam wrażenie, że porównujemy Kościół do różnych rzeczy i myślimy: "Czego my się możemy od miasta uczyć?". A jednak Pan Jezus porównał Kościół właśnie do miasta. Są nam bliskie porównania do owczarni, do stada, do pastwiska, do winnicy, do świątyni, do ciała Chrystusa. Ale Pan Jezus powiedział też o mieście - mówił prowadzący.
Dalej nawiązał do określenia uczniów przez Jezusa jako sól ziemi i światło świata. - Kiedy słyszysz: "Jesteś światłem świata", myślisz o sobie osobowo: że niosę Jego obecność, więc wnoszę Jego światło wszędzie tam, gdzie się pojawiam. Ale to nie jest jedyny kontekst, w którym Pan Jezus zostawił ten fragment. Kontekstem jest miasto. Bo zaraz po tym, jak powiedział, że uczniowie są światłem świata, dodał: "Nie może się ukryć miasto położone na górze" - tłumaczył gość. - Mamy być tymi, którzy niosą światło i rozświetlają ciemność. Nie swoim światłem, bo go nie mamy. Światło w nas to Jezus w nas. On rozprasza ciemność. Wiecie, jak jest, kiedy zapalisz światło: ciemność musi ustąpić. Nie da się, żeby ciemność i światło "żyły" razem. To się nie schodzi - dodał lider Głosu Pana.
- W naszym domu mamy sól i pieprz. Pieprz zmienia smak potraw, a sól wydobywa smak. My jako sól mamy za zadanie "dodać smak". Uwypuklić smak tego, co już istnieje w naszym mieście, w Gdyni. Wzmocnić to. Innowacje, wynalazki, piękno, sztuka, nowe technologie, różne pomysły, rzeczy tworzone w Gdyni - one nie powstają tylko przez ludzi wierzących. Wiele z tych rzeczy pochodzi od niewierzących - tłumaczył K. Sobczyk.
Prowadzący wyjaśnił, że dzieje się tak w zgodzie ze słowem, które mówi, że deszcz spada na sprawiedliwych i na niesprawiedliwych. - Gdyby to wszystko przechodziło jedynie przez wierzących, bylibyśmy bardzo pyszni. Gdyby tylko ludzie Jezusa wymyślali nowe rzeczy, tworzyli piękno, stalibyśmy się zadufani. To nie byłoby zdrowe. Zatem wielką rzeczą dla nas w tym świecie jest być efektywnymi jako słudzy. Chodzi o to, żebyśmy zauważali i dostrzegali te niezwykłe rzeczy, które robią ludzie wokół nas. Te rzeczy, które są Bożym elementem, Bożą naturą w ludziach wokół nas, nawet jeśli oni Boga jeszcze nie poznali - podkreślił. - To są ludzie, którym naprawdę należy się szacunek za to, kim są. Bo to Bóg dał im pomysły. To Bóg działał przez nich. I mam wrażenie, że jako ludzie wierzący jesteśmy im winni prawdziwy szacunek - podkreślił K. Sobczyk.
Prelegent zaznaczył, że szacunek wynika wprost z "solenia". - Potrzebujemy obdarzać ludzi szacunkiem z trzech powodów. Dwóch względem niewierzących i jednego względem wierzących. Po pierwsze: każda osoba, pod każdym dachem, jest osobą stworzoną na wzór i podobieństwo Boga. Każda, bez wyjątku. Każda osoba reprezentuje w pewien sposób naturę Boga. Po drugie: każda osoba została obdarowana przez Boga. Niesie pewne obdarowania, niesie pewne talenty. Pamiętacie: jedni dostali pięć talentów, inni - trzy, inni - jeden. Każdy dostał coś z Jego łaski, coś, co jest darem od Boga. I to staje się obdarowaniem miasta - wyjaśnił.
- Jeżeli macie znanych sportowców albo znanych artystów, to ich obdarowanie staje się też ważnym obdarowaniem, bo jesteście częścią tego samego miasta. Możemy honorować Boga za to, co robi w tej osobie, nawet jeżeli ona jeszcze Boga nie poznała. I trzeci powód dotyczy wierzących: ci, którzy poszli za Jezusem, stali się synami i córkami Boga. Z uwagi na to należy im się szacunek - tłumaczył.
W finale konferencji Krakowianin wrócił do obrazu miasta, do którego się przychodzi. I nazwał to, co w takim przychodzeniu jest najgłębsze: pragnienie bycia częścią. - To jest jedna z najbardziej podstawowych duchowych potrzeb, jaką mamy: przynależeć. Być częścią. Jest ona w każdym sercu. Dotyczy wierzących i niewierzących - podsumował.
Jeśli człowiek w każdej sferze życia szuka przynależności, to Kościół ma szczególne zadanie: być miejscem, do którego można przyjść bez strachu, że zostanie się odrzuconym. Wtedy "miasto" świeci. I być może właśnie to jest najważniejsze pytanie na rok stulecia Gdyni. Nie tylko: co zbudowaliśmy. Ale także: czy umiemy budować więzi, w których człowiek czuje się widziany, doceniony i zaproszony do wspólnoty.
Spotkania odbywają się w dolnym kościele parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Gdyni-Obłużu (pl. św. Andrzeja 1). Poniżej przedstawiamy plan następnych: