W niedzielę 18 stycznia wierni zebrali się w parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Gdańsku-Brętowie na kolejnym nabożeństwie w ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.
Katolickiej liturgii przewodniczył bp Piotr Przyborek. W modlitwie uczestniczyli również ks. mitrat Dariusz Jóźwik reprezentujący Kościół prawosławny, ks. Sebastian Niedźwiedziński z Kościoła ewangelicko-metodystycznego, a także kapłani katoliccy oraz przedstawiciele innych wyznań chrześcijańskich. Homilię wygłosił bp Marcin Hintz, zwierzchnik diecezji pomorsko-wielkopolskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego.
Centralnym punktem rozważania stały się słowa św. Pawła z czwartego rozdziału Listu do Efezjan, przywołane jako konkretne wezwanie do postawy i działania: "Proszę więc was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani". - To jest moje dzisiejsze przesłanie: abyśmy postępowali w sposób godny powołania, które otrzymaliśmy - zaznaczył kaznodzieja.
Odnosząc Pawłowe słowa do życia wspólnoty, wskazał, że Kościół od początku był przestrzenią różnorodności. Podkreślił, że różnice nie są przeszkodą same w sobie, lecz próbą dojrzałości i miłości. - Różnice przynależą do nas. Różnice wieku, płci. Jesteśmy osobami duchownymi i świeckimi. Mówimy różnymi językami. To są naturalne różnice, których nie chcemy zmieniać. Chcemy akceptować i rozpoznawać jako dane - mówił.
W homilii mocno wybrzmiał także kontekst, w jakim Paweł pisał swój list. Bp Hintz zwrócił uwagę, że apostoł przemawia nie z pozycji komfortu, lecz z doświadczenia ograniczenia i cierpienia. Z tego właśnie rodzi się autentyczne wołanie o jedność. - Paweł wypowiada to słowo jako więzień. Człowiek doświadczony cierpieniem, ograniczeniem i osamotnieniem. I to daje nową perspektywę owych różnic. Część z nas czuje się ludźmi wolnymi, a część żyje jakby w kajdanach, uwięzieni w realnych, wyimaginowanych albo wirtualnych więzieniach - wyjaśnił kapłan.
W dalszej części kazania wskazał, że jedność Kościoła nie jest projektem tworzonym od zera, ale darem i powołaniem, które uprzedza ludzkie wysiłki. - Apostoł nie wzywa do tworzenia jedności od podstaw od nowa. Przypomina, że zostaliśmy powołani i wszyscy w naszych kościelnych tradycjach jesteśmy powołani przez Chrystusa, w Chrystusie. Bo powołanie zawsze poprzedza nasze działania. Jedność Kościoła jest darem Boga, a dopiero potem zadaniem dla ludzi - zaznaczył kaznodzieja.
Biskup podkreślił również, że "postępować godnie" oznacza nie tylko deklarować jedność, ale budować ją w codzienności przez konkretne postawy: pokorę, cierpliwość, dialog i modlitwę. - Paweł mówi dalej o pokorze, łagodności, cierpliwości i wzajemnym znoszeniu się w miłości. Karta ekumeniczna przypomina o potrzebie dialogu, o potrzebie wspólnej modlitwy oraz o wzajemnym szacunku i odpowiedzialności za siebie - mówił.
Kończąc, kaznodzieja powrócił do szerszego sensu ekumenizmu, który nie powinien ograniczać się do jednego tygodnia w roku. Wskazał, że w świecie narastających podziałów jedność uczniów Chrystusa staje się znakiem nadziei dla innych. - Ekumenizm nie jest wydarzeniem odświętnym ani czymś, co powinno trwać jeden tydzień. Ekumenizm powinien stać się stylem życia Kościoła, bo zaczyna się tam, gdzie potrafimy przyjąć drugiego chrześcijanina nie jako konkurenta albo zagrożenie, ale jako dar Boga dla mojego własnego wzrastania w Chrystusie - zaakcentował.
Na zakończenie wybrzmiało także mocne podsumowanie, że jedność, jeśli nie ma przełożenia na odpowiedzialność i decyzje, staje się pustą formą. - Świat, w którym żyjemy, jest coraz bardziej podzielony. W takim kontekście chrześcijańska jedność staje się znakiem nadziei dla świata. Jedność, która nie przekłada się na odpowiedzialność za przyszłość, ale pozostaje pustym słowem. Ekumenizm, który trwa tylko kilka dni w roku, pozostaje dokładnie takim samym pustym terminem - zakończył pasterz.