Młodzi są przyszłością Kościoła przejdź do galerii

Początek ferii zimowych dla wielu młodych oznacza ucieczkę od szkolnych ławek, wyjazdy, odpoczynek i zmianę rytmu dnia. Dla uczestników Szkoły Uczniów Chrystusa - SUCh, organizowanej przez Ruch Światło-Życie w archidiecezji gańskiej, ten czas wygląda zupełnie inaczej

Oni właśnie do szkoły przyjechali, by przez kilka dni wspólnie budować relację z Bogiem, z drugim człowiekiem i z samymi sobą. I - jak sami podkreślają - nie zamieniliby tego czasu na żadne inne ferie.

- Pierwszy tydzień ferii to jest taki moment, kiedy jako wspólnota Ruchu Światło-Życie organizujemy SUCh, czyli Szkołę Uczniów Chrystusa. Wszyscy uciekają ze szkoły, a my do szkoły przyjeżdżamy, żeby budować tutaj wspólnotę - mówi ks. Piotr Nadolski, diecezjalny duszpasterz młodzieży, odpowiedzialny za młodszą grupę rekolekcyjną w Żukowie.

W tym roku SUCh odbywa się równolegle w dwóch miejscach. Młodsza grupa - uczniowie siódmych i ósmych klas - formuje się w Żukowie, a starsza, skupiająca głównie licealistów, w Strzebielinie, pod opieką ks. Krzysztofa Borysewicza. - Całościowo przez te dwie grupy przewija się około setki osób. To pokazuje, jak bardzo młodzi chcą w taki sposób przeżywać swój wolny czas - podkreśla ks. Nadolski.

Hasłem przewodnim tegorocznych rekolekcji jest "Powrót do źródła". To zaproszenie do spojrzenia na fundamenty wiary, do tego, co najbardziej pierwotne i istotne. - Wracamy do tego, co jest źródłem i początkiem naszego chrześcijańskiego życia: do wspólnoty, do kerygmatu, do doświadczenia drugiego człowieka, do modlitwy. Chcemy to w sobie pogłębiać, umacniać i na tym dalej budować - tłumaczy duszpasterz młodzieży.

Szkoła Uczniów Chrystusa 2026 - abp Tadeusz Wojda spotyka się z młodymi w Żukowie.
Justyna Liptak /Foto Gość

SUCh trwa pięć dni formacyjnych, opartych głównie na tajemnicach światła Różańca. W praktyce jednak, z dniem przyjazdu i wyjazdu, młodzi spędzają ze sobą niemal cały tydzień. To czas intensywny, ale - jak zgodnie podkreślają uczestnicy - niezwykle piękny. - Doświadczamy tu wspólnoty, bliskości, wspólnej modlitwy, radości. Pan Bóg pobłogosławił nam też pogodą: jest śnieg, są bitwy na śnieżki, aktywności na świeżym powietrzu. To wszystko bardzo integruje - dodaje ks. Nadolski.

Szczególnym momentem jednego z dni była kolęda i spotkanie z abp. Tadeuszem Wojdą, metropolitą gdańskim. - Jak to przy kolędzie - jest trochę przygotowań, napięcia. Chłopacy wyciągnęli najlepsze koszule, dresiki i "najeczki", dziewczyny umówiły się na skin care. Ale przede wszystkim bardzo się cieszymy, bo to jest ważne spotkanie dla młodych - mówi z uśmiechem kapłan.

Arcybiskup Wojda nie kryje radości z obecności wśród młodzieży. - To jest namiastka żywego, młodego Kościoła, którego życzylibyśmy sobie wszędzie. To młodzież oazowa, rozśpiewana, pełna radości, entuzjazmu, która w ten sposób buduje swoją wiarę, a potem przekazuje ją dalej - w szkole, wśród przyjaciół. To jest przyszłość Kościoła - podkreśla metropolita, życząc, by takich wspólnot było jak najwięcej.

Wśród uczestników SUCh nie brakuje tych, dla których Ruch Światło-Życie jest obecny w życiu od lat, ale są też tacy, którzy dopiero stawiają w nim pierwsze kroki. Łączy ich jedno - doświadczenie wspólnoty, które szybko przestaje być tylko "kościelnym wydarzeniem", a zaczyna realnie kształtować codzienność.

Hania z Gdańska-Żabianki, uczennica ósmej klasy, z oazą związana jest niemal od zawsze. Do Ruchu Światło-Życie trafiła jeszcze jako dziecko, początkowo bez większej świadomości, czym tak naprawdę jest ta wspólnota. Decydujący okazał się pierwszy wyjazd wakacyjny. - To wtedy poznałam ludzi, z którymi poczułam się naprawdę dobrze. Spędziliśmy razem świetny czas i od tego momentu chciałam wracać - wspomina. Z roku na rok formacja stawała się coraz głębsza: od tygodniowych rekolekcji, przez coraz dłuższe turnusy, aż po SUCh. Dziś Hania nie ma wątpliwości, że to właśnie oaza dała jej najcenniejsze relacje. - To są moi przyjaciele. Ludzie, na których mogę liczyć zawsze. W trudnych chwilach wiem, że nie jestem sama - ani bez nich, ani bez Boga. Oaza bardzo uświadamia, że z Panem Bogiem łatwiej przejść przez wszystko - mówi z przekonaniem.

Podobne doświadczenie ma Piotr Kozłowski z parafii przy Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny w Trąbkach Wielkich, który na SUCh przyjechał już po raz kolejny. Choć sam żartobliwie mówi, że do Ruchu Światło-Życie trafił także dlatego, że „jest wygodnie”, szybko dodaje, że to tylko punkt wyjścia. – To jest wygodne być w Ruchu Światło-Życie, bo oazy są praktycznie przy każdej parafii. Ale najważniejsze jest to, że pogłębiam tu moją relację z Panem Bogiem – podkreśla. Dla Piotra ferie spędzone na rekolekcjach nie są ucieczką od życia, ale świadomym wyborem. Choć rówieśnicy czasem reagują zdziwieniem, on sam nie ma poczucia straty. - Przyjeżdżam tu i po prostu staram się cieszyć każdym dniem - brać z niego jak najwięcej. To mnie naprawdę buduje - przyznaje.

Dla Aleksandra Mackiewicza z parafii św. Judy Tadeusza na Łostowicach to pierwszy SUCh, ale nie pierwsze rekolekcje. Jak sam mówi, trafił do oazy, bo szukał sensu i przestrzeni, w której mógłby być sobą. - Wcześniej nie bardzo wiedziałem, jak radzić sobie z emocjami. Tu znalazłem miejsce, w którym nikt mnie nie ocenia. Jest Bóg, są ludzie i jest taka normalność - mówi. Po kilku dniach rekolekcji szczególnie mocno podkreśla atmosferę, która łączy modlitwę z radością. - Jest czas skupienia, adoracji, ale jest też luz, śmiech i bycie razem. Można być wierzącym i jednocześnie wyluzowanym - zauważa.

Emilia Szczygło z parafii św. Edyty Stein w Gdańsku na SUCh przyjechała już po raz drugi. Dla niej to świadoma decyzja, by ferie przeżyć inaczej. - Chciałam dalej wzrastać w wierze i poznawać nowych ludzi. I to się tutaj dzieje - mówi. Jak podkreśla, atmosfera rekolekcji daleka jest od sztywności. - Jest radość, pokój, dużo uśmiechu. Mamy pogodny wieczór, tańce, zabawy. To naprawdę piękny czas - dodaje.

Szkoła Uczniów Chrystusa 2026 - spotkanie z abp. Tadeuszem Wojdą.
Justyna Liptak /Foto Gość

Z kolei Łucja Pieczonka z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Nowym Porcie całe swoje życie związana jest z Ruchem Światło-Życie. - "Weszła" w RŚŻ już w brzuchu mamy, która należała do Domowego Kościoła. Więc w zasadzie nie musiałam szukać wspólnoty. Ona znalazła mnie - mówi z uśmiechem. Dorastanie w oazie postrzega jako proces, który naturalnie prowadził ją coraz głębiej. - Najpierw jest zabawa, potem coraz większa świadomość, aż w końcu pojawia się odpowiedzialność i relacje, które pomagają iść do Boga - tłumaczy. Tegoroczny SUCh był dla niej także czasem odpoczynku i wewnętrznego wyciszenia po trudniejszym okresie. - To taki reset, którego bardzo potrzebowałam - przyznaje.

Julia Kowalczyk ze Starych Szkotów nie kryje, że Ruch Światło-Życie stał się dla niej prawdziwą oazą - zarówno w sensie duchowym, jak i bardzo konkretnym, ludzkim. - To miejsce, gdzie mogę pogłębiać relację z Bogiem i być z ludźmi, którzy wyznają podobne wartości - mówi. Choć jej rówieśnicy początkowo reagowali zdziwieniem na fakt, że ferie spędza na rekolekcjach, dziś często dopytują, jak wygląda taki czas. - Są zaskoczeni, że to nie jest tylko modlitwa, ale też relacje, zabawa i normalne bycie razem - dodaje. Dla Julii ten czas daje realną siłę do powrotu do codzienności. - Wracam z takim duchowym powerem, z większą odwagą do dawania świadectwa - podkreśla.

Izabela Cymbaluk, jedna z najbardziej doświadczonych uczestniczek, zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt SUCh - poczucie bliskości Kościoła. Spotkanie z arcybiskupem było dla niej potwierdzeniem, że pasterze naprawdę są blisko młodych. - To robi ogromne wrażenie. Nagle widzisz, że biskup to nie jest ktoś odległy, ale człowiek, z którym można normalnie porozmawiać - mówi. Dla niej same rekolekcje są przestrzenią wyciszenia i odzyskiwania równowagi. - Przyjeżdżam tu, żeby się uspokoić, nabrać dystansu i wrócić do życia z nową perspektywą - dodaje.

SUCh to nie tylko program formacyjny. To przestrzeń, w której młodość i wiara spotykają się w radości, gdzie Bóg nie odbiera wolności, ale ją porządkuje, a wspólnota staje się miejscem prawdziwego domu. I właśnie dlatego tak wielu młodych, w ferie, z radością wraca… do szkoły.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..