Choć mniej znany od Mikołaja Kopernika, nazywany jest księciem astronomii. Nie o pochodzenie jednak chodzi, a dokonania. Był gdańskim patrycjuszem, racją i browarnikiem, który dzięki dochodom z produkcji piwa prowadził przełomowe obserwacje kosmosu. 28 stycznia przypadła 415. rocznica urodzin Jana Heweliusza.
Przyszedł na świat (w 1611 r.) i dojrzewał w Gdańsku, który na mapie dawnej Rzeczpospolitej zajmował wyjątkową pozycję. „Najbogatszy i najprężniejszy ośrodek miejski dystansował potencjałem ekonomiczno-handlowym inne o wiele słabsze miasta polskie, stanowiąc równocześnie pierwszoplanowe ognisko życia umysłowego i artystycznego” – pisała prof. Karolina Targosz. Przyszły astronom był przedstawicielem rodziny od kilku pokoleń mieszkającej w mieście nad Motławą, „zaliczającej się do tzw. pospólstwa, czyli średniej warstwy mieszczaństwa, a w jej obrębie – do nie stroniącej od handlu zbożem i spekulacjami pieniężnymi grupy rzemieślników” – wyjaśnia prof. Sławomir Kościelak. To właśnie bogaci rodzice – znani w Gdańsku przede wszystkim z produkcji smacznego piwa – zagwarantowali Janowi wszechstronne wykształcenie. Nieprzeciętnie uzdolniony siedmiolatek już w 1618 r. rozpoczął naukę w Gdańskim Gimnazjum Akademickim, do którego zazwyczaj trafiały dzieci o 4-5 lat starsze. Spotkanie z wybitnymi wykładowcami, zaowocowało zamiłowaniem do nauk ścisłych – przede wszystkim astronomii.
[…].
Heweliusz stworzył obserwatorium na dachach swoich trzech kamienic. Podstawę stanowił taras o wymiarach około 14 na 7 metrów. Zgromadził w nim tyle instrumentów (wykonanych w większości osobiście!), że wkrótce zasłynęło ono jako jedno z najlepiej wyposażonych w Europie. Odwiedzali je uczeni oraz królowie – Jan Kazimierz i Jan III Sobieski. Drugi z monarchów – zafascynowany pracą gdańszczanina – wystawił nawet dokument zwalniający Heweliusza od płacenia podatków. Gdański astronom, inspirując się Cyceronem, podkreślał, że „kontemplacja nieba kryje w sobie daleko więcej przyjemności i zadowolenia niż uprawa innych dyscyplin”. Łącząc przyjemne z pożytecznym wykonał kilkadziesiąt tysięcy obserwacji różnych ciał niebieskich. Badał plamy na słońcu, mierzył pozycję planet, a nazwy gwiazdozbiorów, które nadał, obowiązują do dziś.
Mapa księżyca autorstwa Jana Heweliusza z dzieła „Selenographia”.
Domena publiczna
Wyniki prowadzonych obserwacji wydał w kilkunastu księgach m.in. „Selenographia” drobiazgowo opisywała powierzchnię Księżyca, a „Machina coelestis” stała się jednym z najważniejszych podręczników o wszechświecie w historii ludzkości. Dla uczczenia zwycięstwa wojsk polskich Sobieskiego pod Wiedniem, Heweliusz nadał nowo opisanej konstelacji nazwę Tarcza Sobieskiego. Pozostałe gwiazdozbiory nazwane przez Heweliusza – Jaszczurka, Lisek, Mały Lew, Psy Gończe, Ryś i Sekstans – zostały w XX w. zatwierdzone przez Międzynarodową Unię Astronomiczną i są po dziś dzień w użyciu. Heweliusz obserwował również komety – odkrył cztery z nich. Jako pierwszy dostrzegł, że nie poruszają się one po liniach prostych, ale tory ich ruchów są zakrzywione. Astronom swoje obserwacje ujmował w geometryczne wykresy i niekończące się kolumny zapisów cyfrowych niezrozumiałych dla laików. „Z licznych jego wypowiedzi wynika jednakże, że badany kosmos jawił mu się przede wszystkim jako wspaniałe, wprawiające w zachwyt, niemal ekstazę, budzące radość barokowe »spectaculum«” – pisała prof. Targosz. Co ciekawe Heweliusz nie wykluczał istnienia życia w kosmosie, przede wszystkim na Księżycu. Pisał o „tworach” określanych mianem „selenitów”, które według astronoma, miały „znacznie odbiegać od form życia ziemskiego”.
Więcej na ten temat w papierowym wydaniu "Gościa Gdańskiego" - nr 5 na 1 lutego.