Modlitwa cierpiącego ma szczególną wartość

W sanktuarium Matki Bożej Uzdrowienia Chorych na Duszy i Ciele w Wejherowie po raz 34. obchodzono Światowy Dzień Chorego, ustanowiony przez św. Jana Pawła II. Tegoroczne hasło brzmiało: "Współczucie Samarytanina: miłować, niosąc cierpienie drugiego człowieka".

Wejherowskie sanktuarium - jak co roku - zapełniło się po brzegi. Wiernych nie odstraszyła nawet zimowa aura. Przyszli, aby uczestniczyć we Mszy św. z udzieleniem sakramentu namaszczenia chorych oraz błogosławieństwem lourdzkim. W dniu wspomnienia Matki Bożej z Lourdes wierni przywoływali Maryję jako "Uzdrowienie Chorych" i "Pocieszycielkę Strapionych". Eucharystii przewodniczył bp Wiesław Szlachetka.

- Umiłowani w Panu, zgromadzeni na Eucharystii w dniu wspomnienia Matki Bożej z Lourdes. Przychodzimy do Tej, która zna ludzki ból i prowadzi do swojego Syna, jedynego Zbawiciela - mówił biskup.

W homilii bp Szlachetka nawiązał do Ewangelii o setniku z Kafarnaum, który prosił Jezusa o uzdrowienie sparaliżowanego sługi. - "Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi" - cytował słowa Ewangelii, podkreślając, że owocem dialogu setnika z Jezusem było uzdrowienie. Każde uzdrowienie dokonane przez Chrystusa jest jednak - jak zaznaczył - zapowiedzią zmartwychwstania, czyli "wiecznego uzdrowienia naszego życia".

Biskup przypomniał, że choroba i cierpienie są częścią ludzkiej codzienności. Dotykają nie tylko ciała, ale i duszy. - Człowiek cierpi, gdy doznaje jakiegoś zła - mówił, odwołując się do nauczania św. Jana Pawła II. Zło nie jest jednak odrębnym bytem. Jest brakiem dobra, bez którego nie jesteśmy w pełni szczęśliwi. Choroba jest brakiem zdrowia - dobra, którego tak bardzo potrzebujemy.

Hierarcha podjął także pytanie o sens cierpienia. Przywołał postać Hioba - człowieka sprawiedliwego, który został poddany ciężkiej próbie. Stracił majątek, dzieci i zdrowie, a mimo to nie odwrócił się od Boga. - Nie każde cierpienie jest karą za grzech. Cierpią także sprawiedliwi, jak Hiob i jak sam Chrystus - podkreślił bp Szlachetka.

W cierpieniu może kryć się próba wiary, wezwanie do nawrócenia, a czasem szczególna droga zjednoczenia z Bogiem. Biskup zwrócił uwagę, że człowiek doświadczający bólu może ofiarować swoje cierpienie w intencji innych. - Taka modlitwa cierpiącego ma szczególną wartość i przynosi zbawienne owoce - mówił.

Jednocześnie zaznaczył, że są cierpienia, które rodzą się z ludzkich grzechów i błędów - przemocy, lekkomyślności, uzależnień. Są też cierpienia moralne, takie jak wyrzuty sumienia, których można się uwolnić w sakramencie pokuty i pojednania. Z własnego doświadczenia duszpasterskiego - jak przyznał - zna wiele przykładów osób, które poprzez chorobę powróciły do Boga i odnowiły swoje życie.

Ważnym wątkiem homilii była wdzięczność wobec tych, którzy na co dzień towarzyszą chorym. - Dziękuję rodzinom, służbie zdrowia, wolontariuszom w hospicjach i domach opieki, którzy z wielkim pietyzmem troszczą się o chorych - mówił biskup. Podziękował także kapłanom przynoszącym Komunię św., udzielającym sakramentów i poświęcającym czas na rozmowę. - Słuchanie naszych bliźnich to także głoszenie Ewangelii - podkreślił.

Na zakończenie wierni wspólnie zwrócili się do Matki Bożej Wejherowskiej, prosząc o siłę, cierpliwość i zdrowie, a nade wszystko o zbawienie. - Maryjo, Uzdrowienie Chorych, Pocieszycielko Strapionych, módl się za nami - wybrzmiało w sanktuarium.

Wejherowskie obchody Światowego Dnia Chorego stały się nie tylko modlitwą o uzdrowienie ciała, ale przede wszystkim przypomnieniem, że w Chrystusie cierpienie nie jest ostatnim słowem. Ostatnie słowo należy do zmartwychwstania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..