Walentynki z Katolickim Centrum Kultury w Gdyni Małym Kacku były pełne wrażeń. Wszystko za sprawą koncertu "Los Masculinos", który opowiada o tym, co dzieje się w życiu mężczyzny, gdy… rodzi mu się córka. Recital był połączeniem humor z refleksją.
Spektakl "Los Masculinos" to kameralna, muzyczna forma, w której - zamiast rozbudowanej orkiestry - pierwszoplanową rolę odgrywa słowo i fortepian. Jak podkreśla Kuba Kornacki, właśnie w tej prostocie najpełniej wybrzmiewa historia o mężczyźnie stającym wobec jednej z najważniejszych życiowych zmian.
Wydarzenie miało miejsce w CafeWieża, która zapełniła się po brzegi. Dla tych, którzy jeszcze nie zdążyli obdarować swoich "lepszych połówek", organizatorzy przygotowali róże, które były jednocześnie "cegiełkami" wsparcia dla budującego się Katolickiego Centrum Kultury. Przyszli małżonkowie z różnym stażem, aby wspólnie spędzić ten walentynkowy wieczór. Wystąpił niezwykły duet: Jakub Kornacki (teksty, kompozycje, śpiew) oraz Anna Rocławska-Musiałczyk (kompozycje, fortepian).
Recital "Los Masculinos" Kuby Kornackiego - rozpoczęcie.Recital "Los Masculinos" Kuby Kornackiego okazał się nie tylko muzycznym wydarzeniem, ale też osobistą opowieścią o męskości i ojcostwie. Jak podkreśla artysta, sam tytuł wiele wyjaśnia. - "Los Masculinos" znaczy po prostu "rodzaj męski". Pomyślałem, że w czasach, gdy o rodzaju żeńskim mówi się bardzo dużo, warto z przymrużeniem oka przypomnieć o tym męskim - tłumaczy K. Kornacki.
Program recitalu koncentrował się na tym, co dzieje się w życiu mężczyzny w momencie, gdy rodzi mu się córka. To historia przemiany, konfrontacji z własnymi wyobrażeniami o sobie i odkrywania nowej roli. Teksty do spektaklu powstały - jak przyznał artysta - na trzy lata przed premierą. - Przez dwa lata chodziłem z pytaniem, jak zrobić ten program z wielką orkiestrą, bo tak go słyszałem w głowie - mówi.
Ostatecznie jednak zrezygnował z tego pomysłu. Przełomem okazało się spotkanie z pianistką Anią Rzeczycką-Musiałczyk. - Zobaczyłem, jak gra i jak współpracuje z aktorem. I wtedy już wiedziałem, że nie chcę żadnej orkiestry. Że całe życie czekałem, żeby zrobić program z taką artystką. Rzadko kiedy tak wielka przyjemność łączy się z tak wielkim zaszczytem - podkreśla Kornacki.
Recital "Los Masculinos" Kuby Kornackiego - "Ślub" - fragment.Jedna z piosenek powstała spontanicznie podczas wspólnej pracy. - Opowiedziałem Ani kilka filmowych scen, ona położyła ręce na klawiaturze i zagrała temat w całości. Wszystko stało się samo. Absolutna metafizyka - zapewnia.
Recital Kuby Kornackiego to opowieść o męskiej dumie, która musi nauczyć się pokory. O zazdrości, która zamienia się w czułość. O lęku, który dojrzewa do odwagi. O chwili, gdy życie staje z tobą oko w oko i mówi: "Sprawdzam".
Bo są w życiu mężczyzny momenty jak z kina akcji - tortury, lwy, heroiczne czyny. Ale największą próbą bywa chwila, gdy córka po raz pierwszy idzie do szkoły. Albo gdy po prostu zasypia na twoim ramieniu.
Publiczność doceniła zarówno humor, jak i szczerość opowieści. - To było bardzo prawdziwe. Dużo śmiechu, ale i momenty, które ściskały w gardle. Jako mama patrzyłam na tę historię z innej perspektywy, ale właśnie to było w tym piękne - mówiła pani Katarzyna.
Recital "Los Masculinos" Kuby Kornackiego - o relacji ojca z córką.Podobne wrażenia miał pan Michał, ojciec dwóch córek. - Słuchałem i miałem wrażenie, że ktoś opowiada fragmenty mojego życia. Ten motyw "drugiego miejsca" po narodzinach dziecka - niby żart, ale coś w tym jest. Bardzo mądry, potrzebny recital - podkreślił.
"Los Masculinos" nie jest manifestem. To raczej ironiczny, czuły autoportret mężczyzny, który musi pogodzić się z tym, że jego świat przestaje kręcić się wokół niego. I że właśnie w tej utracie pierwszego miejsca kryje się największa wygrana.