W niedzielę 15 lutego w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego przy Bazylice Morskiej abp Tadeusz Wojda przewodniczył jubileuszowej Eucharystii z okazji 100. rocznicy nadania Gdyni praw miejskich.
Celebracja, podczas której wypraszano Boże błogosławieństwo dla miasta i jego mieszkańców, zgromadziła parlamentarzystów, samorządowców, przedstawicieli Marynarki Wojennej RP i służb mundurowych, piłsudczyków, ludzi morza i mieszkańców Gdyni.
Metropolita gdański rozpoczął homilię od refleksji, że podejmując rozważanie na stulecie Gdyni, nie można zapominać o jej korzeniach i wcześniejszej historii, bo miasto nie pojawiło się nagle ani z próżni. - O jego korzeniach przypomina Księga Pamiątkowa Miasta Gdyni z 1928 roku. We wstępie wspomnianej Księgi czytamy: "Miasto Gdynia swą nazwę wzięło prawdopodobnie od wioski Kedkino (Gdina), którą książę Pomorski Swantopełk II, w dniu 23 kwietnia 1224 roku darował klasztorowi w Oliwie wzgl. oo. Cystersom, zawiadującym wówczas tym klasztorem. A zatem liczy istnienie wioski Gdynia od początku XIII wieku. Z pewnością stwierdzają odnośne dokumenty w roku 1253 istnienie Gdyni (Gdina) jako wioski należącej do parafii oksywskiej. (…) Piotr z Rusocina w roku 1362 nadał wiosce prawa niemieckie. (...) W 1380 r. Gdynia przeszła mocą darowizny pana na Rusocinie na własność klasztoru kartuskiego, w którego ręku utrzymała się aż do kasaty klasztoru. (…) Rok 1789 notuje Gdynię jako wieś królewską". Dnia 22 lutego 1926 roku Gdynia otrzymuje prawa miejskie. Wówczas to zostaje do niej włączona również "wioska Oksywie, jeszcze starsza, bo notowana już w roku 1209 w dokumencie darowizny księcia Mestwina dla klasztoru w Żukowie" - przytaczał kapłan.
- Tak pokrótce wygląda wcześniejsza historia naszego miasta, u początków której mocno zarysowuje się jego związek z klasztorami oliwskim i kartuskim, które były silnymi ośrodkami krzewienia kultury, architektury, rolnictwa, a przede wszystkim ducha religijnego. Ów mocny związek historii Gdyni z wiarą, każe nam spojrzeć na 100. rocznicę w świetle słowa Bożego, jakie kieruje do nas dzisiejsza liturgia Mszy Świętej. To słowo Boże, przed chwilą usłyszane, prowadzi nas od historii miasta do historii serca. Bo każde miasto najpierw rodzi się w sercu człowieka, a dopiero potem na mapie - podkreślił arcybiskup.
Nawiązując do Mądrości Syracha, abp Wojda tłumaczył, że odczytane wcześniej słowa są kluczem nie tylko do zrozumienia życia człowieka, ale także dziejów miasta: prawdziwa mądrość nie wyrasta z samej inteligencji, lecz z Boga, a Jego plan miłości często staje się czytelny dopiero po latach. - Myślę, że tak jest również z naszym miastem. Nie powstało ono samo. Nie było dziełem przypadku. Było wyborem kogoś, kto ubogacony mądrością Bożą, uwierzył, że na pustym brzegu można zbudować pierwszy dom, a potem wioskę, bo morze zapewniało życie i byt - zaakcentował pasterz.
Duchowny zaznaczył, że ta prawdziwa mądrość nie była obecna jedynie w planach pierwszych tutejszych kaszubskich osadników i rybaków, ale także w pracy kolejnych pokoleń: architektów, inżynierów, robotników i marynarzy. - Ona była też w modlitwie matek, pracy ojców, ofierze kapłanów, łzach wygnańców, wierze ludzi zawierzających się Matce Bożej Pocieszenia. Bo Bóg czuwa zawsze nad historią, także wtedy, gdy człowiek widzi tylko ciemności, jak choćby te, które spowiły to miasto w czasie II wojny światowej - powiedział.
Wojna zapisała się dramatem mieszkańców: cierpieniem, wywózkami, rozdzieleniem rodzin, przemocą i śmiercią. - W tych trudnych czasach mądrość Boża objawiała się szczególnie przez posługę kapłanów, którzy głosili Ewangelię, podnosili ludzi na duchu, spowiadali mimo zagrożenia, oddawali życie za Chrystusa i ojczyznę jak choćby ks. Teodor Turzyński, drugi proboszcz tutejszej bazyliki, który w 1939 r. poniósł śmierć męczeńską w Piaśnicy. To przykład pasterza, który oddał życie za swoje miasto. Było ich wielu, podobnie zresztą jak i wielu wspaniałych katolików świeckich zaangażowanych w życie Kościoła i dających żywe świadectwo swojej wiary - dodał arcybiskup.
Dalej kapłan przypomniał lata komunizmu, gdy ludziom odbierano godność i wolność, a ciężka praca nie dawała sprawiedliwej zapłaty, dlatego rodziły się protesty i strajki, także w Grudniu '70 i w czasie Solidarności. Podkreślił, że w tych momentach Gdynianie nie byli sami, bo wspierali ich duszpasterze, m.in. ks. Hilary Jastak, kapelan Solidarności, którego świadectwo pokazuje, że wiary nie da się odłączyć od odpowiedzialności za ojczyznę. W tym samym duchu przywołał żywą pracę parafii i wspólnot, znaki religijne budujące morale miasta, duszpasterstwo Stella Maris towarzyszące ludziom morza, a także wizytę św. Jana Pawła II 11 czerwca 1987 r. i jego wezwanie do solidarności oraz odpowiedzialności za morze i przyszłość gdyńskiej społeczności.
- To dzięki tym i podobnym działaniom, w ciemne noce wojny, komunizmu, ideologii i innych trudności, paliło się i pali wciąż światło, którym są wiara i nadzieja. To w tej wierze i nadziei ludzie nie przestają klękać przed Matką Bożą w tutejszej Bazylice Morskiej i szeptać: "Maryjo, Pocieszycielko – ocal nas, prowadź nas, wspieraj nas w walce o naszą wolność". I Ona prowadzi, broni i wspiera. I choć nie zawsze chroni od cierpienia, to nigdy jednak nie opuszcza - podkreślił duszpasterz.
Patrząc na złożone dzieje Gdyni, metropolita gdański zauważył, że za jej rozpoznawalnymi symbolami - portem, morzem, okrętami i architekturą, stoi głębszy fundament. - Prawdziwym fundamentem miasta nie jest beton ani stal, lecz człowiek zakorzeniony w Bogu. Słowo Boże przypomina, że właśnie ten fundament trzeba nieustannie umacniać, bo w przeciwnym razie rozwój staje się tylko ekonomią, sukces - tylko statystyką, a miasto - tylko przestrzenią bez duszy. Kiedy natomiast budujemy ten fundament, współpracując z mądrością Bożą, praca staje się powołaniem, solidarność - stylem życia, a miasto - domem. I może dlatego historia Gdyni tak mocno splata się z historią wiary, Kościoła, modlitwy, marynarzy, robotników, rodzin, które wiedziały, że trudności mogą się piętrzyć - ale Bóg jest wierny - zaakcentował.
Następnie abp Wojda tłumaczył, że 100 lat miasta w perspektywie wiary nie jest metą, lecz początkiem. - A skoro początek, to najważniejsze pytanie jubileuszu brzmi nie: "jaka była Gdynia?" lecz: "jaka będzie Gdynia?" Jest to pytanie o przyszłość tego miasta. Jaką Gdynię zostawimy następnym pokoleniom? Czy będzie miastem wiary? Czy będzie miastem solidarności? Czy będzie miastem otwartym na Boga i na drugiego człowieka? - pytał.
W tym duchu zaznaczył, że przyszłość Gdyni nie rozstrzygnie się wyłącznie w porcie ani w wynikach ekonomicznych. Zależy od świętości jej mieszkańców, od tego, czy wraz z rozwojem technologicznym i kulturalnym rośnie także rozwój duchowy. - Nasze miasto potrzebuje ewangelicznej dojrzałości. Dlatego dzisiejszy jubileusz niesie w sobie wezwanie do spojrzenia na nasze życie osobiste, rodzinne, społeczne w perspektywie przyszłości. Spojrzenia z mądrością i odpowiedzialnością. Trzeba się nad tym zastanawiać ze świadomością prawdy wypowiedzianej przez Jana Pawła II w czasie wspomnianej wizyty w naszym mieście w 1987 roku. Mówił wówczas: "Człowiek współczesnej cywilizacji zagrożony jest chorobą powierzchowności, niebezpieczeństwem spłycenia. Trzeba pracować nad odzyskaniem głębi - tej głębi, która właściwa jest ludzkiej istocie. Tej głębi, która wzywa jego umysł i serce, podobnie jak morze wzywa. Jest to właśnie głębia prawdy i wolności, sprawiedliwości i miłości. Głębia pokoju" - przytoczył słowa papieża Polaka.
- O tej głębi symbolicznie przypomina nam również nasze morze. Ono zawsze prowadzi dalej, wyzwala pragnienia. Przypomina i uczy duchowej prawdy: że duszą tego miasta jest wiara pokoleń, trud pracy, solidarność w chwilach próby, nadzieja silniejsza niż wojna i zniszczenie. To jest właśnie dojrzałość ewangeliczna - dodał arcybiskup.
Na koniec homilii wybrzmiały słowa podziękowania za wszystkich tych, którzy marzyli, budowali, bronili i modlili się w ciszy. - Dziękując, prosimy: Panie, który jesteś Panem historii, prowadź Gdynię w kolejne sto lat. Niech będzie miastem: prawdy - która wyzwala, miłości - która jednoczy, nadziei - która nie gaśnie. Maryjo, Gwiazdo Morza, czuwaj nad tym miastem i nad wszystkimi jego mieszkańcami - zwieńczył abp Wojda.