Liturgia w archikatedrze oliwskiej w Środę Popielcową zainaugurowała czterdziestodniowy czas Wielkiego Postu, który ma prowadzić do odnowy życia i przygotowania do Wielkiej Nocy. W homilii metropolita prowadził wiernych nie przez listę praktyk, ale przez logikę serca: najpierw usłyszeć wezwanie Boga, potem pozwolić Mu rozbroić powierzchowność, a na końcu wrócić do Niego bez masek.
Uroczystej Eucharystii przewodniczył abp Tadeusz Wojda, a współcelebrali bp Wiesław Szlachetka, bp Piotr Przyborek oraz bp Tomasz Sztajerwald z diecezji warszawsko-praskiej, który prowadzi rekolekcje dla alumnów Gdańskiego Seminarium Duchownego, a także kapłani z parafii archikatedralnej i z GSD.
Pasterz rozpoczął homilię od przypomnienia, że ten czas nie jest dodatkiem do roku liturgicznego, tylko łaską, którą albo się przyjmie, albo przegapi. - Rozpoczynamy dziś święty czas Wielkiego Postu - czas łaski, nawrócenia i powrotu do Boga. Liturgia Środy Popielcowej prowadzi nas w samo serce tajemnicy ludzkiego życia: jego kruchości, grzechu, ale także nadziei na miłosierdzie i nowe życie. Słowo Boże, które dziś słyszymy, jest jak mocne, a zarazem czułe wezwanie Boga: "Nawracajcie się do Mnie całym swym sercem". Pozwólmy, aby to wezwanie zagościło w naszym sercu, w naszym sumieniu i w naszym życiu. Niech ono rozbrzmiewa w nas i nam towarzyszy każdego dnia, by Wielki Post był drogą autentycznej, wewnętrznej przemiany - mówił metropolita.
W dalszej części homilii abp Wojda odniósł się do proroka Joela i zatrzymał przy zdaniu, które wywraca do góry nogami myślenie o "pobożności z zewnątrz". Nie chodzi o szaty, formy, emocje, tylko o miejsce, w którym człowiek podejmuje decyzje. - Pierwszym, który dzisiaj zachęca nas do nawrócenia, jest prorok Joel. Przekazując słowo samego Boga, daje nam do zrozumienia, że On nie chce nawrócenia powierzchownego, lecz autentycznego i głębokiego. Takie głębokie i autentyczne nawrócenie nie tyle wyraża się w zewnętrznych gestach, ile dotyka serca człowieka. Prawdziwa przemiana dokonuje się wewnątrz. Dlatego Bóg ustami proroka mówi: "Rozdzierajcie serca wasze, a nie szaty" - wyjaśnił kaznodzieja.
Następnie kapłan dopowiedział to bardzo bezpośrednio: człowiek może być przy obrzędach, a mimo to pozostać daleko. I właśnie dlatego Wielki Post ma być spotkaniem, nie zwyczajem. - Pouczenie, jakie przez proroka Joela kieruje do nas Bóg, jest ważne, potrzebne i bardzo aktualne. Przeżywając naszą codzienność, nie jeden razy przecież mogliśmy się przekonać, że można uczestniczyć w obrzędach religijnych, zachowywać tradycje chrześcijańskie, a jednocześnie pozostać daleko od Boga. Dlatego prorok chce nam przypomnieć, że Wielki Post nie jest religijnym zwyczajem ani smutnym obowiązkiem. Jest szansą na prawdziwe spotkanie z Bożym miłosierdziem. Święty Augustyn pisał: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, Boże" - zaznaczył arcybiskup.
Duszpasterz podkreślił, że pojednanie z Bogiem nie jest teorią. W centrum stoi krzyż, a więc miłość, która bierze na siebie wszystko, co człowieka rozbija od środka. - Św. Paweł motywuje tę zachętę największą tajemnicą zbawienia: Chrystus przyjął na siebie nasze grzechy, aby uczynić nas uczestnikami sprawiedliwości Bożej. Na krzyżu Jezus wziął na siebie wszystko, co oddziela nas od Boga: nasz grzech, lęk, winę, śmierć. Stąd Wielki Post prowadzi właśnie do krzyża - nie po to, by nas przygnębić, lecz abyśmy zobaczyli, jak bardzo jesteśmy kochani i jak bardzo Bogu zależy na nas. A skoro jesteśmy zaproszeni, aby doświadczyć tej miłości, to trzeba nauczyć się nie tylko z odwagą i nadzieją spoglądać na krzyż Chrystusa, ale go także obejmować i przyjmować. W nim Jezus najbardziej okazał nas jak bardzo nas miłuję, jak nieskończona z niego płynie do nas Jego miłość - wyjaśnił abp Wojda.
W tym miejscu pasterz mocno zaakcentował jedno słowo, które w Wielkim Poście często budzi opór: "teraz". Nie wtedy, gdy będzie wygodniej. Nie "jak się uspokoi". Teraz, bo łaska dzieje się w czasie rzeczywistym. - Wsłuchując się w nauczanie Apostoła Narodów z dzisiejszego drugiego czytania, zauważamy jeszcze jedno ważne Jego wskazanie: "Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia". Paweł daje nam jednoznacznie do zrozumienia, że podjęcia trudu przemiany i nawrócenia nie należy odkładać na jutro, na inny dzień, ale zacząć już teraz. Wielki Post jest darem chwili obecnej, jest tym teraz. Każde odkładanie nawrócenia, tłumaczenie sobie, że mamy jeszcze czas, jest złudzeniem. Boży czas dany nam w każdej chwili może się skończyć - powiedział duchowny.
Na końcu homilii wrócił do znaku popiołu. Tłumaczył, że popiół nie ma człowieka przybić, tylko obudzić. Ma zdjąć maski i zrobić miejsce na nadzieję. - Popiół przypomina o kruchości życia. Wszystko, co wydaje się trwałe - zdrowie, siła, plany - może przeminąć. Taka jest prawda. Popiół zdejmuje z nas maski i pozwala stanąć w prawdzie. W ten sposób staje się dla nas znakiem nadziei - podsumował metropolita gdański.
Podczas liturgii wybrzmiało też zaproszenie do pielgrzymowania do kościołów stacyjnych wyznaczonych na każdy dzień Wielkiego Postu w archidiecezji jako konkretnej, codziennej odpowiedzi na wezwanie do nawrócenia. Pielgrzymom w wędrówce będzie towarzyszył krzyż, który na koniec Mszy św. pobłogosławił abp Wojda.