Parafia św. Jana z Kęt przeżyła podwójne święto. Do kościoła zostały wprowadzone relikwie św. Carla Acutisa, a następnie bp Piotr Przyborek udzielił młodzieży sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Rumska świątynia pękała w szwach.
Przyszli nie tylko bierzmowani oraz ich rodziny. Przyszli również parafianie, którzy nie chcieli przegapić tak wyjątkowej uroczystości. - Ogromnie się cieszę, że tylu młodych przystępuje do bierzmowania. Chcę wierzyć, że robią to z pragnienia serca, a nie tylko dla "papierka". Bo wspaniale się patrzy na taki młody Kościół. No i jeszcze relikwie. Ten święty doskonale się nadaje na "towarzysza" naszej młodzieży - mówi pani Maria, parafianka.
Carlo Acutis był młodym katolikiem, który stał się jednym z najciekawszych wzorów wiary dla młodych w XXI wieku. Urodził się 3 maja 1991 r. w Londynie, a wychował w Mediolanie, gdzie od dziecka łączył zwyczajność z głęboką pobożnością - codziennie chodził na Mszę św. i modlił się przed Eucharystią, którą nazywał swoją autostradą do nieba.
Wprowadzenie relikwii św. Carlo Acutisa do parafii św. Jana z Kęt w Rumi-Janowie.Już jako nastolatek nauczył się programowania i projektowania stron internetowych. Wykorzystał te umiejętności, by stworzyć internetową bazę cudów eucharystycznych - stronę dokumentującą ponad sto takich wydarzeń z całego świata, dostępną w wielu językach i używaną dziś jako narzędzie katechetyczne. Choć interesował się grami i technologią jak rówieśnicy, żył w duchu umiarkowania – sam ograniczał gry do jednej godziny tygodniowo. Kochał ludzi, pomagał ubogim i bronił kolegów przed szykanami, nie był obojętny na ich potrzeby.
W październiku 2006 r., w wieku 15 lat, zachorował na ostrą białaczkę i zmarł, ofiarując swoje cierpienie "za Papieża i Kościół". Dzięki uznanym przez Kościół cudom jego wstawiennictwa został wyniesiony do chwały ołtarzy - beatyfikowany w 2020 r. i kanonizowany 7 września 2025 r. jako pierwszy święty z pokolenia milenialsów.
Jego życie na tyle zainspirowało młodzież z rumskiej parafii, że stali się pomysłodawcami sprowadzenia relikwii świętego. - To był pomysł młodych, aby sprowadzić relikwię do nas - mówi ks. Mateusz Koszałka, wikariusz i duszpasterz młodzieży. Inspiracją stała się katecheza o - wówczas jeszcze - błogosławionym Carlo, którą poprowadził ks. Mateusz. - Pamiętam, że wtedy jeden z uczniów zapytał mnie, czy dałoby radę, żeby relikwie zostały wprowadzone i do naszego kościoła? - wspomina. Duszpasterz poważnie i…napisał do Asyżu. - Chciałem wiedzieć jakie warunki trzeba spełnić, żeby relikwie mogły do nas trafić - opowiada.
W listopadzie ubiegłego roku razem z ks. Włodzimierzem Kozłowskim, proboszczem pojechali do Asyżu, skąd odebrali relikwiarz, który uroczyście wprowadzono do kościoła w ostatni - pełny - weekend lutego. Procesja miała wymowny charakter - młodzi nie tylko nieśli znak obecności świętego, ale symbolicznie przyjmowali go jako towarzysza swojej drogi wiary. W ciszy i skupieniu relikwiarz ustawiono w przygotowanym miejscu, a w świątyni wybrzmiała modlitwa dziękczynienia.
Wprowadzenie relikwii św. Carlo Acutisa do parafii św. Jana z Kęt w Rumi-Janowie - fragmant homilii.W homilii bp Przyborek, nawiązując do Ewangelii o kuszeniu Jezusa na pustyni, podkreślając, że zwykle skupiamy się na trzech pokusach, ale rzadko zwracamy uwagę na to, co było wcześniej. - Zanim rozpoczęły się pokusy, wydarzył się chrzest w Jordanie. Jezus przyszedł do Jana Chrzciciela, przyjął chrzest, a wtedy objawił się Duch Święty w postaci gołębicy i rozległ się głos Ojca: "Ty jesteś moim Synem umiłowanym". Ewangelia mówi, że Duch św. wyprowadził Jezusa na pustynię. Można powiedzieć, że przez 40 dni Jezus trwał w radości bycia umiłowanym Synem. Cieszył się tym, kim jest - przypomniał.
Zaznaczył, że właśnie to przypomina nam Duch Święty - że jesteśmy dziećmi Bożymi. Owszem, przyjdą pokusy, trudności, choroby, doświadczenia. Ale zanim cokolwiek się wydarzy, najważniejsza jest prawda: jesteś umiłowanym dzieckiem Boga. - Tak żył Carlo Acutis. Od dziecka miał głębokie doświadczenie swojej wartości w oczach Boga. Dlatego nawet w chorobie i w obliczu śmierci potrafił zachować pokój i radość. Wiedział, kim jest. Wiedział, że jego życie ma sens - mówił biskup.
Dodał, że Duch Święty pomaga nam także w walce z pokusą. W raju wąż zaczął od pytania: "Czy na pewno Bóg powiedział…?". Tak zaczyna się każda pokusa - od wątpliwości, od drobnego "a może…". Jezus na pustyni od razu odpowiedział stanowczo: "Idź precz, szatanie". Nie wdawał się w dialog ze złem. - Carlo też musiał podejmować konkretne decyzje. Gdy zauważył, że zbyt mocno wciąga go PlayStation, sam postanowił ograniczyć granie do jednej godziny tygodniowo. Wiedział, że coś może być dobre, ale w nadmiarze zaczyna odbierać wolność. Duch Święty daje światło, by rozpoznać, co jest naprawdę ważne, i siłę, by powiedzieć "stop" - podkreślił.
Wprowadzenie relikwii św. Carlo Acutisa do parafii św. Jana z Kęt w Rumi-Janowie - bierzmowanie.
- Najważniejsze jednak było to, że Carlo żył blisko Jezusa. Bardzo wcześnie przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, bo pragnął jak najczęściej przyjmować Chrystusa. Codziennie uczestniczył w Eucharystii, a gdy popełnił grzech, szedł do spowiedzi. Nie pozwalał, by zło zadomowiło się w jego sercu. Dzięki temu potrafił dostrzegać potrzebujących, pomagać ubogim, nie przechodzić obojętnie obok drugiego człowieka - tłumaczył bp Przyborek.
- Tak działa Duch Święty. Zbliża nas do Jezusa, a przez Jezusa - do ludzi. Apostołowie po zesłaniu Ducha Świętego wyszli i zaczęli głosić Chrystusa. Gdy im zabraniano, mówili: "Nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy". Dziś wy stajecie w podobnym momencie. Przyjęcie Ducha Świętego to nie tylko uroczysty moment w kościele. To początek drogi. Kiedy usłyszycie na końcu Mszy: "Idźcie w pokoju Chrystusa", to znaczy: zanieście Chrystusa do domu, do szkoły, do swoich relacji. Niech inni zobaczą, że coś się w was zmieniło. Że Duch Święty naprawdę działa - zakończył biskup.