W Bazylice św. Brygidy w Gdańsku modlono się za żołnierzy wyklętych. - Nigdy nie złamano ich ducha - przypomniał ks. kan. Ludwik Kowalski, proboszcz parafii.
W Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych gdańska bazylika św. Brygidy po raz 15. stała się miejscem modlitwy za tych, którzy po II wojnie światowej nie złożyli broni. W świątyni, gdzie historia Polski splata się z historią ”Solidarności”, wybrzmiała homilia ks. kan. Ludwika Kowalskiego - przejmujące przypomnienie, że źródłem niezłomności powojennego podziemia była nie tylko odwaga, ale przede wszystkim wiara.
Uroczystą Mszą św. w intencji Ojczyzny uczczono pamięć żołnierzy zbrojnego podziemia niepodległościowego w komunistycznej Polsce. Wspólną modlitwą połączyły się różne środowiska: przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, IPN, kombatanci, członkowie stowarzyszeń „Godność” i „FMW”, a także kibice gdańskiej Lechii. W liturgii wzięli udział także legendarni działacze opozycji antykomunistycznej - Joanna Gwiazda i Andrzej Gwiazda, legendy „Solidarności”. Ich obecność była dla wielu uczestników czytelnym znakiem ciągłości walki o wolność - od podziemia niepodległościowego, przez sierpień 1980 roku, po współczesność.
1 marca - bazylika św. Brygidy - rozpoczęcie liturgiiKs. kan. Ludwik Kowalski rozpoczął homilię od przypomnienia sensu niedzielnej Eucharystii. - Kiedy przychodzimy w niedzielę na Mszę świętą, naszym celem jest spotkanie z Jezusem Chrystusem. Przychodzimy, aby usłyszeć to, co Bóg ma do powiedzenia - nie tylko do świętych, nie tylko do współbraci i współsióstr zasiadających obok nas w ławkach, ale przede wszystkim do mnie osobiście - mówił.
Podkreślał, że liturgia nie jest jedynie rytuałem, ale drogą. - Przychodzimy, aby nie ustać w drodze. Aby iść drogą pewną, podobać się Bogu, być blisko ludzi i spełnić się w swoim życiu - dodał.
Kapłan odwołał się do czytań biblijnych. Przypomniał Abrahama, ”ojca wiary”, który potrafił przetrwać najtrudniejsze doświadczenia dzięki zaufaniu Bogu. Mówił o wezwaniu do trwania w Chrystusie, "Tym, który jest Życiem i Zmartwychwstaniem”. Przywołał scenę przemienienia na górze Tabor, gdzie apostołowie - ”słabi, zagubieni, potrzebujący wsparcia” - zostają umocnieni przez samego Chrystusa.
W tym kontekście umieścił historię żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. - Dzisiaj gromadzimy się po raz piętnasty, aby przeżywać uroczystość przypominającą światu o odwadze i wierze w Boga żołnierzy niezłomnych, żołnierzy podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego - podkreślił. Nie unikał mocnych słów. - Byli więzieni, prześladowani, torturowani i zabijani. A jednak to oni wywalczyli wolność, z której dziś możemy korzystać - dodał.
1 marca - bazylika św. Brygidy - fragment homiliiW homilii szczególnie wybrzmiał wątek wiary jako źródła siły. - To właśnie wiara była oparciem polskich żołnierzy podziemia, także tutaj, na Pomorzu i pod Gdańskiem. W trakcie brutalnych przesłuchań wiara w Boga pozwalała im zachować godność. Nie złamano ich ducha - wskazał. Kapłan przypomniał słowa przysięgi żołnierza Armii Krajowej: ”W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak męki i zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży jej honoru i walczyć o jej wyzwolenie z niewoli...”
Przywołał też modlitwę odmawianą przed akcjami bojowymi: ”Panie Boże Wszechmogący, daj nam siłę i moc wytrwania w walce o Polskę, której poświęcamy nasze życie…”
Mówiąc o religijności niezłomnych, ks. Kowalski wskazał konkretne postaci. Wspomniał rotmistrza Witolda Pileckiego, ochotnika do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie przez blisko trzy lata organizował konspirację i dawał świadectwo wiary. Przywołał św. Maksymiliana Marię Kolbego, który w obozowym piekle oddał życie za współwięźnia, pokazując, że nawet tam można ”żyć pełnią człowieczeństwa i dać heroiczne świadectwo miłości bliźniego”. Mówił o duchowej lekturze wielu żołnierzy - książce ”O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempisa, która bywała przewodnikiem także w celi śmierci.
Szczególne miejsce w homilii zajęły słowa ppłk. Łukasza Cieplińskiego. Ks. Kowalski zacytował jego list sprzed egzekucji: ”Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik - za wiarę świętą; jako Polak - za Polskę niepodległą; jako człowiek - za prawdę i sprawiedliwość.”
Padły także nazwiska mjr. Zygmunta Szendzielarza, który przed śmiercią pożegnał współwięźniów słowami: ”Z Bogiem, panowie”, oraz płk. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, który miał powiedzieć: ”Przyjdzie zwycięstwo, jeszcze Polska nie zginęła”. Wspomniano 17-letnią sanitariuszkę Danutę Siedzikównę ”Inkę”, która przed egzekucją wyspowiadała się i pozostawiła krótkie, przejmujące wyznanie: ”Zachowałam się jak trzeba”.
- W domowych i państwowych archiwach zachowały się listy i grypsy skazańców przepełnione modlitwą, zawierzeniem Bogu i Matce Najświętszej. Często nie mogli już skorzystać ze spowiedzi czy kapłańskiego błogosławieństwa. Ich ostatnie słowa były wyznaniem wiary - mówił kaznodzieja.
1 Marca - bazylika św. Brygidy - podziękowanie ks. kan. L. KowalskiegoNa zakończenie ks. Kowalski podkreślił, że pamięć o żołnierzach niezłomnych nie jest jedynie obowiązkiem wobec przeszłości. - Dzisiejsze słowo Boże, tradycyjnie głoszone podczas Mszy św. za Ojczyznę przeniknięte jest historią. Historią trudną, bolesną, ale taką, która ukształtowała naszą wolność. Niech ich przykład uczy nas, że prawdziwa wolność rodzi się z wiary, wierności i odwagi - zakończył.
Po liturgii wierni byli niezwykle poruszeni uroczystością. - Przychodzę tu co roku, bo to nie jest tylko rocznica historyczna - mówiła pani Maria, emerytowana nauczycielka z Gdańska. - To rachunek sumienia dla nas. Oni oddali życie. A my? Czy potrafimy być wierni prawdzie w codziennych sprawach? Ta homilia bardzo mnie poruszyła, szczególnie słowa o tym, że ”nie złamano ich ducha”.